Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
czwartek, 11 sierpnia 2016

 miałam wypadek, obok innych dolegliwości złamany staw łokciowy, prawa ręka cała w gipsie. na razie nie będę mogła pisac. pozdrawiam Was, Drodzy, zyczę miłego końca lata.

Kapliczki - podwórkowe kościoły. Były miejscem modlitw i spotkań udręczonych wojną ludzi. Najczęściej powstawały w czasach nocy okupacyjnej, kiedy uliczne łapanki i godzina policyjna uniemożliwiały dojście do kościoła. Przy nich składano przysięgi wojskowe, modlono się o szczęśliwy powrót syna z wojny, dziękowano za uzdrowienie, a nawet zawierano śluby. Prawie każde podwórko miało swoją kapliczkę.

Kilka tygodni temu wraz z przewodnikiem warszawskim odwiedziłam te podwórka. niestety, teraz nie mogę wstawić wszystkich zdjęć ani uzupełnić opisów.

 

Podwórko, ul. Jagiellońska 9. Nad kapliczką ślady po kulach wojennych.

 

Kapliczka w ciemnej bramie przy ul. Kłopotowskiego 20.

 

Kapliczka na podwórku przy ul. Jagiellońskiej 18, figura zadbana, udekorowana.

 

Kapliczka na podwórku przy ul. Kępnej 3. Niestety, brama jest zamknięta, nie można podejść bliżej.

Inna kapliczka z ul. Kępnej, niestety, też za zamkniętą bramą.

 

Ulica Targowa 39. Podwórko także zamykane, ale tutaj otworzono nam bramę. I bardzo dobrze, bo kapliczka ładna, zadbana, oszklona. Jest trójskrzydłowa, wewnątrz są umieszczone figury świętych i obrazki religijne. Postawiona została przed wojną. W czasie wojny mieszkańcy modlili się przy niej.

 

Ulica Targowa 62. Matka Boska Praska - tak nazywają tę kapliczkę okoliczni mieszkańcy. Jej działaniom przypisują różne cudowne wydarzenia. 

 

Drewniana kapliczka szafkowa przy ulicy Targowej 63, wewnątrz obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Kapliczka znajduje się na podwórku ciekawej kamienicy wybudowanej w 1914 roku. Po wojnie w tej kamienicy, na pierwszym piętrze, mieściło się Polskie Radio, stąd nadawano pierwsze programy.


Ząbkowska 3, Kapliczka na podwórku wybudowanej w 1891 roku kamienicy należącej kiedyś do Władysława Sikorskiego. Zniszczoną kapliczkę po wojnie odnaleziono wśród gruzów na strychu domu, odrestaurowano ją starannie w 2009 roku.

 

Ząbkowska 5. Po przebudowie starej kamienicy na placu nowego podwórka deweloper umieścił wyremontowaną przez siebie znajdującą się tam wcześniej figurę Matki Boskiej. Przykład godny naśladowania. Niestety wejście na podwórko jest niemożliwe, robię zdjęcie przez kraty bramy.


 

Ząbkowska 7


 Ząbkowska 12

 

 

   Ząbkowska 13

 

 Ulica Brzeska 21

 

Brzeska 17  (1943 rok)

 


Brzeska 15/17    Ludzie już na tym podwórku nie mieszkają, dom pewnie wkrótce będzie pewnie wyburzony, ale ktoś się jeszcze o tę kapliczkę troszczy.

 

Ząbkowska 36. Kapliczka dwustronna.



Brzeska 13



piątek, 29 lipca 2016

Przypadkowo usłyszałam wczoraj tylko fragment tego reportażu, ale tak mnie zaciekawił, że dzisiaj od rana szukałam w internecie wiadomości na temat Kiribati. Dotąd nawet nie wiedziałam, że istnieje takie państwo na świecie.
Młodzi ludzie z bardzo ubogiego kraju, którzy dotąd nigdy nie opuszczali swojej wysepki, pokonali wiele tysięcy kilometrów, żeby przylecieć do Krakowa na ŚDM. Dojazd zajął im pięć dni. Proszę, przetrwajcie króciutką reklamę i obejrzyjcie TEN REPORTAŻ

W internecie znalazłam takie zdjęcie rajskiej wyspy (a właściwie rajskiej wody) należącej do Kiribati.

A TUTAJ jeszcze ciekawe wiadomości na temat wioski o nazwie POLAND, która znajduje się na jednej z wysp Kiribati.Ten artykuł był pisany ileś miesięcy temu, teraz stosunki dyplomatyczne z Polską są już nawiązane. Organizowane są nawet wycieczki z Polski do Kiribati.

środa, 27 lipca 2016

   Na początku przepraszam Was, że długo nie pisałam i rzadko też zaglądam do Waszych wpisów.  Postaram się to zmienić.

   A teraz taki obrazek z mojego dnia.

   Dzisiaj, gdy szłam na obiad, podeszło do mnie dwóch, może ośmioletnich, bardzo smutnych chłopców. Mieli bardzo nieszczęśliwe miny, od razu pomyślałam, że potrzebują jakiejś pomocy i jak się okazało, rzeczywiście jej potrzebowali.

- Proszę pani, czy ma pani jakieś pokemony, bo my szukamy i żadnego nie możemy złapać? - zapytał mnie jeden z nich tragicznie smutnym głosem.

- Pokemony??? Niestety, nie mam żadnego. Wiesz, ja już jestem bardzo dorosłą osobą i pokemony mnie raczej nie interesują - mówię.

- Szkoda, proszę pani. W przypadku pokemonów nie ma bariery wiekowej, powinna pani zacząć ich szukać - poradziło mi rezolutne dziecko.

   No i proszę! Może należy się zastanowić nad tym, może to jest nowe wyzwanie dla mnie? Może rzeczywiście powinnam tych pokemonów szukać? A swoją drogą, jak dobrze, że nie mam wolnego czasu, bo jeszcze bym uległa tej pokusie:))

 

   I na koniec wyjaśnienie. Przez parę godzin znajdowała się tutaj moja robocza długa notatka o kapliczkach warszawskich. Niestety, byłam bardzo zmęczona, kiedy ją pisałam i koło północy niechcący kliknęłam "Publikuj" zamiast "Zapisz". Usunęłam ten wpis, bo powinnam nad nim jeszcze popracować, a ci, którzy przeczytali, muszą być dla mnie wyrozumiali:))

niedziela, 26 czerwca 2016

Nie wiem,  kiedy jest "wolny",  nie wiem, kiedy "spalony", ale denerwowałam się w czasie tego meczu strasznie! 90 minut okropnych nerwów! Na czas dogrywki wyszłam z pokoju, żeby trochę ochłonąć i nie widzieć, co się dzieje, ale na rzuty karne wróciłam. Takich emocji dawno nie było!

A potem należało (?) wysłuchać tysiąca komentarzy, śledzić tweetera, oglądać  wywiady  z piłkarzami.
Nasi zawodnicy robią wrażenie nie tylko grą, ale także swoimi wypowiedziami i zachowaniem. Są kulturalni, ułożeni, uprzejmi, ładnie mówią - bardzo pozytywni ludzie.

A w czwartek powtórka z rozrywki!!!! Aż się boję myśleć, co to będzie. I zaczyna się o 21.00, jak zasnąć po takich emocjach?

piątek, 17 czerwca 2016

Znów byłam w Nałęczowie.

W tym czasie chyba jest tam najpiękniej. Zielono, wszystko kwitnie, ptaki za oknami szaleją tak, że trzeba było nad ranem okno od strony ogrodu zamykać, bo nie dawało się spać. Delektowałam się spokojem, mikroklimatem, ciekawymi rozmowami, nie chciało mi się tracić czasu na jakieś dalsze wycieczki, nawet do Lublina nie pojechałam, chociaż wcześniej miałam taki zamiar.

Na razie umieszczam tylko parę zdjęć.

 

 

Bardzo lubię takie widoki.

 

Pałac Małachowskich w zieleni. 

 

 

 

sobota, 28 maja 2016

W Dniu Matki syn zaprosił mnie na obiad do restauracji. Zwróciłam uwagę na wystrój sali. Prawda, że nietypowy? Czekając na obiad, można poczytać książkę. Nawet ciekawe tytuły tam zauważyłam. Zastanawiam się tylko, jak oni to odkurzają, bo ściana jest naprawdę duża (osiem półek) i lśni czystością.

 

            

niedziela, 15 maja 2016

 

 Na Starym Rynku kiermasz rzemieślniczy. Porozstawiane drewniane budki, namioty, stragany, także z chińszczyzną,  tłumy, hałas, zapach spalonej kiełbasy... Chyba nie przystoi temu szacownemu miejscu taka impreza - uważam.

 

A to ma być folklor.

 

"Krakowianka jedna..." Panie sposobią się do koncertu...

Stragany, straganiki...

 

I pajda czyli coś konkretnego.

 

 Zaczarowana dorożka?

 


I "srebrne" planty

piątek, 13 maja 2016

Na razie tylko takie zdjęcie z krakowskiej ulicy. Niestety, dorożką nie jechałam, ale muszę powiedzieć, że bardzo dużo tych pojazdów krąży po Krakowie. Jeżdżą też meleksy, ale według mnie, nie pasują one do zabytkowej części miasta, może to się zmieni, bo podobno trwa jakaś akcja mająca na celu wykluczenie meleksów z Rynku.

Wkrótce wstawię tu kilka następnych zdjęć z Krakowa.

Tymczasem życzę wszystkim fajnych, miłych wrażeń w ten piękny majowy dzień. W pobliżu mnie od wczoraj jest dużo szczęścia, bo mojej zaprzyjaźnionej młodej sąsiadce urodziły się bliźniaki (dwóch wielkich chłopaków), a w domu jest jeszcze trzeci chłopczyk (półtora roku).

I jeszcze jedno, do osób zainteresowanych nazwą środka do czyszczenia garnków; podałam ją w komentarzach pod tamtym postem.

wtorek, 10 maja 2016

W sobotę byłam ze swoją przyjaciółką w Krakowie. Pojechałyśmy tam pociągiem pendolino. Ja pendolino podróżowałam po raz pierwszy.

Z Warszawy jechałyśmy tylko dwie godziny i parę minut. Bardzo mi się podobało to, że już po ósmej rano byłyśmy na Starym Rynku. Pamiętam, że kiedyś do Krakowa jechało się chyba około pięciu godzin. Ta zmiana naprawdę robi duże wrażenie! Oczywiście komfort jazdy też nie jest bez znaczenia. Przede wszystkim jest cichutko, nie ma żadnych wstrząsów, pociąg jakby się delikatnie sunął po szynach, miejsca między fotelami sporo, wygodniej niż w samolocie, obsługa bardzo miła, wszyscy pasażerowie częstowani są kawą, herbatą, wodą mineralną. Tylko jeździć, bo to naprawdę jest przyjemne!

Wrażenie zrobił na mnie także nowy dworzec w Krakowie. Do Krakowa ostatnio jeździłam samochodem, na dworcu kolejowym byłam wiele lat temu i pamiętam, że nie było to miejsce ciekawe. Teraz dworzec jest nowoczesny, duży, połączony z ogromną galerią handlową.

Wieczorem w Warszawie, wysiadając z naszego pendolino, stwierdziłyśmy, że był to bardzo udany wyjazd. Pogoda ładna, nie za ciepło, nie za zimno, kolorowo, zielono, krakowska wiosna oszałamiająca.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 163
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast