Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
niedziela, 11 listopada 2018

     Z okazji dzisiejszego święta jakiś dumny tata zaprezentował na twiterze "występ" swojego synka. Odsłuchajcie to: https://twitter.com/PiotrBaronJazz . Ja się wzruszyłam.

    Miasto, o które pytałam w poprzednim wpisie, to Piotrków Trybunalski. W Piotrkowie byłam w październiku i miasto to zrobiło na mnie bardzo miłe wrażenie, ciekawa historia, interesujące zabytki, aktywni ludzie i... Muzeum Piwowarstwa, a więc degustacja dobrego piwa.

     A poza tym bez zmian. Stale mi brakuje czasu na wszystko i to jest bardzo stresujące. Pojutrze rocznica śmierci mojego męża, już dziewiąta, a wydaje się, że to było miesiąc temu. Jak to możliwe? Co z tym czasem się dzieje?

sobota, 13 października 2018

Znów jestem, po bardzo długiej przerwie. Przepraszam. Jakoś trudno mi się ostatnio zmobilizować do pisania, a i czasu stale brakuje, nie jestem już tak energiczna jak kiedyś. Dzisiaj mam trochę więcej czasu, dopadła mnie jakaś infekcja, głowa pęka, kicham bez przerwy, więc nigdzie nie wychodzę i nic nie robię w domu.

Co u mnie? Nic ciekawego. Zupełnie nic. Z trudem przetrwałam te okropne upały w lecie. Dotąd zawsze lubiłam wysokie temperatury, ale tegoroczne dały mi się bardzo we znaki.

W sierpniu, jak ostatnio każdego roku, przebywałam w Nałęczowie. Lubię pobyty tam, chociaż już zaczynają  mi się one trochę nudzić, bo znam tam każdą ścieżkę i każdy kamień. W tym roku Nałęczów był szczególnie smętny. Centrum kurortowego życia, Pałac Małachowskich w Parku Zdrojowym, nieczynny. W Pałacu zawsze  odbywały się koncerty muzyczne i różne inne imprezy, a także mieściło się tam Muzeum Bolesława Prusa odwiedzane chyba przez wszystkich turystów i kuracjuszy. Teraz muzeum przeniesione zostało gdzieś na boczną ulicę uzdrowiska. Szkoda, bo Prus był szczególnie związany z Pałacem, mieszkał tam podczas swoich licznych pobytów w Nałęczowie, a muzeum było naprawdę ciekawe. 

    A teraz dwie zagadki. Tydzień temu byłam w ładnym i ciekawym mieście położonym około 140 km od Warszawy. Czy na podstawie tych trzech zdjęć ktoś zgadnie, gdzie byłam?

 

 

 W miejscowym pałacu znajduje się kilka takich szaf gdańskich.

 

I zagadka nr 2. Wcześniej byłam w tym mieście. Piękne, jedno z moich ulubionych. Co to za miasto?


sobota, 31 marca 2018

Kochani, przesyłam wszystkim najlepsze życzenia radosnych i pogodnych Świąt Wielkanocnych. Serdecznie pozdrawiam i nieustająco dziękuję za pamięć. Wkrótce się odezwę:)

czwartek, 28 grudnia 2017

 

   Święta minęły szybko, miło, w dużym stopniu rodzinnie. Pozostał tylko kłopot z dojadaniem świątecznych resztek. Niestety, ja zawsze przygotowuję jedzenia o wiele za dużo, nie potrafię inaczej, teraz trochę zamrażam, ale nie jest to dobre rozwiązanie, w przyszłości trzeba uważać z ilością, tym bardziej, że przygotowanie wymaga trochę wysiłku. 

  W dniu Wigilii obchodziłam jednocześnie imieniny, dostałam dużo życzeń, głównie telefonicznych. W tym roku odezwało się do mnie kilka osób, z którymi nie miałam kontaktu od lat, bardzo to było miłe, ale i dosyć trudne, sporo spraw do omówienia, a jako że rozmowę kończy osoba dzwoniąca, więc byłam cierpliwa w długich pogawędkach, ale potem przygotowywałam kolację w dużym stresie. Jedną z osób telefonujących do mnie był kolega, z którym nie widziałam się od końca studiów. Kolega ten chce na wiosnę zorganizować zjazd naszego roku i zbiera opnie na ten temat.

   Na Ursynowie w okresie Bożego Narodzenia Urząd Dzielnicy organizuje liczne koncerty kolęd, chyba ma ich być dziesięć. Wczoraj byłam na pięknym koncercie w pobliskim kościele. Występowała Natalia Kukulska w towarzystwie orkiestry kameralnej Filharmonii Narodowej oraz chóru UMCS z Lublina. Słyszałam wszystko, ale widziałam niewiele, ponieważ wielki kościół był zatłoczony, a ja przyszłam późno i stałam na końcu, ale to dźwięk był najważniejszy. W każdym razie kolędy wykonane mocnym głosem Natalii Kukulskiej robiły naprawdę duże wrażenie. W kolejnych dniach mają jeszcze śpiewać między innymi Stanisława Celińska i Katarzyna Cerekwicka. W sobotę chciałabym pójść na koncert Tatrzańskiej Orkiestry Klimatycznej, ponieważ lubię folklor, a szczególnie zawsze mnie wzrusza muzyka góralska. 

Ucieszyłam się, usłyszawszy, że dzień jest już o ponad minutę dłuższy od najkrótszego, czyli powiało optymizmem, idzie ku lepszemu:) 

sobota, 23 grudnia 2017



 

Wszystkim Wam, moim blogowym Przyjaciołom, życzę pięknych, pełnych miłości i spokoju Świąt Bożego Narodzenia."Niech radość zagości, nadzieja zagości, niech pokój zagości i w nas..."  Wesołych Świąt!

 

wtorek, 28 listopada 2017

Tak! To kolejna rocznica mojego blogowania, już trzynasta. Mimo że w bieżącym roku pojawiałam się tutaj bardzo rzadko, ten ostatni rok też wliczam do swojej statystyki. 

Dobrze pamiętam początek. "Będę pisać blog" - powiedziałam znad komputera do siedzącego nieopodal na kanapie męża. "Tak? A po co ci to, za dużo masz wolnego czasu?" - zapytał trochę żartem. Prawdę mówiąc, nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć, ale zaczęłam. I tak przez trzynaście lat. Najpierw pisałam bardzo często, potem trochę rzadziej, a teraz już bardzo rzadko. Takie było życie, trzynaście lat temu miało ono inne kolory, zresztą, wszystko wtedy było inne, a teraz już coraz mniej jest zdarzeń, o których warto pisać. 

Ale dzisiaj cieszę się, że mogę tutaj spotkać się z Wami, Mili Czytelnicy tego bloga. Zawsze bardzo się wzruszam, kiedy widzę, że tu zaglądacie, że jesteście mi wierni pomimo mojego milczenia. Dziękuję Wam za to serdecznie, za całe 13 lat. 

wtorek, 05 września 2017

Okryta dużym bordowym szalem siedzę w fotelu w moim ulubionym pokoju w Nałęczowie i bardzo ta sytuacja mi odpowiada. Nic mi nie zaprząta głowy, żadne terminy, sprawy, zakupy, a jedynym tutejszym obowiązkiem jest tylko schodzenie na posiłki. O szyby równomiernie dzwoni deszcz, jeśli będzie tak padać dłużej, to po południu też nie będę nigdzie wychodzić, chyba że z książką do altany w ogrodzie.

     Na szczęście w pobliżu jest dobra biblioteka. Czytam książki, na które

w Warszawie brakuje mi czasu. Przede mną leżą: Monika Szwaja, Katarzyna Michalak i Magdalena Thulli. Czytam, piję czerwoną herbatę, jem gorzką czekoladę w dużych ilościach i robię wszystko, żeby trochę przytyć (tak!). W tej ostatniej kwestii mam inaczej niż większość ludzi, łatwo chudnę,  trudniej wracam do normy:)

A sumując, powiem kolejny raz, że bardzo lubię być tutaj, w Nałęczowie.

Bardzo trudno pisze się przez telefon, więc kończę.

 

 

 

.

niedziela, 09 lipca 2017

Ogromnie dziękuję, Drodzy, że macie jeszcze do mnie cierpliwość i stale tu zaglądacie. To naprawdę niesamowicie miłe i jest mi tym bardziej przykro z powodu mojego długiego milczenia.

Prowadzę bardzo monotonny tryb życia. Wszystkie dni są podobne do siebie.

Jedynie w końcu maja byłam przez dziesięć dni w Nałęczowie. Lubię tam jeździć, jest niedaleko, mili ludzie, zielono, cicho, spokojnie. Miałam zamiar pobyć w Nałęczowie trochę dłużej, ale musiałam wracać, ponieważ w moim domu wymieniano instalację centralnego ogrzewania i trzeba było przygotować mieszkanie do tych prac, umożliwić dostęp do rur, itp. To były koszmarne dni; spawanie, malowanie, hałas, zapachy, a potem przywracanie wszystkiego do porządku!

W wyniku tej domowej rewolucji po raz kolejny uświadomiłam sobie, że mam za dużo rzeczy i muszę trochę ich się pozbyć. Z odzieżą nie było kłopotu, zasiliłam objazdową organizację charytatywną, natomiast selekcja różnych drobiazgów przy moim sentymentalnym usposobieniu była niemal niemożliwa do wykonania. Większość drobnych przedmiotów od kogoś dostałam, są wspomnieniem dawnych lepszych czasów, inne rzeczy były kupione przez mojego męża, nie jestem w stanie ich wyrzucić. Teraz przeglądam książki, może uda się jakieś wyeliminować, ale znając siebie, za bardzo na to nie liczę:)

I tak płynie życie.

Na koniec dołączam parę zdjęć z majowego Nałęczowa i przesyłam wszystkim dużo serdeczności:)

 


 

Bardzo lubiłam spacerować po tej łące.

 


niedziela, 16 kwietnia 2017

                                                                        /Mozaika nad drzwiami Bazyliki św. Marka w Wenecji/

 

 Chociaż już trochę późno, ale życzę wszystkim bardzo dobrej drugiej połowy Świąt Wielkanocnych.     Pozdrawiam serdecznie:)

niedziela, 19 marca 2017

I znów bardzo długo mnie tu nie było. Prowadzę życie tak spokojne, pozbawione ciekawych wrażeń, że i bodźców do pisania trochę brakuje. Czasu też mam mało, bo na początku roku zawsze jest wiele spraw do załatwienia, codzienne czynności także bardzo mnie absorbują. A jeśli już mówię o domowych czynnościach, to nie daruję sobie, żeby się nie pochwalić, że ostatnio sama piekę chleb. Razowy żytni na zakwasie. Bardzo jestem zawsze tym przejęta. Na początku nie wyrastał mi dobrze, prawdopodobnie zakwas był za słaby, ale teraz już się udaje i jest bardzo smaczny.

W tej chwili jednym okiem oglądam skoki narciarskie. Niesamowity jest ten Japończyk, 51 lat i wygrywa z siedemnastolatkami, a do tego widać, że jest też bardzo sympatycznym człowiekiem. Podziwiam tych młodych ludzi, ile trzeba mieć odwagi, żeby tak daleko skakać. I piękne wzruszenia na koniec, nasz zawodnik wygrał!

U nas dzisiaj jest okropnie zimno i wietrznie. Miałam zamiar iść na dłuższy spacer po jednej z dzielnic, Starej Ochocie, ale z powodu takiej pogody zrezygnowałam, poczekam do ciepłej wiosny.

Pozdrawiam Was wszystkich, Drodzy moi, mam nadzieję, że będę się bardziej mobilizować do pisania. Postaram się:)

Na koniec umieszczam tu trochę zdjęć, które mój syn przysyła z Indii, gdzie się obecnie znajduje. Jest zachwycony Indiami.

 

 Jedna z najsłynniejszych budowli Bombaju, jego symbol. Gateway of India.


 
 Fasada najważniejszej świątyni w mieście Alleppey.

 

 

 W świecie pięknych sari. Wszystko tętni kolorami jak całe Indie.

 

 

 Pod względem zakupów na całym świecie jest tak samo. Polska czy Indie, zawsze znajdziesz kanapę dla mężczyzn.

 

Sklep z zapachami


 
Indie są pełne kolorów nie tylko w miastach. Mienią się barwami także w odległych wioskach, które oglądam zza burty canoe.

 Całe życie lokalne koncentruje się wokół wody. To najłatwiejszy środek transportu.

 

 

 Spory ruch, więc trzeba uważać, żeby się nie zderzyć, zwłaszcza że moje canoe jest bardzo małe.  Dla turystów transport wodny to duża atrakcja, więc na tym terenie pływają "house boats" (barki?), na których można spędzić nawet kilka dni.

 Właściciel canoe. 77 lat. Wiosłował w pełnym słońcu przez kilka godzin, nawet tam, gdzie nie było nurtu. Bardzo drobny, a jednocześnie niesamowicie silny. Podziwiam.

Na bazarze przyprawy pachną intensywnie. Sprzedawca podaje słoiki do testowania.

 

Tradycyjne danie thali. Ryż, sos i różności;wszystko podawane na liściu bananowca, aby potrawy przeszły jego zapachem. Najczęściej jada się to ręką.

 

I na koniec jeszcze jedna ze świątyń hinduistycznych w targowym centrum Alleppey. Ta jest poświęcona devom czyli w uproszczeniu duchom opiekuńczym.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 164
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast