Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
czwartek, 30 kwietnia 2009

Astronomowie mówią o spadku aktywności słońca, co ma spowodować znaczne ochłodzenie klimatu, w mediach bez przerwy mówi się o pandemii grypy, susza zagraża rolnictwu, lasy płoną. Czy warto w ogóle wstawać z łóżka?

A na dodatek jestem chora, mąż też. Mamy gorączkę, kaszlemy, kichamy.

Żeby było zabawniej, psuje mi się komputer, co kilkadziesiąt minut sam się wyłącza, oczywiście w najbardziej nieodpowiednim czasie. Po wolnych dniach trzeba będzie oddać go do serwisu.

A mogło być tak pięknie. Pogoda ładna, wszystko kwitnie, można byłoby gdzieś wyjechać na weekend. Życzę wszystkim wspaniałego wypoczynku.

sobota, 25 kwietnia 2009

Jestem w stanie upojenia alkoholowego. Mąż przelewa do butelek swoje nalewki - pigwówki, a ja degustuję. Stwierdzam, że są pyszne, smaczne i pięknie pachnące. Mąż często robi przeróżne nalewki, ale pigwówkę wykonał po raz pierwszy, kiedy w jesieni działkowy sąsiad dał nam owoce pigwy. Nie przypuszczałam, że tak wspaniały eliksir z nich wyjdzie. Kazimierz Wierzyński napisał "Wiosnę i wino", a ja - w tej chwili  pełna poetycko-alkoholowych uniesień - jestem skłonna stworzyć "Wiosnę i pigwówkę".  

    Dzisiejszy dzień spędziłam na działce. Pomarzły mi prawie wszystkie róże, a było ich tam bardzo dużo. Dzisiaj je ścinałam i teraz mam całe ręce podrapane, jakbym tarmosiła się z dzikimi zwierzętami, a do tego jeszcze w dłoniach jest pełno kolców, mimo że pracowałam w rękawiczkach. Dlatego wcale nie żałuję, że te róże wymarzły, i wykopiemy je zaraz, żeby którejś nie zechciało się odrosnąć.
Magnolia też mi chyba zmarzła, to znaczy nie wiem, jak z nią jest naprawdę, bo zachowała jeden piękny kwiat na wierzchołku. Tylko jeden, a liści prawie wcale nie ma. Poza tym wszystko kwitnie i jest bardzo ładnie.

    Jeśli chodzi o inne wiosenne wiadomości, chciałam powiedzieć, że na moim zaprzyjaźnionym bocianim gnieździe w Przygodzicach jest już pięć jaj i teraz będziemy czekać na bocianie dzieci. Wysiadywanie małych boćków można poobserwować przez kamerę tutaj: http://www.bociany.ec.pl/

wtorek, 21 kwietnia 2009

Jeszcze kilka zdjęć z Zakopanego. Na początku Dolina Chochołowska. Byliśmy tam w poniedziałek wielkanocny. Był to jednocześnie sprawdzian naszej kondycji, przeszliśmy 16 km (8 km w jedną stronę i 8 z powrotem).

    We wtorek też odbyliśmy długą wyprawę, poszliśmy zobaczyć kościół na Olczy. Mówiono nam, że jest bardzo ładny, ale nie przypuszczaliśmy, że jest tak piękny. W głównej ścianie i w wielkich oknach znajdują się witraże o niezwykłych, artystycznie dobranych barwach, ołtarz wyłożony białym marmurem, a wielkie drzwi i rzeźby wykonane w modrzewiowym drewnie. Radzę wszystkim podczas pobytu w Zakopanem odwiedzić ten kościół, Sanktuarium Matki Bożej Objawiającej Cudowny Medalik.

Bryła kościoła złożona jest z pięciu części przypominających dłonie złożone do modlitwy.

Widok na Olczę

czwartek, 16 kwietnia 2009

Święta spędziłam w Zakopanem. Bardzo jestem z tego wyjazdu zadowolona. Była przepiękna słoneczna pogoda i niezwykle miła, świąteczna atmosfera. W kościele cudne góralskie śpiewy mieszkańców Podhala, którzy na Wielkanoc założyli swoje najładniejsze regionalne stroje. Nawet małe dzieci ubrane były w haftowane cuchy i kapelusze.

W górach leży jeszcze śnieg, a na szlakach jest błoto. Tam, gdzie nie ma śniegu, całe pola są pokryte krokusami, tak jak na tych zdjęciach:

          

          
          
          

          A teraz trochę innych zdjęć:

         
          W drodze

         
          Na Cyrhli

         

          

         



         

piątek, 10 kwietnia 2009

pisanki

Zmartwychwstania duszy i wiosny po uszy.
Pisanych jajeczek, wierzbowych bazieczek,
Kiełbasy święconej,  dużo chrzanu do niej,
Serca szczerego, domu ciepłego.
W poniedziałek kubeł wody, szczęścia, zdrowia oraz zgody.

         Tego wszystkim życzę.

niedziela, 05 kwietnia 2009

W sobotę urządzaliśmy męża imieniny. Do południa (i trochę dłużej) dzień upływał mi na robieniu sałatek, pieczeniu mięsa i przygotowywaniu mojego specialite de la maison, czyli tortu lodowego. Wieczór spędziliśmy bardzo miło, spotkaliśmy się z przyjaciółmi, których dawno nie widzieliśmy, piliśmy dobre wino i długo rozmawialiśmy. Mąż od kilku dni otrzymuje bardzo dużo życzeń, dzwonią nawet osoby, z którymi dawno nie miał kontaktu i nie spodziewał się ich usłyszeć, i to było bardzo sympatyczne (chociaż z drugiej strony muszę powiedzieć, że osoby, od których mógłby się spodziewać telefonu z życzeniami, nie odezwały się). Aż trochę zazdrościłam mężowi tylu życzeń, bo o moich imieninach w wirze przedświątecznych przygotowań zwykle mało kto pamięta.

Dzisiaj po poświęceniu palmy, korzystając z pięknego słońca, pojechaliśmy na działkę, by popatrzeć na to, co tam kwitnie. Wyrosło mnóstwo krokusów, chociaż jesienią nie posadziłam ani jednej cebulki.  

środa, 01 kwietnia 2009

Ostatnio jestem trochę zgorzkniała. Wiele rzeczy mi się nie podoba. Niby drobiazgi, ale denerwujące. Jak przed każdymi świętami, teraz też poszłam kupić pocztówki. Mam jeszcze trochę osób, które preferują tę formę życzeń. Niestety, znów nie mogłam dostać kartek bez wpisanych gotowych tekstów. Na wszystkich pocztówkach są wydrukowane życzenia, często nienajmądrzejsze. Nie lubię tego, potrafię sama wpisać życzenia takie, jakie uważam za odpowiednie dla danej osoby. Nie będę życzyć swojej 86-letniej cioci mokrego dyngusa, ani profesorowi w tym samym wieku, by jego życie było "jak ćwierkające kurczęta", a takie teksty były na tych kartkach.

 Jako ciekawostkę dodam, że na jednej z wielkanocnych pocztówek znalazłam fragment wiersza Władysława Broniewskiego, co w tym wszystkim było jeszcze najlepsze.

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast