Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
niedziela, 30 grudnia 2007

Podczas świątecznego śniadania w domu mojego brata było nas osiemnaście osób, główny skład gości stanowiły nasze dzieci ze swoimi rodzinami.

Wcześniej, kiedy jechaliśmy tam z mężem, w pierwszy dzień Świąt z rana, zepsuł nam się nagle samochód. Dotąd się nie psuł, bo jest nowy, jeszcze na gwarancji, ale tego dnia, w święto, akurat odczuł taką potrzebę.  Zaświeciła się lampka ostrzegawcza, on zaterkotał i za chwilę stanął na środku szosy. Mąż zadzwonił po assistance, uprzejma pani kazała nam na tej szosie poczekać około godziny, a w ogóle to życzyła wesołych świąt. Mróz był kilkustopniowy, ja byłam ubrana dosyć lekko, więc zmarzłam straszliwie. Mechanik, który przyjechał, zdecydował, że samochód zabiorą do serwisu, który oczywiście będzie czynny dopiero po świętach. Kiedy on zerkał pod maskę, ja, dzwoniąc zębami, zastanawiałam się, czy można mieć zaufanie do człowieka, który w mróz chodzi z gołą głową. Jeśli nie potrafi zadbać o swoje zdrowie, to czy będzie w stanie zadbać o nasz samochód? - rozważałam problem.


Ostatecznie dostaliśmy samochód zastępczy, żółciutki, urody niezwykłej, z mnóstwem przeróżnych reklamowych napisów widocznych z daleka, i po Świętach wróciliśmy nim do domu. Wczoraj musieliśmy jechać po odbiór swojego, już naprawionego. Na szczęście okazało się, że usterka była niewielka, zrobiło się tylko jakieś zwarcie.

I tak się zakończyła ta historia. 

Ale mam i dobrą wiadomość. Przed Świętami w mojej najbliższej rodzinie urodziło się dziecko. Mały Piotruś przyszedł na świat dwa dni przed Wigilią.

sobota, 29 grudnia 2007

W piątkowy poświąteczny poranek idziemy na spacer po szlaku królewskim w Warszawie. Jesteśmy na Krakowskim Przedmieściu, najciekawszej, reprezentacyjnej i podobno najbardziej eleganckiej ulicy Warszawy. Znajdują się tutaj zabytkowe pałace, piękne kościoły, ciekawe pomniki. Przy Krakowskim Przedmieściu mieszczą się też znamienite uczelnie, Uniwersytet Warszawski i Akademia Sztuk Pięknych.

Zwłaszcza teraz, po wielkim remoncie, ulica nabrała szczególnego uroku. Rano jest tutaj mało ludzi i wtedy jest najprzyjemniej.

Niżej pałac Staszica, siedziba Polskiej Akademii Nauk. Przed pałacem znajduje się pomnik Mikołaja Kopernika dłuta duńskiego rzeźbiarza Thorwaldsena. Pomnik powstał na początku XIX wieku.

Oto kolejny widok na Krakowskie. Po lewej stronie kościół Św. Krzyża z widoczną charakterystyczną figurą Chrystusa niosącego krzyż.  

Wchodzimy do kościoła. Zbudowany w XVII wieku w stylu barokowym, w czasie wojny zniszczony i po wojnie odbudowany. Według mnie jest to najpiękniejszy kościół Warszawy. Prowadzę tam wszystkich swoich gości zagranicznych, którzy zazwyczaj niemieją tam z zachwytu. Na poniższym zdjęciu widać główny ołtarz, ale fotografia nie jest dobrze zrobiona, w rzeczywistości jest on wielki i bardzo ładny.

To tutaj, w kościele Św. Krzyża, w bocznym filarze, wmurowana jest urna z sercem  Fryderyka Chopina. Pod tym epitafium jest zwykle mnóstwo turystów, szczególnie przychodzi tu dużo Japończyków, którzy kochają muzykę Chopina.

W Bazylice Św. Krzyża umieszczone jest także serce Władysława Reymonta.

W bocznym ołtarzu wystawiony jest słynny obraz św. Tadeusza Judy. Ponieważ św. Tadeusz Juda jest patronem spraw trudnych i beznadziejnych, zawsze pełno tutaj modlących się osób, zwłaszcza studentów ze znajdującego się po przeciwnej stronie ulicy uniwersytetu. Cała balustrada widoczna na zdjęciu pokryta jest metalowymi tabliczkami z wyrytymi na nich podziękowaniami dla Świętego.

Tegoroczna szopka w Kościele Św. Krzyża.

Po wyjściu z kościoła pójdziemy w dół na Powiśle, ale to już nie dzisiaj. A na Krakowskie jeszcze wrócimy innym razem.

piątek, 21 grudnia 2007

Bardzo dziękuję wszystkim, którzy nie zniechęcili się i cierpliwie tu zaglądali podczas mojej nieobecności. Myślę, że teraz już będę częściej pisać.

Merry Christmas

Tymczasem składam Wam najlepsze życzenia: zdrowych, radosnych, pełnych miłości Świąt.

Christmas

środa, 05 grudnia 2007

Była krótka przerwa w pisaniu, to chyba wynik mojego wypalenia blogowego. Na wszystkich przychodzi taki czas, kiedy się wydaje, że to, co było do powiedzenia, już zostało powiedziane. Zobaczymy, może jednak jeszcze znajdzie się coś do dorzucenia.

Pogoda depresyjna, Święta blisko, w sklepach szaleństwo. Staram się mu nie ulegać i kupować tylko to, co mi rzeczywiście jest potrzebne. Muszę wysłać jakieś gwiazdkowe drobiazgi swoim zagranicznym przyjaciołom, ale ponieważ robię to od lat chyba dwudziestu, wszystkie pomysły zdążyły mi się już wyczerpać i znów nie wiem, co im kupić, zwłaszcza że ze względu na opłaty pocztowe wskazane jest, żeby nie były to rzeczy zbyt ciężkie.

Spółka należąca do Kulczyka będzie w Warszawie budować 68-piętrowy drapacz chmur. Ma to być najwyższy budynek w Europie, 282 metry. Dla porównania, Pałac Kultury ma 234 metry wysokości. Najwyżej będą zlokalizowane apartamenty, 300 sztuk (chcielibyście mieszkać na 68 piętrze?), niżej część hotelowa, 200 pokoi, a pozostałe piętra zajmą pomieszczenia biurowe. Nowy gmach stanie blisko centrum, przy placu Zwiszy. Dobrze, że nie obok Pałacu, bo ja, wstyd się przyznać, lubię Pałac Kultury i nie chciałabym, żeby to nowe gmaszysko go przysłoniło.

Jutro Mikołaja. Chyba nigdy nic nie dostałam w tym dniu, bo w moim domu obowiązywały tylko prezenty na Boże Narodzenie, Mikołajków nie było, ale Wam życzę ładnych prezentów.

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast