Blog > Komentarze do wpisu

DOROTA SUMIŃSKA

Ja do zwierząt mam stosunek obojętny, to znaczy nigdy bym ich nie skrzywdziła, ale sama w domu żadnego zwierzęcia, a przede wszystkim związanych z nim obowiązków nigdy mieć nie chciałam. Jednakże z przyjemnością słuchałam kiedyś radiowych audycji o zwierzętach pani Doroty Sumińskiej, a potem oglądałam w telewizji jej cykliczny program o tej samej tematyce. Nie wiem, czy teraz jeszcze go nadają.
  Dzisiaj wpadła mi do rąk Książka Doroty Sumińskiej "Autobiografia na czterech łapach, czyli historia jednej rodziny oraz psów, kotów, krów, koni, jeży, słoni, węży... i ich krewnych". W pierwszej chwili ją odłożyłam, bo zoologia nie należy do dziedzin, które mnie najbardziej interesują, ale później znów zajrzałam do tej książki i potem już nie mogłam się od niej oderwać. Jest to napisana ładnym, wartkim językiem historia rodziny, której zawsze towarzyszyły zwierzęta, bardzo dużo zwierząt.  Dorota Sumińska, lekarz weterynarii, dużo pisze o swoim życiu, o życiu szkolnym i studenckim, o pracy, o przyjaciołach, o swoich miłościach, o swoich mężach, o problemach z córką i oczywiście o swoich ukochanych zwierzętach. Tym opowieściom towarzyszą ładne fotografie rodzinne i zdjęcia zwierząt.
 
      Bardzo dobrze się tę biografię czyta. Pani Sumińska jest szczera i autentyczna w tym, co pisze. Miłośnicy zwierząt (to głównie do Ciebie, Veanko!) powinni przeczytać.
piątek, 29 stycznia 2010, ewa777

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Grazyna, s0106002191e9940a.ss.shawcable.net
2010/01/30 02:08:44
Ja tez! Ja tez milosniczka zwierzat jestem!
Moje umilowane to konie i psy :)
W czasach dziecinstwa wiejscy sasiedzi mojej Babci prorokowali mi staropanienstwo, bo zawsze jakis pies/psy za mna biegaly (babcinym psom na lancuchu nie pozwolilam byc). Prawie sie spelnilo :D

Konno tez jezdzilam na wakacjach kiedy tylko zdarzyla sie okazja. A potem w czasach studenckich byly obozy jezdzieckie... Z czasem okazji bylo coraz mniej, bo ten sport nie byl tak popularny i ogolnodostepny jak teraz...

A teraz mamy ukochanego pieska Rudego.
To owczarek szetlandzki (sheltie) - z wygladu mocna przypomina szkockiego (to moja umilowana rasa byla, bo niejedna lze wylalam w dziecinstwie nad ksiazka: "Lassie, wroc!"). Tyle, ze te szetlandzkie sa o jakas polowe mniejsze niz szkockie. Inteligentne i kochajace :)
A pies to pupilek calej rodziny - moj maz przez dlugi czas nie chcial sie zdecydowac na psa, argumentujac, ze to za duzo obowiazkow, a dzis chyba najbardziej zakochany w nim jest. Zreszta ktoz by takiego stworzenia nie pokochal!? :)
Owszem troche wiecej sprzatania jest, na spacerek tez trzeba sie dac przez pupila wyprowadzc :D (choc gdy sie ma ogrodek, to mozna od czasu do czasu z tego obowiazku sie wymigac :D), ale ilez milosci sie w zamian otrzymuje! I radosci!
Chcialabym zeby moj maz czy moi synowie choc w 1/10 tak mnie witali i tak cieszyli sie na moj widok jak robi to Rudy :)
A bodziec do spaceru tez moze nam tylko na zdrowie wyjsc ;)
-
Gość: Grazyna-Anna, abqs218.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/01/30 07:28:14
Zaglądam na Twojego bloga dzięki autorce pierwszego komentarza, Twój sposób postrzegania świata jest mi bardzo bliski.
Podobnie jak Ty długo nie chciałam mieć zwierząt w domu, ale teraz mam kotkę Klarę i kocham ja miłością bezwarunkową.
Może pomyśl o wzięciu kota, nie jest tak kłopotliwy jak pies, może być sam w domu nawet 3 dni, a na dłuższe wyjazdy wystarczy poszukać kogoś kto do niego będzie zaglądał, da jeść, wyczyści kuwetą i pogłaszcze, pobawi się.
Ewa taki kot wniósłby uśmiech do Twojego życia.
To poważna decyzja, ale warto się nad nią zastanowić.
Pozdrawiam ciebie serdecznie.

klarunia.blogspot.com/
-
2010/01/30 15:41:07
Ewo, dostałam tę ksiązkę u ubiegłym roku pod choinkę.
Czyta się ją fantastycznie, bo język pani Doroty Sumińskiej jest bardzo plastyczny.
Kiedyś byłam na wystawie kotow rasowych, pani D. Sumińska miałam tam prelekcję, a po prelekcji mozna było zadawać jej pytania. Zapytałam o problemy Bandyty (był zainfekowany grzybami). Rozmawiałysmy ponad godzinę, Pani Sumińska to bardzo dobry i zyczliwy człowiek.
-
2010/01/30 16:45:41
Nie raz widziałam program w tv, bardzo interesujący.
Ja niestety nie moge mieć zwierząt w domu, bo mam uczulenie na sierśc.
Kiedys, jeszcze przed pojawieniem sie alergii, miałam krótko psa, i troche dłużej - dwa lata - kota.
To moja zapłata za grzechy, jak sobie czasem autoironicznie mysle, bo kota chciałabym mieć bardzo, ale cóż - nie da rady.
-
Gość: Grazyna, s0106002191e9940a.ss.shawcable.net
2010/01/30 17:58:59
A ja mam jeszcze pytanie: czy Dorota Sumińska ma cos wspolnego z Michałem Sumińskim, ktory kiedys prowadzil "Zwierzyniec"?

Ksiazke chetnie bym przeczytala - musze sie rozejrzec, czy gdzies jej tu na tym kontynencie nie ma :)
-
2010/01/30 18:13:57
Grażynko, Jeśli masz słabość do zwierzaków, to koniecznie musisz przeczytać tę książkę. Jest lekka, łatwa i przyjemna. Ja też myślałam, że ona jest córka Michała Sumińskiego. Okazuje się, ze nie ma żadnego związku poza wspólnym nazwiskiem.
-
2010/01/30 18:18:41
Grażyno-Anno, Miło mi Cię tutaj widzieć. Ja rozumiem, ze można zwierzęta kochać, ale sama mieć ich nie chcę. Nie chciałabym sobie dodawać nowych obowiązków. Ja też Cie bardzo pozdrawiam i dziękuję, ze sie wpisałaś:)
-
2010/01/30 18:23:01
Veanko, czytając te książkę, odniosłam podobne wrażenie.

-
2010/01/30 18:23:15
ikroopko, Pomyśl, o ile masz mniej roboty. W tym czasie, który poświęciłabyś kotu, możesz pracować przy swoich pięknych fotografiach:)
-
2010/01/30 20:36:32
Całe moje życie związane jest ze zwierzętami, Pani Sumińska prowadziła audycje w TV, udzielała porad w audycjach radiowych. Myślałam, że to córka Michała Sumińskiego. Mam nadzieję, że uda mi się kupić książkę, tak pięknie o niej napisałaś. Serdecznie ściskam.
-
2010/01/30 21:23:41
Lusiu, Nie wiem, czy ta książka jest w księgarniach, ale w bibliotekach na pewno można ją dostać. Serdeczności ode mnie:)
-
2010/01/30 21:23:50
Nie mam jeszcze tej książki, ale słyszałam dużo dobrego i na pewno przeczytam.
-
2010/01/30 21:32:23
Molekula - Dziękuję, że do mnie zajrzałaś w ten sobotni wieczór. Sama jestem w domu i smutno mi.
-
Gość: Grazyna, s0106002191e9940a.ss.shawcable.net
2010/01/30 22:04:28
Az trudno uwierzyc, ze to przypadkowazbieznosc nazwisk..

Ewciu, a mnie sie serce wyrywa, zeby zakrzyczec razem z Grazyna-Anna: wez zwierzaka! :)
Zwierze po stokroc odplaci te dodatkowe obowiazki (ktorych zreszta az tyle tez nie ma) - szczegolnie pies! :) Choc kotek tez moze byc ;)
Kazdy zwierzak wnosi mnostwo mlosci i radosci w zycie czlowieka.
Wiem, wiem, nie chce cie na sile namawiac i przekonywac (nie ma nic gorszego niz tlumaczdenie sie przed kims, ze czegos sie nie chce :D), ale moze choc troszke pomysl nad tym?
Pozdrawiam i sciskam :)
-
2010/01/30 22:21:35
Grażynko, ja na ogół wszystko robię dosyć powoli i zawsze wieczorem stwierdzam, ze znów zabrakło mi czasu na zrobienie czegoś. Nie chcę dodatkowych prac związanych ze zwierzakiem. Gdybym już kiedyś miała, to co innego. Moja sąsiadka ma psa i stale jeżdzi z nim na szczepienia, do weterynarza, kiedy chory, prowadzi specjalna kuchnię dla niego. Widzę, ile czasu mu poświęca. Dwoje dzieci przy tym nakładzie energii mogłaby wychować. Nie, ja tego nie chcę.
-
Gość: gawi, chello089077233189.chello.pl
2010/01/30 22:24:40
Dorota Sumińska jest bratanicą Michała Sumińskiego, tak mi mój vet powiedział. a on. dr nauk weteryn. powinien mieć rozeznanie w środowisku jak sadzę.
Samiutka jestem, w podobnym wieku do Pani, Pani Ewo. I od ponad roku mam koteńkę, sierotkę,dzikuskę z ogródków działkowych, Bardzo powoli się socjalizuje, ale nie żałuję, bo mam do kogo do domu wracać.
-
2010/01/30 22:38:05
Gawi - Kiedy w telewizji polecano tę książkę, prezenterka wyraźnie podkreśliła, że autorka nie jest w żaden sposób związana z Michałem Sumińskim. Jutro jeszcze sprawdzę w książce, bo tam podane są wszystkie koneksje rodzinne. Nie dam się namówić na zwierzaka w domu. Serdecznie pozdrawiam:)
-
Gość: gawi, chello089077233189.chello.pl
2010/01/30 22:58:32
Ja mam jedynie subiektywne , jak sadzę, info na temat koneksji państwa Sumińskich, stąd nie pozostaję przy swoim zdaniu.
A propos zwierza w domu: trochę jest kłopotu, ale jak cieplutko...I jest kim (czym?) się zająć, i jak się cieszy Miśka gdy wracam do domu, i jest wysterylizowana, i w ogóle nie pachnie brzydko w domu, bo jest czyściutka, a żwirki teraz takie nowoczesne...
Ja też kiedyś nie wyobrażałam sobie zwierzaka w domu, trzeba mi było dożyć ...dziesiątki, by...zmienić zdanie. Pomimo to, rozumiem Panią. Pozdrawiam serdecznie. Gawi.
-
2010/01/30 23:18:21
Gawi - Sprawdziłam, ojciec Doroty Sumińskiej miał jednego brata o imieniu Stefan. Życzę dobrej niedzieli:)
-
2010/01/30 23:26:38
Ja bardzo lubłam słuchać jej porad weterynaryjnych w radiu. A ze zwierząt to najbardziej kocham psy :)
-
Gość: Ewa, adsl-99-151-195-93.dsl.emhril.sbcglobal.net
2010/01/31 02:22:41
W Polsce mielismy psa, prezent od Dziadka dla wnukow. Byl z nami 18 lat jako czlonek
rodziny i wielki przyjaciel. Wniosl wiele radosci i psiej wiernosci ale tez i problemow wakacyjnych bo nie
wszedzie mozna bylo go zabrac. Dozyl sedziwych lat, zestarzal sie, b. chorowal i trzeba
bylo psa uspic aby nie cierpial. B. tudna decyzja pozostala w pamieci i juz nigdy nie moglismy zdecydowac sie na nowego psa.
Teraz mam kolekcje orchidei ktorym poswiecam czas. Pielegnuje je i opiekuje sie nimi a one odwdzieczja sie pieknymi kwiatami w srodku zimy. Kwitna dlugo bo az do konca lata i moge je zostawiac bez podlewania nawet na 2 tygodnie co zreszta b. lubia dajac nowe paki. B. je lubie. Sprawieja mi wiele radosci, upiekszaja mieszkanie, sa nieklopotliwe ale b. wdzieczne i tez czekaja na mnie.
Pozdroweinia
Click for Warsaw, Poland Forecast