Blog > Komentarze do wpisu

PO LATACH

Dzisiaj spotkałam się z koleżanką, z którą nie widziałam się od dwudziestu sześciu lat. Przez ten cały czas utrzymywałyśmy kontakt telefoniczny, to znaczy dzwoniłyśmy do siebie z okazji imienin i świąt, ale jakoś nigdy nie doszło do spotkania. Kiedyś, gdy byłyśmy piękne i młode, razem pracowałyśmy. Najpierw jednak poznali się nasi mężowie. Każdego dnia, wracając z pracy, mój mąż zachodził do mojej instytucji i zwykle przez parę minut czekał "pod zegarem" na moje wyjście. Wkrótce pod tym zegarem w podobnym celu zaczął się pojawiać inny młody mężczyzna, okazało się, że jest to mąż mojej koleżanki. Panowie wymieniali tam między sobą uwagi, najczęściej na temat naszych spóźnień, dyskutowali o samochodach i w końcu się zaprzyjaźnili. Niebawem na pewien czas zamieszkaliśmy obok siebie, nasi synowie byli w tym samym wieku, więc razem chodziliśmy z dziećmi na spacery i spotykaliśmy się w domach.

Potem wszyscy zmieniliśmy pracę, mieszkania i kontakty były już tylko telefoniczne. Dzisiaj przed południem obie spotkałyśmy się w kawiarni przy placu Na Rozdrożu. Omówiłyśmy ważniejsze wydarzenia z naszego życia, życia naszych dzieci, wspólnych znajomych, a potem przez park Ujazdowski (ach, ten cudny zapach bzów!) poszłyśmy w stronę Nowego Światu i dalej na plac Zamkowy. Postanowiłyśmy, że teraz już będziemy się często spotykać.

Mój syn już wrócił do domu. Jest bardzo zadowolony ze swojej wyprawy. Wszystkim przywiózł ładne souveniry, a sobie piękne albumy.

Asia195, podaj adres, przyślę pocztówki.
wtorek, 11 maja 2010, ewa777

Polecane wpisy

  • DOBRYCH ŚWIĄT

    Życzę wszystkim, którzy tu zajrzą, zdrowych, spokojnych, rodzinnych i pełnych miłości Świąt Bożego Narodzenia. Wszystkiego najlepszego Kochani!

  • 14 LAT!

    Kilka dni temu minęło 14 lat od dnia, kiedy zaczęłam pisać ten blog. I cóż mogę powiedzieć? Tylko chyba znów jęknąć i zastanowić się, jak ten czas niesamowici

  • CZAS

    Z okazji dzisiejszego święta jakiś dumny tata zaprezentował na twiterze "występ" swojego synka. Odsłuchajcie to: https://twitter.com/PiotrBaronJazzʌ

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Grazyna, 128.233.4.*
2010/05/11 22:15:05
Ewciu, ale sie ciesze ze twoj syn w domu juz jest.
Zapewne odetchnelas z ulga.
Nasze dzieci rozprostowywyja skrzydla a nam nie pozostaje nic innego, jak zaakceptowac ich wybory :)

I ciesze sie bardzo, ze tak ci sie udalo spotkanie po latach. Zycze, zebyscie teraz juz nie tracily ze soba kontaktu. Dobrze jest miec starych przyjaciol blisko siebie.

Pozdrawiam :)
-
2010/05/12 09:31:51
Pewnie odetchnęłaś z ulgą, że syn juz wrócił. Podziwiam takich otwartych na świat ludzi. Często nachodzą mnie myśli, że w pośpiechu codziennego dnia zaniedbuję przyjaźnie i znajomości. Serdecznie pozdrawiam w ten piękny środowy poranek.
-
2010/05/12 09:32:28
no widzisz, syn już w domu, bezpieczny a wrażenia i wspomnienia do końca życia ma;)
super z tym spotkaniem...ciekawi mnie, dlaczego przez te wszystkie lata nie znalazłyście możliwości spotkania, ale nie musisz opowiadać, w sumie bywa i tak.
Ja zaś wyobraź sobie, ostatnio w Alei Kasztajnowej spotkałam moją dawniej dobrą koleżankę.Nasze mamy razem pracowały i z A. jeździłyśmy na zimowiska, a także oni też raz w tym samym terminie na wczasach byli nad morzem, co i my. Bardzo fajna rodzina, rodzice A. ogromnie sympatyczni, bardzo inteligentni ale szanujący innych ludzi , z ogromnym poczuciem humoru. Szczególnie jej tatę tak wspominam. Żeby było zabawniej 7 lat temu też ją spotkałam, w metrze i wtedy mówiła mi co u niej słychać, wybierała się za mąż. Teraz spotkałam ją z dwójką już dzieci. Natomiast zgadałyśmy się, że niestety, obie jesteśmy już półsierotami, jej Tata zmarł bowiem nagle dwa lata temu;( a młody człowiek był...okropnie się zasmuciłam, bo to taka fajna rodzina była i oni dobrym małżeństwem.
-
2010/05/12 14:33:28
To sobie solidny spacer zafundowalyście;)
Ale pogoda Wam sprzyjała (i piękne otoczenie też;))).
-
2010/05/12 19:07:17
Cieszę się, że spotkałaś się z tą Koleżanką,a zapach bzów uwielbiam !
Nawet nie wiesz jak jestem wdzięczna Tobie i Synowi za te kartki. Już nie mogę się doczekać kiedy przyjdą pocztą.Adres napiszę Ci mailem.
Pozdrawiam :)
-
2010/05/12 22:16:32
Grażynko, w miarę upływu czasu, stare przyjaźnie stają się coraz cenniejsze. Może dlatego, ze o nowe nie jest juz tak łatwo. Pozdrawiam Cię majowo. Dołączam zapach bzów zza mojego okna:)

Lusia - Pozdrawiam tak samo serdecznie i ciepło:)

Chiara - Właściwie sama nie wiem, dlaczego była tak długa przerwa w naszych spotkaniach. Mogłabym odpowiedzieć "jakoś tak wyszło". Praca, dzieci w szkole to bardzo absorbowało wtedy.
Na Alei Kasztanowej można wszystkich spotkać. Ja też niedawno po wielu latach tam spotkałam swoją dawną koleżankę, zresztą mnie sie czasami wydaje, że wszyscy ludzie na Ursynowie mieszkają.
To przykre, co piszesz o tacie swojej kolezanki. Bardzo.

-
2010/05/12 22:23:26
Veanko, wiesz,od kilku lat nie byłam w parku Ujazdowskim i nie wiedziałam, ze on teraz jest taki piekny. To wielka przyjemność przejśc sie tam w ładny dzień.

Asia - Nie ma sprawy. Jutro postaram się wysłać.
-
2010/05/13 08:44:31
Uwielbiam takie spotkania.
\Dziś zapraszam u siebie do teatru.
Pozdrówka.
-
2010/05/13 11:01:55
Hanula - Dziękuję Haniu i też pozdrawiam:)
-
2010/05/14 10:29:38
Same dobre wiesci Ewo ,az milo sie czyta ,najwazniejsze ,ze syn szczesliwie wrocil ,pozdrawiam .
-
Gość: Grazyna, 128.233.4.*
2010/05/14 21:17:31
Ewciu, za majowe pozdrowienia najpiekniej dziekuje :)
A bzy po prostu uwielbiam (skad wiedizalas?) :) Kiedys bylam u kolezanki, ktora mieszkala na wsi w sluzbowym domu dookola ktorego byl ogrod z bzami - to nie byly setki! To byly tysiace krzakow bzow (posadzone dawno temu przez jakiegos Niemca, ktory kolekcjonowal rozne odmiany bzu), w setkach odmian i kolorow.
Ten ogrod mial chyba kilka ha a ja czulam sie tam jak w niebie :), gdy przyjechjalam w porze kwitnienia bzow.
A tu, chodzac na spacer z psem mijam posesje, przy ktorej wzdluz dlugiego plotu posadzono tez chyba z kilkadziesiat krzakow bzu. Taka bzowa sciana :)
Ale u nas zakwitna pewnie dopiero za pare tygodni...
I szkoda, ze one tak szybko przekwitaja
U mnie tez wreszcie cieplo sie robi - mam nadzieje na sloneczny, przyjemny weekend, zwlaszcza ze i poniedzialek mam wolny :)
Pozdrawiam :)
-
2010/05/14 21:29:29
Ira - Dziekuję. Ja też serdecznie Cię pozdrawiam:)
-
2010/05/14 21:36:52
Grażynko, a u nas leje od rana. Najbliższe dni podobno też mają być deszczowe. Wyobrażam sobie zapach tysiąca krzaków bzu. Ojej, aż tutaj czuję! Na mojej działce mam trzy krzaki, w tym jeden biały. Kiedy byłam tam tydzień temu, już kwitły, ale ostatnio nie chce mi sie tam czesto jeździć, wiec kiedy znów pojadę, na pewno już przekwitną. Pozdrawiam także:)
-
2010/05/14 22:28:32
Jak leje deszcz moje bzy nie pachną, woń roztaczają wtedy gdy ciepło i wieczó
pozdrawiam miłośniczki bzó,
zapraszam do siebie, na spektakl
"gdy w ogrodzie botanicznym zakwitną bzy"..
www.okiemjadwigi.pl
-
Gość: Azalia, *.nat.umts.dynamic.eranet.pl
2010/05/15 04:03:54
Długo u Ciebie nie byłam Ewuniu.
Odrobiłam zaległości. Syn w domu, to jesteś spokojna. Cieszę się.
Miło jest spotkać dawną przyjaciółkę. Ja też mam taką moją jedyną, jeszcze z czasów studiów. Mieszka niedaleko i gaworzymy często przez telefo, a także odwiedzamy się. W czasie takich spotkań wydaje nam się, że czas zatrzymał się w miejscu i wszystko jest jak dawniej. Po każdym spotkaniu czuję jakby młodsza, na pewno radośniejsza.
Pozdrawiam cieplutko.
Ps. U mnie zimno i od wielu dni bez przerwy pada. Moje bzy jeszcze nie w pełnym rozkwicie, a tak lubię ich zapach i tę ciemnofioletową barwę. Nie mogę się doczekać słońca i bzów.
-
2010/05/16 21:19:42
uwielbiam przepisy na nieskomplikowane ciasta...więc na pewno wypróbuję Twój, jeszcze i dlatego, że to przepis na ciasto z owocami...
Dobre są spotkania z dawno niewidzianymi znajomymi...i czasem tak jest, że choć od ostatniego spotkania minęły lata, to czuje się, że tej przerwy nie było, prawda?
Pozdrawiam znad filiżanki zielonej herbaty :)
-
2010/05/17 09:17:36
Jadwiga - A deszcz pada i pada. Chyba nie zanosi sie na to, że poczujemy zapach bzów. Pozdrawiam:)

Azalio, Takie spotkania z przyjaciółmi rzeczywiście wprawiają w dobry nastrój. Przez telefon też lubę rozmawiać, ale nie za długo, bo jakoś mi szkoda na to czasu. Wolę kontakty bezposrednie.

e.ka - Ja też mam taką przyjaciółkę, z którą czasami nie kontaktuję się przez lata, a kiedy sie spotkamy, to stale jesteśmy sobie jednakowo bliskie. Nie w stosunku do wszystkich jednak tak jest. Czasami z osobami spotkanymi po latach jakoś nie ma o czym rozmawiać. Pozdrawiam Cię w ten ponury, bardzo deszczowy poranek:)
Click for Warsaw, Poland Forecast