Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
piątek, 29 kwietnia 2005

Przeczytałam w jednym z tygodników, że pewien uniwersytet amerykański przebadał 15 tysięcy dzieci, zadając im pytanie, czego by im bardziej brakowało: ojca czy telewizora. Połowa dzieci odpowiedziała, że bardziej cierpiałaby z powodu braku telewizora niż ojca.

 Prawdę powiedziawszy, spodziewałam się takich odpowiedzi.

czwartek, 28 kwietnia 2005

"Każdy dzień ma swój aromat" - pisał Melchior Wańkowicz.

 Mój dzisiejszy dzień nie miał szczególnie przyjemnego aromatu. Do południa padał deszcz, a więc i nastrój nie najlepszy, w pracy mało ciekawie, w domu nasłuchuję tego, co mówią w telewizorze, i jeszcze bardziej mnie to wszystko dołuje. Słowem, źle, ale pewnie tak ma być.

Podobno w czasie najbliższych dni ma być piękna pogoda. Najwyższa pora.

wtorek, 26 kwietnia 2005

Od rana zażarta dyskusja z kolegą mężem na temat najbliższego weekendu. On chce wyjechać, a ja nie, bo mi się nie chce. Zostałabym w domu, pospała, poczytała, obejrzałabym to, co chciałam od dawna zobaczyć i w ten sposób najlepiej bym odpoczęła.

 A on chce koniecznie jechać i to jeszcze gdzieś okropnie daleko, do miejsc, w których jeszcze nie byliśmy. Ja lubię miejsca sprawdzone, te do których zawsze jeździmy i gdzie rzeczywiście mogę siedzieć całymi tygodniami, bo jest mi tam dobrze.

- Zapominasz, że wyrosłam już z czasów harcerskich - oznajmiłam mu dzisiejszego poranka.

- Powinnaś się cieszyć, że tego nie zauważyłem - odpowiedział mi na to.

Cała moja nadzieja jeszcze w tym, że nie będzie już wolnych miejsc w pensjonacie.

poniedziałek, 25 kwietnia 2005

Jeszcze jeden przepis. Tym razem zaczerpnięty z książki Tessy Capponi-Borawskiej "Dziennik toskański".

   Ciasto czekoladowe z migdałami na 6 osób:

20 dkg masła, 20 dkg gorzkiej czekolady, 20 dkg cukru, 20 dkg zmielonych migdałów, 3 duże jajka

Roztopić czekoladę z masłem, wymieszać z cukrem i migdałami.Wbić jajka jedno po drugim, ciągle mieszając. Wlać ciasto do tortownicy o średnicy 20 cm. Wstawić do piekarnika. Piec 45 minut w temp. 160 stopni. Można posypać cukrem pudrem albo udekorować świeżymi truskawkami.

Kiedy św. Stanisław Kostka usłyszał wulgarne słowo, mdlał. Czytałam o tym w jakiejś książce.  Pomyślałam sobie, że w dzisiejszych czasach ten biedny św. Stanisław nie byłby w stanie zrobić ani jednego kroku na ulicy.

 Od środy już koniec spokoju. Przybywa mi dużo nowych zajęć, a do pracy będę musiała chodzić na godzinę ósmą. Wykorzystuję więc jeszcze  swobodniejsze dni, żeby trochę popisać na blogu.

Dzisiaj chciałabym wypróbować ten toskański przepis, który wczoraj podałam, na gruszki w kremie mascarpone. Gruszki w moim sklepie są stale, mascarpone też widziałam, a jeśli go nie będzie, to zastąpię twarożkiem homogenizowanym.

Tylko ta perspektywa miliona kalorii, który tam się znajdzie, trochę studzi moje kulinarne zapały. Niestety, jak już pisałam, zawsze musi być tylko albo smacznie, albo zdrowo. Nie ma innej alternatywy.

niedziela, 24 kwietnia 2005

Gruszki w kremie z mascarpone

"Sześć gruszek średniej wielkości (albo brzoskwiń, albo jabłek) obrać i pokrajać w plasterki. Ułożyć je na wysmarowanej masłem blasze. Posypać jedną łyżeczką cukru. Zmieszać cztery łyżki stołowe masła i pół szklanki cukru. Wbić jedno jajko, a potem dwie trzecie szklanki sera śmietankowego. Na koniec dobrze wmieszać dwie łyżki stołowe mąki. Wyłożyć to łyżką na plasterki owoców na blasze. Ma się piec w temperaturze 100 stopni, dopóki nie zastygnie, mniej więcej dwadzieścia minut. Sześć dużych porcji."

                 /Frances Mayes: "Pod słońcem Toskanii/

Przed południem piekę mięso w kuchni. Na chwilę wyszłam do pokoju, Kolega Mąż jest w kuchni. W pewnym momencie poczułam swąd. Biegnę do kuchni, a tam pełno dymu. Rozsierdzona pytam męża:

 - Naprawdę nie widziałeś tego dymu? 

 - Dymu? Tak, widziałem, że jest, ale nie wiedziałem, że nie musi być!!

No, bo niby skąd to można wiedzieć?

"To się nadaje do bloga. Opiszę cię na blogu" - postraszyłam swojego męża dzisiejszego ranka, siekając szczypiorek do twarożku.

A czymże zasłużył na tak surową karę?

Zasłużył! Bo pierwszą czynnością, jaką wykonał po wstaniu z łóżka, było włączenie telewizora i wykazanie gotowości do oglądania tegoż.

"Szkoda czasu. Taki ładny dzień się zaczyna, a ty go chcesz zmarnować!"- zaczęłam go przywoływać do niedzielnej rzeczywistości.

"To się nadaje na bloga! Opiszę cię, jeśli będziesz tak postępował" - podsumowałam. I pomogło!

sobota, 23 kwietnia 2005

Byłam dzisiaj na imieninach. O czym się rozmawiało, nietrudno przewidzieć. Chyba w całej Polsce rozmawia się teraz na takich imprezach na podobne tematy, o papieżach, Janie Pawle II i o Benedykcie XVI, a także mimo wysiłków gospodarzy, żeby przesunąć dyskusję na inne tory, o polityce. Tego nie dało się uniknąć i wywiązała się strasznie ożywiona dyskusja, ponieważ, oczywiście, były duże różnice zdań pomiędzy gośćmi.

Wreszcie ktoś wspomniał o plebiscycie tygodnika "Time" na najbardziej wpływowych ludzi świata. Według tego czasopisma na pierwszych miejscach znajdują się politycy amerykańscy, prezydent Bush, Condoleezza Rice, Bill Clinton i inni. Większość osób z tym się zgadza, ale byli i tacy, którzy dokonaliby małych przemieszczeń na tej liście. Potem dyskutowano o książce Janusza Głowackiego pt. "Z głowy", którą solenizant dostał właśnie na imieniny. Przypominano sobie czasy PRL- u i zakupy na kartki.

A poza tym był to bardzo miły wieczór z dobrym winem i innymi dobrymi rzeczami.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast