Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
niedziela, 22 marca 2015

Niektóre sprawy mnie omijają. Na przykład wiedziałam, że będzie zaćmienie słońca, a potem dziwiłam się, dlaczego zrobiło się tak ciemno w słoneczny dzień. Ale to jest bez znaczenia.
Niepokoi mnie natomiast zbyt wiele problemów, o których słyszę wokół, które sączą się z gazet, z telewizora i bardzo stresują. Najrozsądniej byłoby odizolować się od tego wszystkiego, ale to chyba nie jest takie proste.

    Wczoraj postanowiłam nie myśleć, nie słuchać, nie czytać, tylko zająć się czymś pożytecznym. Porozglądałam się trochę po Internecie i poszłam do kuchni, żeby przygotować pasztet selerowo-marchwiowy. Pomysł był dobry, ale pasztet jest mało smaczny. Po pierwsze, przyjęłam złe proporcje, to znaczy dałam za dużo marchwi w stosunku do ilości selera, w rezultacie masa jest za słodka, po drugie, przesadziłam też z przyprawami, utarłam za dużo gałki muszkatołowej i jej smak zdominował inne przyprawy. Właściwie nie wiem, dlaczego ja tę gałkę muszkatołową kupuję, jeśli jej nie lubię.
    Muszę wkrótce jeszcze raz przygotować taki pasztet. Gdyby ktoś chciał znać sposób wykonania, to tylko powiem, że podgotowuję selery i marchew, ucieram je na tarce, dodaję cebulę, czosnek, łyżkę oliwy, jajka, trochę mąki ziemniaczanej i trochę bułki tartej, żeby masa się nie rozleciała. Można zamiast cebuli dodać drobno pociętego szczypioru albo kopru, można dodać pokrojone suszone pomidory albo posiekane orzechy włoskie, co kto lubi. I trzeba pokombinować z przyprawami, suszone oregano, papryka, itp. Masa nie może być mdła, musi mieć mocny, wyraźny smak. Piec ponad godzinę w 180° C.

    A teraz zabieram się za pisanie kartek świątecznych, niedługo pora wysyłać. W tej chwili u nas świeci piękne słońce, ale obok mojego domu leży śnieg.

    Dobrej niedzieli!


wtorek, 10 marca 2015

 

U mnie już wiosna. Na trawniku przy mojej ulicy zakwitły pierwsze kwiatki. Ich widok bardzo mnie ucieszył. Liczę na to, że wiosna   odmieni nasze samopoczucia i poprawi nastroje.

 

Miałam różne zdrowotne zawirowania, dużo ludzi teraz choruje

Na nic nie mam czasu, mało czytam, życie towarzyskie ostatnio prowadzę głównie przez telefon, sprawy codzienne pochłaniają mi całe dni. Chyba zbyt wolno funkcjonuję i stąd także moja długa nieobecność na blogu.

W tej chwili słyszę prognozę pogody, od jutra ochłodzenie i nawet śnieg, zastanawiam się, co będzie z kwiatkami, którym zdjęcia zrobiłam, mam nadzieję, że przetrwają.

Ponarzekałam, pomarudziłam i już kończę. Pozdrawiam wszystkich, którzy tu zajrzą:)


Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast