Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
piątek, 30 grudnia 2005

Patrzę na biały, bajkowy świat wokół mojego domu. Tej nocy widoki są rzeczywiście czarowne. Zachwycam się, mimo że tak nie lubię zimy. Wydaje się, że za chwilę zza zakrętu wypadną piękne konie z dzwoniącymi janczarami na szyjach, sanie, a w nich damy ukryte w futrach.

"Jingle bells, jingle bells,
Jingle all the way!
O what fun it is to ride."

      

"I życzę ci dużo pieniążków" - słyszę w nawale życzeń.

 Jakoś nie bardzo mi się takie życzenia podobają, chociaż nie mam nic przeciwko przypływowi "pieniążków" w Nowym Roku. Może nie podobają mi się tylko dlatego, że nie lubię zdrobnień?

 Wczoraj podniosłam słuchawkę dzwoniącego telefonu. Krzysztof Krawczyk zachęcał do kupienia gazety zawierającej jego płytę. Ja tej gazety nie biorę do ręki i za płytę też dziękuję. Poza tym dzwonią biura turystyczne zachęcające do korzystania z ich usług, operatorzy sieci komórkowych oferują jakieś promocje, wydawnictwo, w którym kiedyś raz zamówiłam książkę, uważa za stosowne dozgonnie informować mnie o wszystkich swoich nowościach. Trochę tego za dużo. Wkrótce chyba przestanę podchodzić do telefonu.
czwartek, 29 grudnia 2005

Wróciłam ze świątecznego wyjazdu, zaziębiłam się okropnie i teraz staram się dojść do siebie. Jednak w zimie najlepiej jest w domu!

piątek, 23 grudnia 2005

Moim blogowym przyjaciołom, a także przypadkowym czytelnikom, życzę wszystkiego dobrego na te piękne święta Bożego Narodzenia. Dużo zdrowia i pomyślności!

wtorek, 20 grudnia 2005

 

Wczoraj wieczorem zaczęłam oglądać program, który prowadził Jan Pospieszalski z cyklu "Warto rozmawiać"; o singlach, czyli o ludziach żyjących w pojedynkę. Znam wiele osób, dobrze sytuowanych, wykształconych, które zdecydowały się na taki życiowy wybór. Mówi się, że nowy styl życia, praca od rana do wieczora, znacznie ogranicza możliwości poznania drugiego człowieka. Myślę, że to chyba nie jest cała prawda. Młodzi przecież teraz też spotykają się na studiach, chodzą na imprezy, latem jeżdzą gdzieś na wakacje. Skąd więc te trudności?

 Chyba teraz jest w nas zbyt dużo egoizmu, myślenia o sobie, co uniemożliwia otwarcie się na drugiego człowieka. Kiedyś raczej nie myślało się o stronie materialnej poznanej osoby, o tym jaki ma samochód, czy jaki jest stan jej konta. Nie było ważne, czy poznany człowiek jest bogaty, czy biedny, znaczenie tylko miało, jaki jest i czy mi z nim dobrze.

Program zapowiadał się ciekawie, ale nie obejrzałam do końca, bo jest zbyt późno nadawany. Żałowałam, że nie mogę go dłużej oglądać, także dlatego, że występowała tam Katarzyna Grochola, której zawsze z przyjemnością słucham.

poniedziałek, 19 grudnia 2005

W "Rzeczpospolitej" /nr 209;2005/ przeczytałam artykuł pt. "Mania wydawania pieniędzy". Autorkami są: Karolina Baca i Aleksandra Paulska. Przytaczam ten artykuł, bo wydaje mi się ciekawy. Czy to naprawdę o nas piszą?

"Warszawskie centra handlowe odwiedziło w ostatni przedświąteczny weekend niemal milion klientów
Piątek, godz. 22. Promenada przy ul. Ostrobramskiej. Zwykle jest to godzina zamknięcia centrum, ale ludzi przybywa - za sprawą wydłużenia czasu
otwarcia do godz. 1 w nocy i specjalnych, sięgających nawet 50 proc. rabatów.
Sobota, godz. 11. Galeria Mokotów. Klienci walczą o koszyki do Alberta.
Południe, Al. Jerozolimskimi w okolicach Blue City i Reduty można przejechać tylko w żółwim tempie. Niedziela, godz. 15. Arkadia. Przez tłum z dywanem na plecach przepycha się młoda kobieta.
- Haniu, cześć, a po co ci dywan? - zaczepia ją koleżanka.
 - Był w promocji... - pada odpowiedź.

Tyle, ile rolnicy
Z listopadowych badań TNS OBOP wynika, że Polacy wydadzą w tym roku na prezenty świąteczne 7 mld zł, czyli prawie tyle, ile w 2004 r. wyniosły dopłaty bezpośrednie do rolnictwa! Przeciętny Polak przeznaczy na ten cel 260 zł. A że święta są drogie, Polacy zaciągają przedświąteczne kredyty.
Banki oceniają, że ich średnia wysokość to ok. 7 tys. zł.
- Szacujemy, że w całym czwartym kwartale sprzedaż naszego Szybkiego Serwisu Kredytowego wyniesie 1,35 mld zł - mówi Marek Kłuciński, rzecznik PKO BP.
- Przed świętami udzielamy więcej pożyczek - dodaje Wioletta Rodzach z Pekao SA.
Sprzedawcy przyznają, że ich obroty w ten weekend były nawet pięciokrotnie wyższe niż zwykle. 70 tys. ludzi w sobotę i niedzielę pojechało do CHH Maximus w Nadarzynie, do Arkadii tylko w sobotę przyszło 91 tys. ludzi!
Trudno było dojechać m.in. do Janek, korki paraliżowały też rondo Zgrupowania "Radosław".
- Dodatkowym problemem była fatalna pogoda - mówił Wojciech Pasieczny z Wydziału Ruchu Drogowego KSP.
Kilkuset policjantów i strażników miejskich pilnowało bezpieczeństwa pasażerów komunikacji miejskiej, bo było większe ryzyko m.in. kradzieży kieszonkowych.
- Policjanci zwracali też uwagę na parkingi i okolice centrów handlowych - mówił "Rz" Rafał Marczak z biura prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Pamiętać o tradycji
Naukowcy ostrzegają przed laicyzowaniem się świąt. Dla wielu są one tylko wydarzeniem handlowym. - W pogoni za prezentami zapominamy, że Boże Narodzenie jest pamiątką narodzin Chrystusa - krytykuje psycholog Wiesław
Nowak.
Zdaniem psychologów w relacje rodzinne wkrada się element wymiany dóbr na zasadach handlowych. Polacy nie chcą już prezentów-niespodzianek. Wzorując się na listach podarunków ślubnych, przedstawiają bliskim precyzyjny spis prezentów pod choinkę.
- W ten sposób odziera się święta z ich tajemniczości i czaru - mówi Nowak.
Ireneusz Jabłoński, ekspert z centrum im. Adama Smitha, zwraca uwagę, że świąteczne zakupy mogą wpłynąć na ożywienie m.in. w usługach i handlu
detalicznym. Doktor Irena Pańków, socjolog z Collegium Civitas, jest jednak przeciwnikiem konsumpcjonizmu.
- W wypadku Amerykanów zjawisko to może być pozytywne, bo kierując się patriotyzmem kupują na święta produkty "made in USA". Wpływa to na ożywienie ekonomiczne. Polacy podczas zakupów nie kierują się patriotyzmem.
Prof. Antoni Kamiński, politolog z Instytutu Studiów Politycznych PAN, zwraca uwagę na inną przedświąteczną bolączkę - zapominanie o kultywowaniu tradycji. O dwunastu potrawach na stole, miejscu dla zbłąkanego wędrowca.
- Tradycja tworzy tożsamość. Gdy nią wzgardzimy, z narodem będzie krucho -
ostrzega prof. Antoni Kamiński".
niedziela, 18 grudnia 2005
Piszę kartki z życzeniami świątecznymi i jak każdego roku znów się złoszczę z powodu tych gotowych tekstów, które są  umieszczone wewnątrz pocztówek. Teksty są idiotyczne (jakieś wiersze z rymami częstochowskimi) i zabierają tyle miejsca, że jeśli nawet chcę coś napisać od siebie, to nie ma już gdzie i można się tylko podpisać. Niemniej jednak piszę te kartki do bliskich i dalszych, znajomych i mniej znajomych z życzeniami serdecznymi i najlepszymi. Może ktoś na nie czeka.
sobota, 17 grudnia 2005

    Takiego aniołka dzisiaj dostałam, to znaczy może niezupełnie takiego, bo w rzeczywistości jest on znacznie ładniejszy od tego, którego tutaj widać. Gra sobie ten anioł na altówce i spokojnie czeka na święta. Ja natomiast nie jestem zbyt spokojna, bo wiele spraw mam jeszcze do załatwienia i wiele prac do wykonania.

Wczoraj na przykład potrzebowałam odbyć kilka rozmów telefonicznych. Bez żadnego kłopotu w internetowej książce telefonicznej znajduję numer telefonu wraz z dokładnym adresem osoby mieszkającej w Stanach Zjednoczonych, tak samo w Anglii, tak samo w innych krajach, niekiedy dane obejmują jeszcze nawet datę urodzenia. Tylko nie w Polsce! U nas nie można, bo u nas jest szczególna ustawa o ochronie danych. Wprawdzie z trudem można w internecie znaleźć jakieś amatorskie książki telefoniczne, ale są fragmentaryczne i tak nieaktualne, że nie warto do nich zaglądać. Do biura numerów przez cały dzień nie można było się dodzwonić.

W urzędach także niektórych spraw nie można załatwić, bo na przeszkodzie stoi sławetna ustawa. Gdyby to ode mnie zależało, w pierwszej kolejności rozwiązałabym GIODO, czyli Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych.

wtorek, 13 grudnia 2005

Czytałam artykuł, chyba we "Wprost", o taniokracji, o współczesnym trendzie rynku do obniżania cen usług. Te tanie usługi oczywiście mają na celu zagwarantowanie wzrostu dochodów prodcentów.

Na przykład za rejs statkiem Easy Cruise po Morzu Śródziemnym pasażerowie płacą mniej, ale za to sami sprzątają kajuty, w których mieszkają. W ten sam sposób cięto koszty w sieci kawiarenek internetowych, gdzie przy każdym komputerze umieszczono instrukcję, która zwraca  szczególną uwagę: "Zabierz z sobą swoje śmieci-twoja matka tu nie pracuje". Taki napis można by chyba umieścić w wielu miejscach, nie tylko w kawiarenkach internetowych: "Twoja matka tu nie pracuje!"

 
1 , 2 , 3
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast