Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
niedziela, 22 kwietnia 2012

Niedzielne południe w Warszawie na Ursynowie. Trochę już widać wiosnę. Na pierwszym zdjęciu ratusz od tyłu. Właściwie na pozostałych zdjęciach Ursynów także jest "od tyłu", bo szłam opłotkami, front zawsze jest ładniejszy.

 

 

 

 

Tydzień popularnych imienin, Marka, Wojtka i Jerzego. Przede mną pytanie, co kupić. Alkohol nie, bo lepiej się znają na nim ode mnie, krawat nie, bo nie trafię, książki - nie wiem - wszyscy narzekają na brak miejsca, a poza tym, jeśli ich coś naprawdę interesuje, to sobie sami kupują.  I bądź tu człowieku mądry!

A jeśli chodzi o inne sprawy towarzyskie, to kilka dni temu dostałam numer telefonu mojej bliskiej koleżanki, z którą sto lat temu razem studiowałyśmy. Potem kontakt się urwał, ona gdzieś zniknęła. Teraz przeprowadziła się do Warszawy. Wczoraj do niej zadzwoniłam, okazało się, że mieszka na Ursynowie, dwie ulice dalej (wszyscy mieszkają na Ursynowie, jeszcze może niektórzy na Białołęce:)). Ciekawe, czy uda się nam odbudować dawną przyjaźń, bardzo jestem ciekawa.

Jak już chyba wspominałam, w maju przyjeżdżają moi Francuzi. Dzisiaj wybierają sobie prezydenta i narzekają, że nie mają na kogo głosować. Zobaczymy, kto wygra te wybory. Najpierw potrzebuję sobie kupić żakiet (lekki, jasny, bez podszewki), żeby mnie nie zastali w odzieży sprzed trzech lat, którą mają uwiecznioną na swoich rozlicznych zdjęciach zrobionych podczas ostatniego pobytu tutaj. Rozpoczęłam już także rozmyślania o sprawach kulinarnych, bo nie jedzą mięsa, a przygotowanie posiłku bezmięsnego jest zawsze dla mnie bardzo dużym wyzwaniem.

Dobrego ciepłego, zielonego tygodnia wszystkim życzę:)

 

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Niby nic ciekawego nie dzieje się, a ja jestem stale zajęta. Nie wiem nawet, jaka konkretnie jest tego przyczyna. Każdego dnia gdzieś chodzę, mam jakieś sprawy do załatwienia, a poza tym ostatnio bardzo absorbuje mnie przekładanie rzeczy z miejsca na miejsce, zastanawianie się, czy dany przedmiot będzie mi kiedykolwiek potrzebny i co z nim zrobić, wyrzucić czy zostawić. Na ogół potykam się o wszelakie "pamiątki", których w moim mieszkaniu jest bardzo dużo. Żal mi się tego pozbywać, ale wiem też, że wiele tych przedmiotów stanowi wartość emocjonalną jedynie dla mnie, a poza tym mieszkanie nie z gumy i trzeba też zachować zdrowy rozsądek. Niektóre rzeczy kładę na dole, na korytarzu i z przyjemnością stwierdzam, że bardzo szybko stamtąd znikają. Szczególnie cieszy mnie to, że błyskawicznie znikają książki i czasopisma. Widać, że mieszkam w nie najgorszym towarzystwie:))

 Wszystkich zaglądających tutaj pozdrawiam z wyrzutami sumienia, że piszę tak rzadko i o mało ciekawych sprawach, ale może się poprawię. Niech jeszcze tylko ta wiosna przyjdzie! Dzisiaj u nas lało przez cały dzień i jakoś było mi chłodno, w pewnym momencie nawet pozamykałam wszystkie okna w mieszkaniu, chociaż ja jestem z tych, którzy nie lubią nadmiaru ciepła w domu. I tyle na dzisiaj. Dobranoc!

 

wtorek, 10 kwietnia 2012

 ... i po Świętach. Minęły spokojnie, miło, bez większych emocji. Pierwszy dzień rodzinny, rano w kościele msza za mojego męża, gdyż parę dni wcześniej były jego imieniny i urodziny, po południu poszliśmy na cmentarz, a drugi dzień z przyjaciółmi, z którymi przyjaźnimy się od ponad trzydziestu lat i więzy pomiędzy nami są być może silniejsze niż w niejednej rodzinie. Jeśli natomiast chodzi o stronę kulinarną tych dni, ostatnio szczególnie wyspecjalizowałam się w robieniu mazurków pomarańczowych, a tak w ogóle to jakoś nie mogę przyzwyczaić się do faktu, że nie jestem matką rodziny wielodzietnej ani nie prowadzę stołówki i wszystkiego przygotowałam w ilościach znacznie przekraczających nasze możliwości konsumpcyjne. Teraz jestem niezmiernie wdzięczna, jeśli ktokolwiek zechce wziąć ode mnie foremkę ciasta, pasztet, białą kiełbasę, czy coś tam jeszcze, ale chętnych za dużo nie ma, gdyż wszyscy mają podobnie. Postanowiłam sobie zapisać w moich notesach i kalendarzach, żeby na na następne Święta przygotować tych wszelakich dobroci przynajmniej o połowę mniej.

Na zdjęciu śliczne tulipany, które dostałam od mojego dziecka wraz z obrotową tacą, na której te tulipany stoją. Zastanawialiśmy się nad przeznaczeniem takiej tacy, było kilka różnych pomysłów. Zdjęcie robione wieczorem, dlatego takie marne.

 

  

piątek, 06 kwietnia 2012

                                           /Hans Memling: "Zmartwychwstanie", XV w./

         Wszystkim Wam, Drodzy, którzy tu zaglądacie, składam serdeczne życzenia na Wielkanoc. Zdrowych, spokojnych Świąt!

           

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast