Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
wtorek, 05 września 2017

Okryta dużym bordowym szalem siedzę w fotelu w moim ulubionym pokoju w Nałęczowie i bardzo ta sytuacja mi odpowiada. Nic mi nie zaprząta głowy, żadne terminy, sprawy, zakupy, a jedynym tutejszym obowiązkiem jest tylko schodzenie na posiłki. O szyby równomiernie dzwoni deszcz, jeśli będzie tak padać dłużej, to po południu też nie będę nigdzie wychodzić, chyba że z książką do altany w ogrodzie.

     Na szczęście w pobliżu jest dobra biblioteka. Czytam książki, na które

w Warszawie brakuje mi czasu. Przede mną leżą: Monika Szwaja, Katarzyna Michalak i Magdalena Thulli. Czytam, piję czerwoną herbatę, jem gorzką czekoladę w dużych ilościach i robię wszystko, żeby trochę przytyć (tak!). W tej ostatniej kwestii mam inaczej niż większość ludzi, łatwo chudnę,  trudniej wracam do normy:)

A sumując, powiem kolejny raz, że bardzo lubię być tutaj, w Nałęczowie.

Bardzo trudno pisze się przez telefon, więc kończę.

 

 

 

.

niedziela, 09 lipca 2017

Ogromnie dziękuję, Drodzy, że macie jeszcze do mnie cierpliwość i stale tu zaglądacie. To naprawdę niesamowicie miłe i jest mi tym bardziej przykro z powodu mojego długiego milczenia.

Prowadzę bardzo monotonny tryb życia. Wszystkie dni są podobne do siebie.

Jedynie w końcu maja byłam przez dziesięć dni w Nałęczowie. Lubię tam jeździć, jest niedaleko, mili ludzie, zielono, cicho, spokojnie. Miałam zamiar pobyć w Nałęczowie trochę dłużej, ale musiałam wracać, ponieważ w moim domu wymieniano instalację centralnego ogrzewania i trzeba było przygotować mieszkanie do tych prac, umożliwić dostęp do rur, itp. To były koszmarne dni; spawanie, malowanie, hałas, zapachy, a potem przywracanie wszystkiego do porządku!

W wyniku tej domowej rewolucji po raz kolejny uświadomiłam sobie, że mam za dużo rzeczy i muszę trochę ich się pozbyć. Z odzieżą nie było kłopotu, zasiliłam objazdową organizację charytatywną, natomiast selekcja różnych drobiazgów przy moim sentymentalnym usposobieniu była niemal niemożliwa do wykonania. Większość drobnych przedmiotów od kogoś dostałam, są wspomnieniem dawnych lepszych czasów, inne rzeczy były kupione przez mojego męża, nie jestem w stanie ich wyrzucić. Teraz przeglądam książki, może uda się jakieś wyeliminować, ale znając siebie, za bardzo na to nie liczę:)

I tak płynie życie.

Na koniec dołączam parę zdjęć z majowego Nałęczowa i przesyłam wszystkim dużo serdeczności:)

 


 

Bardzo lubiłam spacerować po tej łące.

 


niedziela, 16 kwietnia 2017

                                                                        /Mozaika nad drzwiami Bazyliki św. Marka w Wenecji/

 

 Chociaż już trochę późno, ale życzę wszystkim bardzo dobrej drugiej połowy Świąt Wielkanocnych.     Pozdrawiam serdecznie:)

niedziela, 19 marca 2017

I znów bardzo długo mnie tu nie było. Prowadzę życie tak spokojne, pozbawione ciekawych wrażeń, że i bodźców do pisania trochę brakuje. Czasu też mam mało, bo na początku roku zawsze jest wiele spraw do załatwienia, codzienne czynności także bardzo mnie absorbują. A jeśli już mówię o domowych czynnościach, to nie daruję sobie, żeby się nie pochwalić, że ostatnio sama piekę chleb. Razowy żytni na zakwasie. Bardzo jestem zawsze tym przejęta. Na początku nie wyrastał mi dobrze, prawdopodobnie zakwas był za słaby, ale teraz już się udaje i jest bardzo smaczny.

W tej chwili jednym okiem oglądam skoki narciarskie. Niesamowity jest ten Japończyk, 51 lat i wygrywa z siedemnastolatkami, a do tego widać, że jest też bardzo sympatycznym człowiekiem. Podziwiam tych młodych ludzi, ile trzeba mieć odwagi, żeby tak daleko skakać. I piękne wzruszenia na koniec, nasz zawodnik wygrał!

U nas dzisiaj jest okropnie zimno i wietrznie. Miałam zamiar iść na dłuższy spacer po jednej z dzielnic, Starej Ochocie, ale z powodu takiej pogody zrezygnowałam, poczekam do ciepłej wiosny.

Pozdrawiam Was wszystkich, Drodzy moi, mam nadzieję, że będę się bardziej mobilizować do pisania. Postaram się:)

Na koniec umieszczam tu trochę zdjęć, które mój syn przysyła z Indii, gdzie się obecnie znajduje. Jest zachwycony Indiami.

 

 Jedna z najsłynniejszych budowli Bombaju, jego symbol. Gateway of India.


 
 Fasada najważniejszej świątyni w mieście Alleppey.

 

 

 W świecie pięknych sari. Wszystko tętni kolorami jak całe Indie.

 

 

 Pod względem zakupów na całym świecie jest tak samo. Polska czy Indie, zawsze znajdziesz kanapę dla mężczyzn.

 

Sklep z zapachami


 
Indie są pełne kolorów nie tylko w miastach. Mienią się barwami także w odległych wioskach, które oglądam zza burty canoe.

 Całe życie lokalne koncentruje się wokół wody. To najłatwiejszy środek transportu.

 

 

 Spory ruch, więc trzeba uważać, żeby się nie zderzyć, zwłaszcza że moje canoe jest bardzo małe.  Dla turystów transport wodny to duża atrakcja, więc na tym terenie pływają "house boats" (barki?), na których można spędzić nawet kilka dni.

 Właściciel canoe. 77 lat. Wiosłował w pełnym słońcu przez kilka godzin, nawet tam, gdzie nie było nurtu. Bardzo drobny, a jednocześnie niesamowicie silny. Podziwiam.

Na bazarze przyprawy pachną intensywnie. Sprzedawca podaje słoiki do testowania.

 

Tradycyjne danie thali. Ryż, sos i różności;wszystko podawane na liściu bananowca, aby potrawy przeszły jego zapachem. Najczęściej jada się to ręką.

 

I na koniec jeszcze jedna ze świątyń hinduistycznych w targowym centrum Alleppey. Ta jest poświęcona devom czyli w uproszczeniu duchom opiekuńczym.

niedziela, 08 stycznia 2017

Na początku pozdrawiam wszystkich i oczywiście życzę dobrego roku:)

Codziennie sprawdzam prognozę pogody i czekam na odejście mrozów. Ostatnio żyję trochę jak w klatce, ponieważ ze względu na skłonności do złamań unikam wychodzenia z domu, na ulicy ślisko. Bardzo czekam na zmiany, okropnie jest mi źle z tym brakiem ruchu. Już chyba nawet smogowe powietrze nie zatrzyma mnie w domu:)

Ale taki stan ma też swoje dobre strony, przeczytałam w tym czasie sporo książek, teraz właśnie czytam ciekawą historię niezwykłej włosko-polskiej rodziny Gawrońskich ("Frassati Gawrońscy, włosko-polski romans"), rodzina ta zajmuje szczególne miejsce zarówno w historii Włoch jak i Polski. Zresztą na temat poszczególnych jej członków już wcześniej dosyć dużo pisano.

Aha, jeszcze muszę wspomnieć o książce, która bardzo mi przypadła do gustu i którą czytam od końca, to książka Piotra Semki o jedzeniu. Pan Semka bardzo dużo podróżuje po świecie i widać, że sprawy kulinarne nie zajmują ostatniego miejsca wśród jego zainteresowań. Wyznaje zasadę: "We Włoszech jedzcie jak Włosi", ciekawie pisze i podaje dużo - moim zdaniem - interesujących i nieskomplikowanych przepisów. Może któregoś dnia umieszczę tutaj jakiś.

Tymczasem wklejam kilka zdjęć, które mój syn przysyłał z Izraela. Właśnie stamtąd wrócił.


 

      Takie widoki


 

 

 Nowy Rok na pustyni

 

                Śniadanie na pustyni. To danie podobno nazywa się szakszuka.

 

 

         Zdjęcie z cyklu "Mamo, nie denerwuj się"!

 


 

I jeszcze zdjęcia z Jerozolimy

Bazylika Grobu Bożego

 

Jerusalem City

 

Stare Miasto


 

piątek, 23 grudnia 2016

         

              
                     Martin Schongauer "Boże Narodzenie" /XVw./

Dziękuję Wam, Drodzy, że czekaliście na mój powrót, było mi bardzo miło, kiedy widziałam, że jeszcze do mnie zaglądacie. Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ten rok raczej nie był dla mnie dobry, trochę spraw się na to złożyło. Zresztą, dobre lata mam już chyba za sobą, było ich bardzo dużo, więc nie narzekam.

Dopiero teraz zauważyłam, że w listopadzie zaczął się już trzynasty (!!!) rok mojego pisania tutaj. Bardzo stary ten blog! Sama siebie podziwiam za wytrwałość:))

A teraz najważniejsze!

Składam Wam najlepsze życzenia świąteczne. Smutnym życzę, aby Boże Narodzenie przyniosło im pociechę i nadzieję, wesołym, żeby ich radość była jeszcze większa, a wszystkim moim blogowym Przyjaciołom z okazji Świąt życzę zdrowia, miłości, spokoju i dużo optymizmu.
 

 

niedziela, 11 września 2016

Z trudnością zaczynam funkcjonować, jestem już rozgipsowana. Za parę dni początek rehabilitacji.

Dziękuję, że jeszcze do mnie zaglądacie. Mam nadzieję, że miło spędzacie koniec lata. Moi sąsiedzi w każdy weekend jeżdżą na grzyby, podobno bardzo dużo ich w tym roku. Rzeczywiście tak jest? Nie pamiętam już, kiedy byłam w lesie, ale i tak teraz bałabym się je zbierać, bo po takiej długiej przerwie mogłabym pomylić jadalne z trującymi:)

Żeby trochę nawiązać do wakacji, załączam kilka zdjęć, które mi właśnie przysłał syn z Włoch. Pojechał na kilka dni na sam obcas buta Półwyspu Apenińskiego, zwiedza tamtejsze miasteczka, a ja mu zazdroszczę:)

 

 

Spacer po starówce w Bari

 

Domki w Alberobello wyglądają jak mieszkania górskich hobbitow:)

 

Trullo to domki o spiczastych dachach pokrytych kamieniami. Ten styl dominuje w całym regionie, ale najpiękniejsze domki są w miejscowości Alberobello.

Wielopoziomowe miasto MATERA. Domy wykute w skale. Ta część miasta znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

czwartek, 11 sierpnia 2016

 miałam wypadek, obok innych dolegliwości złamany staw łokciowy, prawa ręka cała w gipsie. na razie nie będę mogła pisac. pozdrawiam Was, Drodzy, zyczę miłego końca lata.

Kapliczki - podwórkowe kościoły. Były miejscem modlitw i spotkań udręczonych wojną ludzi. Najczęściej powstawały w czasach nocy okupacyjnej, kiedy uliczne łapanki i godzina policyjna uniemożliwiały dojście do kościoła. Przy nich składano przysięgi wojskowe, modlono się o szczęśliwy powrót syna z wojny, dziękowano za uzdrowienie, a nawet zawierano śluby. Prawie każde podwórko miało swoją kapliczkę.

Kilka tygodni temu wraz z przewodnikiem warszawskim odwiedziłam te podwórka. niestety, teraz nie mogę wstawić wszystkich zdjęć ani uzupełnić opisów.

 

Podwórko, ul. Jagiellońska 9. Nad kapliczką ślady po kulach wojennych.

 

Kapliczka w ciemnej bramie przy ul. Kłopotowskiego 20.

 

Kapliczka na podwórku przy ul. Jagiellońskiej 18, figura zadbana, udekorowana.

 

Kapliczka na podwórku przy ul. Kępnej 3. Niestety, brama jest zamknięta, nie można podejść bliżej.

Inna kapliczka z ul. Kępnej, niestety, też za zamkniętą bramą.

 

Ulica Targowa 39. Podwórko także zamykane, ale tutaj otworzono nam bramę. I bardzo dobrze, bo kapliczka ładna, zadbana, oszklona. Jest trójskrzydłowa, wewnątrz są umieszczone figury świętych i obrazki religijne. Postawiona została przed wojną. W czasie wojny mieszkańcy modlili się przy niej.

 

Ulica Targowa 62. Matka Boska Praska - tak nazywają tę kapliczkę okoliczni mieszkańcy. Jej działaniom przypisują różne cudowne wydarzenia. 

 

Drewniana kapliczka szafkowa przy ulicy Targowej 63, wewnątrz obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Kapliczka znajduje się na podwórku ciekawej kamienicy wybudowanej w 1914 roku. Po wojnie w tej kamienicy, na pierwszym piętrze, mieściło się Polskie Radio, stąd nadawano pierwsze programy.


Ząbkowska 3, Kapliczka na podwórku wybudowanej w 1891 roku kamienicy należącej kiedyś do Władysława Sikorskiego. Zniszczoną kapliczkę po wojnie odnaleziono wśród gruzów na strychu domu, odrestaurowano ją starannie w 2009 roku.

 

Ząbkowska 5. Po przebudowie starej kamienicy na placu nowego podwórka deweloper umieścił wyremontowaną przez siebie znajdującą się tam wcześniej figurę Matki Boskiej. Przykład godny naśladowania. Niestety wejście na podwórko jest niemożliwe, robię zdjęcie przez kraty bramy.


 

Ząbkowska 7


 Ząbkowska 12

 

 

   Ząbkowska 13

 

 Ulica Brzeska 21

 

Brzeska 17  (1943 rok)

 


Brzeska 15/17    Ludzie już na tym podwórku nie mieszkają, dom pewnie wkrótce będzie pewnie wyburzony, ale ktoś się jeszcze o tę kapliczkę troszczy.

 

Ząbkowska 36. Kapliczka dwustronna.



Brzeska 13



piątek, 29 lipca 2016

Przypadkowo usłyszałam wczoraj tylko fragment tego reportażu, ale tak mnie zaciekawił, że dzisiaj od rana szukałam w internecie wiadomości na temat Kiribati. Dotąd nawet nie wiedziałam, że istnieje takie państwo na świecie.
Młodzi ludzie z bardzo ubogiego kraju, którzy dotąd nigdy nie opuszczali swojej wysepki, pokonali wiele tysięcy kilometrów, żeby przylecieć do Krakowa na ŚDM. Dojazd zajął im pięć dni. Proszę, przetrwajcie króciutką reklamę i obejrzyjcie TEN REPORTAŻ

W internecie znalazłam takie zdjęcie rajskiej wyspy (a właściwie rajskiej wody) należącej do Kiribati.

A TUTAJ jeszcze ciekawe wiadomości na temat wioski o nazwie POLAND, która znajduje się na jednej z wysp Kiribati.Ten artykuł był pisany ileś miesięcy temu, teraz stosunki dyplomatyczne z Polską są już nawiązane. Organizowane są nawet wycieczki z Polski do Kiribati.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 164
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast