Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
niedziela, 23 grudnia 2012

             

                    /Martin Schongauer "Boże Narodzenie" , ok. 1480 r./

               Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam, Drodzy, zdrowia, spokoju, dużo optymizmu i miłości. Wszystkiego najlepszego!

środa, 12 grudnia 2012

To wydarzenie muszę odnotować. O wpół do siódmej rano, kiedy zamierzałam wstawać, mój radiobudzik przestał wyświetlać czas, w kuchni też zegar nie działał, radio ucichło. Wyjrzałam przez okno, wszędzie egipskie ciemności, latarnie nie świecą, w okolicznych domach ciemno, sygnalizacja świetlna na ulicy też nie działa. Z korytarza dobiegają odgłosy ludzi schodzących po omacku na dół, bo windy nie jeżdżą. Przy schodach nie ma okien, wiec pokonywanie tych schodów jest szczególnie uciążliwe, ktoś się przewrócił, komuś powypadały z worka jakieś butelki, które wynosił do śmietnika, a z ulicy dochodzą sygnały jadących wozów straży pożarnej.  Przeraziłam się, myślałam, że może w metrze wydarzył się jakiś wypadek. W łazience zimna woda, kaloryfery stygną, już zaczęłam się trochę martwić o swoje pasztety, przy których wczoraj się napracowałam, a które mogły mi się rozmrozić.  Zadzwoniłam do sąsiadów, ale oni nie wiedzieli, co się stało, zadzwoniłam do koleżanki, która zawsze wszystko wie i rzeczywiście, nie zawiodłam się. Jak powiedziała, ma wiadomości z innej dzielnicy, ktoś oglądał telewizję i już jest wiadomo, że na Ursynowie spalił się transformator, a w związku z tym sto tysięcy osób zostało pozbawionych prądu. Ze współczuciem i przerażeniem zaczęłam myśleć o ludziach, którzy utknęli w windach i gdzieś tam zawieszeni w ciemnościach i duchocie czekają na pomoc. To zawsze jest straszne!

A potem ogarnęły mnie refleksje z lekka filozoficzne, pomyślałam sobie, że człowiek otrzymał mały prztyczek w nos. Takie wydarzenia też uczą pokory.

środa, 05 grudnia 2012

Dookoła wszyscy chorzy. Słucham relacji z kontaktów ze służbą zdrowia i skóra cierpnie.

Jestem zaproszona na imieniny Basi, na piątek o dziewiętnastej, ale bardzo mi się nie chce iść z powodu tej późnej pory. Wieczorami lubię być w domu, tym bardziej, że teraz siódma to już prawie noc.


Piosenka stara, ale przyjemna. Nostalgiczna.

 

niedziela, 02 grudnia 2012

Nie mam psa, boję się psów luźno biegających, nie jestem zbyt wrażliwa na zwierzenia o psach, ale tego biedaka długo nie zapomnę. Biegał samotnie dzisiaj rano koło mojego domu, dziwnie podskakując. Wyglądał na zadbanego i przyjaznego wobec ludzi. Kiedy mu się przyjrzałam, zobaczyłam, że nie ma jednej nogi. Bardzo mi go żal. Mam nadzieję, że właściciele nie pozbyli się go z powodu jego kalectwa i że odnajdą się wzajemnie.

     U nas na razie śniegu nie ma, w nocy był lekki przymrozek i oby tak zostało jak najdłużej.

     Dwa dni temu niespodziewanie odwiedził mnie dawny sąsiad, który 23 lata temu wyprowadził się z naszego domu i teraz mieszka z rodziną na Dolnym Śląsku. Kiedyś wszyscy przyjaźniliśmy się, ale po ich wyjeździe - nie wiem dlaczego, może z powodu odległości i braku telefonów wtedy - kontakt się urwał. Dziwne są takie spotkania po latach. Po wymienieniu podstawowych wiadomości "co u was, co u ciebie" nie bardzo wiadomo, o czym rozmawiać, bo tyle się wydarzyło, tyle się zmieniło i jak to wszystko ująć w dwugodzinnym spotkaniu?

     Dobrego tygodnia wszystkim życzę. Już niedługo trzeba będzie zabrać się za przygotowanie pasztetu świątecznego i kartki trzeba kupić. To najpierw, a potem cała lawina.

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast