Blog > Komentarze do wpisu

ŻYCIE PO ŻYCIU

Wszystkimi sprawami urzędowymi u nas zawsze zajmował się mąż, mnie nic nie obchodziło i było mi z tym bardzo wygodnie. Teraz okazało się, że pojęcia nie mam o sprawach bankowych, ubezpieczeniowych, samochodowych, nie wiem, jaki jest status mojego internetu, kiedy i jak należy go przedłużyć, tak samo z telefonami komórkowymi i wieloma jeszcze innymi problemami. Wyciągnęłam więc z szafy dokumenty, zasypałam nimi podłogę w pokoju i próbuję cokolwiek z nich zrozumieć, ale przychodzi mi to z wielkim trudem, gdyż język urzędowy nie jest moją mocną stroną.

Na razie szerokim łukiem omijam teczki z pamiątkami osobistymi, od wspólnych zdjęć odskakuję jak oparzona, staram się nie zaglądać do jego szafy, nie oglądać, nie czuć, nie myśleć. Jednak, niestety, tych prawie czterdziestu lat wspólnego wspanialego życia nie da się zamknąć razem ze starymi zdjęciami na półce w szafie.

środa, 25 listopada 2009, ewa777

Polecane wpisy

  • 14 LAT!

    Kilka dni temu minęło 14 lat od dnia, kiedy zaczęłam pisać ten blog. I cóż mogę powiedzieć? Tylko chyba znów jęknąć i zastanowić się, jak ten czas niesamowici

  • CZAS

    Z okazji dzisiejszego święta jakiś dumny tata zaprezentował na twiterze "występ" swojego synka. Odsłuchajcie to: https://twitter.com/PiotrBaronJazzʌ

  • ZNÓW JESTEM

    Znów jestem, po bardzo długiej przerwie. Przepraszam. Jakoś trudno mi się ostatnio zmobilizować do pisania, a i czasu stale brakuje, nie jestem już tak energicz

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Grazyna, 128.233.4.*
2009/11/25 20:38:42
Ewciu :) dobrze, ze sie odezwalas :)
Pamietaj, ze my ciagle o Tobie myslimy (pisze w liczbie mnogiej, ale mysle, ze nie sa to tylko moje odczucia), co chwila tu zagladamy i czekamy na znak zycia do Ciebie.
No i mam nadzieje, ze Tobie tez troche ulgi (albo chocby troszenke) przyniesie przelanie mysli na papier...
Przytulam z calego serca.... Pozdrawiam mocno :)
-
2009/11/25 20:55:37
Grażynko, bardzo dziękuję za tak ciepłe słowa. Bardzo, bardzo!
-
2009/11/25 22:23:05
Ewuś żadne słowa nie dadzą pocieszenia...ale wiem, że nauczysz się tych wszystkich urzędowych czarów...trzymaj się
-
2009/11/25 22:26:19
U mnie jest tak samo, nie mam zielonego pojęcia o wszelkich sprawach urzędowych.
Tak było od samego poczatku a mnie to odpowiada, bo nie lubie chodzić po urzędach.
Do jednego pudełka ze zdjeciami i pamiatkami po mamie zajrzalam po roku od kiedy mama odeszła.
Aby otworzyć dwa pozostałe nie miałam siły.
Ponoć czas leczy rany, ale blizny zostaną na zawsze.
I z tymi bliznami trzeba jakoś zyć.
Gdybym Ci mogła w jakiś sposób pomóc to daj znać (mnie w tych trudnych chwilach najbardziej pomogła nie rodzina a znajoma z bloxa bo miała dystans do wszystkiego).
-
2009/11/25 23:41:24
Och, Ewo! Dopiero dziś do Ciebie zajrzałam. Przyjmij ode mnie szczere wyrazy współczucia. Życzę Ci dużo sił i hartu ducha. Trzymaj się.
-
2009/11/26 09:34:46
może i dobrze, że musisz rozgryźć te papierzyska, zawsze to mniej czasu na czucie...

i dopisuję się do liczby mnogiej Grażyny :)***
-
2009/11/26 11:34:34
U nas w domu jest na odwrót, to ja wszystkim się zajmuję, i myślę, że gdyby mnie zabrakło to Ś. nie poradził by sobie z niczym. Dlatego w papierach mam porządek, na wypadek gdyby jakaś obca osoba musiała się tym zająć, żeby się połapała. Czy by tak było nie wiem.
Wiem, że jest Ci teraz bardzo ciężko, ale wiedz, że całym sercem jestem z Tobą:)
-
2009/11/26 16:35:43
Psychologowie mówią, że aby można było iść dalej, trzeba żałobę przeżyć do końca, w tym sensie, że do głębi, do dna. Wypłakać wszystkie łzy nad pamiątkami, nad rzeczami już teraz niepotrzebnymi nikomu... na to potrzeba czasu.. I to bardzo boli...

Ale inaczej sie nie da. Za to potem będzie już można wspominać z uśmiechem wspólnie przeżyte chwile i cieszyć się, że były nam dane. I dziękować Bogu za to, że takiego właśnie Człowieka postawił na Twojej drodze.

Ewuniu kochana, życzę Ci, żebyś w tych najtrudniejszych chwilach miała w kimś oparcie, by zawsze bylo się komu pożalić. Choćby i nam tutaj, bo jesteśmy do Twojej dyspozycji na tyle, na ile to mozliwe na odległość.

Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę powodzenia w przedzieraniu się przez papiery.
-
2009/11/27 00:15:37
Też się bardzo cieszę, że się odezwałaś. Dasz radę z papierami i urzędami, im bardziej będziesz zajęta w najbliższych dniach, tym lepiej. Jak mi zmarł dziadek, bardzo mi bliski, to ja zabrałam się za swoje zeznania podatkowe, sprzątanie, organizowanie. Przynajmniej mi pomogło trochę.

Po Twoim wpisie (wcześniej zresztą też), zaczęłam się nad tym samym zastanawiać: ja zajmuję się wszystkimi formalnościami i finansami, trzebaby zostawić jakiąś ściągę dla męża, bo wszystko na internecie i w razie czego by się nie połapał. Loginy, hasła - są tylko w mojej głowie.
-
2009/11/27 09:41:49
Słów pocieszenia nie znajdę, poza banalnymi, że czas goi rany. Moja siostra od kilku lat jest wdową. Wiem jak jej było (jest) ciężko, początkowo wynajdowała sobie jak najwiecej pracy aby odegnać złe myśli i wspomnienia. Często z nią rozmawiałam, pozwlałam, żeby płakała. Nie chcialam aby była dzielna, Ty też pozwol sobie na słabość, Jakaela ma rację, żałobę trzeba przeżyć, ale może będzie choć odrobinę łatwiej jeśli wiesz, ze jesteśmy przy Tobie. Bardzo serdecznie przytulam
-
2009/11/27 20:30:58
Moja Mama odeszła ponad trzy lata temu, a ja do dziś nie mam odwagi i sił, aby obejrzeć naszą ostatnią, wspólną "nakamerowaną" Wigilię. Ale potrafię się już śmiać i żartować, chociaż długo nie mogłam. Po przeczytaniu Twojej notki zdałam sobie sprawę, że też kompletnie nie radzę sobie w sprawach urzędowych , więc doskonale potrafię wyobrazić sobie Twoją bezradność. Ale powoli ze wszystkim dojdziesz do ładu. Jesteśmy silniejsze niż się nam wydaje. "E la vita continua".
Przytulam...
-
2009/11/28 10:59:06
Wiem, że tak naprawdę nie da się pocieszyć słowami, że musi upłynąć czas, żeby się pogodzić z utratą bliskich - choć to przecież nie oznacza zgody, prawda?
ale, jak widać, nie mamy na to wpływu...

Ewo, nie daj się, ta codzienność z jej obrzydliwą urzędowością utrudnia życie, ale też daje zajęcie, cele do pokonania, odwraca uwagę i myśli, zmusza do działania, kiedy człowiek schowałby się najchętniej pod poduszkę...

Ściskam, pozdrawiam, posyłam dobre fluidy:)
I bądź tu z nami!
-
2009/11/28 21:05:56
m-toja - Dziękuję. Mam nadzieję, że się tego nauczę.

Veanko Kochana, bardzo dziękuję. Na razie muszę to sama jakoś wszystko ogarnąć i nauczyć się z tym żyć.

Justyna - Dzięki serdeczne.

Iksińska - Wolałabym się chyba jednak zająć czymś innym. Dziękuję za tę liczbę mnogą.

Klara - Bardzo dziękuję.

Ela - Tak , zawsze będę Bogu wdzięczna za niego. Dziękuję za ciepłe słowa.
-
Gość: emalaka, *.dynamic.gprs.plus.pl
2009/11/28 21:29:17
Ewa, współczuję Tobie z całego serca. Czytam Twój blog od dłuższego czasu, ale nigdy się nie odzywałam. Mogę pomóc w ubezpieczeniach, to moja praca...
-
Gość: ewa777, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/28 22:09:55
Aneta - Masz rację. Intensywne zajęcia pozwalają na oderwanie myśli od tego, co boli.

Lusia - Bardzo dziękuję. Na razie staram się nie analizować, nie myśleć, nie przypominać, żeby nie mnożyć bólu. Boję się, że w przeciwnym razie byłoby mi potem bardzo trudno wyjść z tego stanu.

Bugatti - Ja też czasami zastanawiam się, skąd brałam siły przez te ostatnie straszne parę miesięcy.

Ikroopko Droga - Bardzo dziękuję za Twoje wszystkie wzruszająco ciepłe słowa.
-
2009/11/28 22:17:56
Emalaka - Dziękuję Ci, że się ujawniłaś i bardzo dziękuję za wyrazy współczucia, a także za chęć pomocy. Ubezpieczenia w ostatnich dniach uruchomiłam i wydaje mi się, że wszystko jest na dobrej drodze. Gdyby miało być inaczej, to się zgłoszę. Dziękuję jeszcze raz.
-
2009/11/29 12:12:05
Ewo wspolczuje bardzo , Twoj blog czytam od dawna ,ale dzis zdobylam sie na odwage napisania ,pozdrawiam.
-
2009/11/29 19:33:39
Ewo, miałam Ci napisać, że wiem co czujesz. Ale to nie prawda. Ja nigdy nie byłam w takiej sytacji, że osoba, którą kochałam najbardziej na świecie odeszła...
Jestem z Tobą, modlę się o siłę dla Ciebie.
-
2009/11/29 21:56:50
U mnie też żałoba, dużo pożegnań, tydzień temu następna koleżanka z klasy przegrała. Też nie umiem sobie poradzić, idę w smutek, zastanowienie nad sensem życia. Nad jakością życia, tempem... co jest ważne, bo wobec śmiertelności, jakże przedwczesnej niekiedy - wydaje się, że nic. Współczuję raz jeszcze - K.
-
2009/11/29 22:22:04
54ira - Dziękuję, że napisałaś. Serdecznie pozdrawiam.

Asia - Dziękuję Kochana.

Kocurkowata - Choroba i śmierć bliskiej osoby skłaniają do takich rozważań i przewartościowują wszystko. Inne sprawy zaczynają być ważne. Dziękuję Kocurkowata.
Click for Warsaw, Poland Forecast