Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
piątek, 31 marca 2006

Poruszający artykuł o Magdzie Buczek przeczytałam w "Ozonie" (13/06):  http://tinyurl.com/fek6t

czwartek, 30 marca 2006

Moja chora ręka trochę mi utrudnia życie, boli i nie jest zupełnie sprawna. Dzisiaj byłam w tej sprawie w szpitalu, będę teraz brać inne leki, a wkrótce trzeba będzie rozpocząć rehabilitację.

Po wizycie w szpitalu przeszłam się trochę śródmieściem, popatrzyłam na to i owo, na przykład na budowany obok Dworca Centralnego wielki budynek Złote Tarasy. Jakoś szczególnie jestem na tę nową architekturę wyczulona, a te Złote Tarasy prawie zupełnie przysłaniają Pałac Kultury od strony zachodniej. Ja nic na to nie poradzę, że Pałac Kultury lubię i wcale on mi tam nie przeszkadza. Wolę stary kontrowersyjny politycznie Pałac niż te nowe dziwaczne gmaszyska. Może to dawne sentymenty, bo wiele lat temu chodziłam tam na angielski, na wykłady, często do księgarni i na Targi Książki.

Potem dla poprawienia nastroju kupiłam trochę kosmetyków, a na koniec poszłam do fryzjera.

wtorek, 28 marca 2006

Na podstawie wpisów pod moją wczorajszą notką widzę, że są osoby, które chcą teraz ćwiczyć swoją kondycję. Jedni ćwiczą w domu, inni na świeżym powietrzu. Tych, którzy  lubią jogging wieczorną porą, informuję za "Newsweekiem" , że mogą sobie kupić teraz buty nowej generacji o nazwie Bright Walk, które w podeszwach mają umieszczone źródła światła i w czasie biegania oświetlają drogę. Biegnie sobie człowiek w tych świecących butach, omija wszelkie nierówności i przeszkody, a jednocześnie jego stopy są widoczne na drodze z daleka.

Ja wprawdzie bez świecących butów zaliczyłam dzisiaj sześć kilometrów i chociaż nie był to jogging tylko walking, również jestem z siebie zadowolona.

poniedziałek, 27 marca 2006
U nas przygotowania do wiosny idą pełną parą. Syn kupił sprzęt do ćwiczeń i razem z synową intensywnie ćwiczą każdego dnia rano i wieczorem, zgodnie z instrukcjami, jakie z kasety daje im niejaki Tony Little. Mój mąż też jest wyposażony w sprzęt i ma nadzieję poprawić swoją kondycję już dzięki samemu posiadaniu tegoż urzadzenia. U mnie z ćwiczeniami gorzej, ale codziennie jem grejfruty i kaszę orkiszową, co ma również odpowiednio przysposobić mój organizm do wiosny. Tylko, żeby tej wiośnie chciało się wreszcie przyjść!
piątek, 24 marca 2006

Co można zrobić lewą reką? Okazuje się, że prawie wszystko. Można sobie umyć głowę, można się ubrać, ukroić  chleb, posprzątać mieszkanie, coś napisać, nawet zrobić sobie zastrzyk, jak mi się to ostatnio zdarza. Kiedyś mi się to wydawało nieprawdopodobne, bo jestem zdecydowanie praworęczna, ale - jak się okazuje - wszystkiego można się nauczyć, a każda czynnosć wykonana samodzielnie cieszy szczególnie.

Za tydzień już chyba będę mogła rozpocząć rehabilitację prawej ręki, ale do tego czasu trzeba sobie jakoś radzić, tym bardziej, że mąż w tych dniach ma bardzo dużo pracy i często nie ma go w domu.

Siedzę więc i czytam wspomnienia Hillary Clinton "Tworząc historię". Czytam to nie dlatego, że jestem szczególną entuzjastką tej pani, ale dlatego, że spośród nowych książek tylko ta była dzisiaj w zasięgu mojej ręki (lewej).

środa, 22 marca 2006

Musieliśmy dzisiaj załatwić sprawę urzędową w jednym z  biurowców na Placu Piłsudskiego. Nie było wyjścia, musiałam tam pojechać. Nigdy jeszcze w tym biurowcu nie byłam, ale wiedziałam, że jest to nowy, ogromny budynek, tuż koło Teatru Wielkiego. Nazywa się Metropolitan. Kiedy go oddawano do użytku, było o nim bardzo głośno, bo projektował go znany angielski architekt Norman Foster. W 2003 roku budynek ten był nagrodzony prestiżową nagrodą międzynarodową i uznano go za najlepszy biurowiec na świecie. Gmach może i ciekawy, lekka konstrukcja na podstawie pięciokąta, bardzo rozległy, kilkuskrzydłowy. 

Ponieważ mąż był tam również potrzebny, umówiliśmy się, że on dojedzie, a spotkamy się już na miejscu w hallu na dole. Kiedy zaszłam, okazało się, że nie ma żadnego hallu, jest tylko ponury, ciemny korytarz prowadzący od razu do wind. Nie ma żadnego krzesła, stolika, nie ma nawet o co się oprzeć, nie mówiąc już o możliwości wypicia kawy.

 Mąż się spóźniał, a ja stałam obok tych wind, czekałam i zastanawiałam się, dlaczego tak nagradzano to gmaszysko i dlaczego wokół niego było tyle szumu. Poza tym, moim zdaniem, tak nowoczesny budynek nie pasuje do tej historycznej części miasta. Ale ja oczywiście jestem zbyt tradycyjna i przyzwyczajona do bardziej przyjaznych obiektów.

wtorek, 21 marca 2006
Niby już jestem, ale forma marna. Prawa ręka obolała po operacji i unieruchomiona. Liczę jednak na szybką poprawę kondycji. Dziękuję za życzenia i pozdrowienia. Miło Was tu znów spotykać.
niedziela, 12 marca 2006
Dzisiejszy dzień był szczególnie uroczysty. Świętowaliśmy zaległe urodziny mojego dziecka. Na tę okoliczność Syn z Synową zaprosili nas do restauracji na obiad. Bardzo miło spędziliśmy czas, ale po powrocie do domu i tak zajęłam sie gotowaniem, ponieważ chciałam przygotować mężowi wikt na najbliższe dni (ja jestem ze starej szkoły żon!), a jutro z samego rana rozpoczynam pobyt w szpitalu.
Dwa lata temu złamałam rękę w bardzo skomplikowany sposób i teraz trzeba przy niej jeszcze trochę pogrzebać. Nie będzie mnie tu zatem przez pewien czas. Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnicie.
czwartek, 09 marca 2006

Jak smutno! Hanka Bielicka nie żyje. Odchodzą ludzie, którzy byli "zawsze", których się podziwiało, ceniło, o których się mówiło. Coraz więcej ich jest już po tamtej stronie. Nie przepadałam szczególnie za jej monologami, ale pamiętam, jak moi rodzice z przyjemnością słuchali "Podwieczorków przy mikrofonie", jak czekali na występy Bielickiej. A poza tym była to kobieta z klasą. Czy są takie jeszcze? A te jej kapelusze!!! Dech zapierają!

Wczoraj stałam w kolejce w supermarkecie. Przy kasie ja jedyna dostałam jakieś trzy kartki. Nie zastanawiając się, wsunęłam je do torebki, a w domu widzę, że są to bony rabatowe na 3 zł, 65 gr i 45 gr.

Zrobiono mi taki hojny prezent! Następnym razem zapłacę mniej za zakupy. Jakieś dziwne uczucie mnie ogarnęło. Dlaczego akurat ja to dostałam?? Rety!! Musiałam wzbudzić litość i kasjerka w imieniu supermarketu zdecydowała się mnie wesprzeć?  Coś nie tak w moim wyglądzie? Ale co??? Muszę się teraz dobrze zastanowić, w co zainwestować te w sumie cztery złote i dziesięć groszy.

 
1 , 2
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast