Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
wtorek, 29 kwietnia 2014

Na skwerze koło mojego domu rośnie ładna trawa, a wśród niej piękne mlecze i mnóstwo innych kwiatków. Ślicznie to wygląda, miło popatrzeć na taki zielono-żółty dywan. Tak było dotąd, ale dzisiaj z samego rana usłyszałam warkot kosiarki i oczywiście, tak jak przypuszczałam, koszono naszą łąkę. Nie zastanawiając się ani chwili, zaczęłam dzwonić, gdzie się dało, ale kosiarka była szybsza od mojego działania i zanim skontaktowałam się z Ważną Osobą, nie było już o czym rozmawiać. Zresztą, zauważyłam, że Ważna Osoba też nie jest zbyt chętna, żeby trawie dać spokój, bo - jak wywnioskowałam - uważa, że w mieście wszystko, co się da, powinno być równo wykoszone. I tak po naszych mleczach i stokrotkach zostało tylko wspomnienie.

Prawdę mówiąc, po ubiegłorocznych perypetiach z kleszczem, szerokim łukiem omijam różne trawy i krzewy, do lasu też nie wchodzę, ale czasami dobrze wiedzieć, że na świecie istnieją nie tylko samochody.

Portal "HaloUrsynow" dostrzegł ten problem:

Mieszkańcy nie chcą, aby z trawników zniknęły kwiaty

Wiosna już na dobre się rozgościła, a wraz z nią nastąpiła ekspansja kolorowej roślinności. Trawniki wyglądają jak piękne ukwiecone kobierce. Mieszkańcom bardzo się ten widok podoba i apelują do zarządców – nie koście trawników, kiedy kwitną wiosenne kwiaty!
niedziela, 27 kwietnia 2014

 

 

wtorek, 22 kwietnia 2014

W mojej kolekcji dawnych pocztówek znalazłam kilka kartek wielkanocnych sprzed 1939 roku. Ten zwyczaj wysyłania życzeń przy pomocy kart świątecznych nie jest stary, pierwsze życzenia w ten sposób wysłano około 130 lat temu w Niemczech.

Jak widać, obrazy były przede wszystkim inspirowane folklorem. Mnie podoba się ta pocztówka po lewej stronie na dole, gdzie wśród zielonych pól i kwitnących drzew ludzie w kolorowych regionalnych strojach idą z koszyczkami do kościoła. Podobnie jak ci górale u góry po prawej; kolorowe stroje, wiosenny krajobraz, w oddali góry. To częste motywy na przedwojennych kartkach, tak jak obrazki dzieci ze zwierzętami.

piątek, 18 kwietnia 2014

Kochani, tradycyjnie życzę wszystkim Wesołych Świąt! I niech będą jeszcze zdrowe, pogodne, i niech dobry nastrój Was nie opuszcza!

czwartek, 17 kwietnia 2014

 W Wielki Piątek zwykle jem śledzie z ziemniakami, ale jeśli ktoś nie lubi śledzi i zastanawia się, jakie postne danie przygotować, proponuję krokiety z kaszą gryczaną, szpinakiem albo z włoszczyzną pokrojoną w drobną kostkę, podsmażoną na oleju i przyprawioną ziołami. Stosunkowo szybko się te krokiety robi i zawsze wszystkim smakują.

Ciekawe przepisy, przydatne także dla osób na diecie bezglutenowej, można znaleźć na blogu Jadwigi http://www.okiemjadwigi.pl/ . Ostatnio Jadzia podała przepisy na bliny gryczane: http://www.okiemjadwigi.pl/czas-na-bliny-gryczane/  i pastę śledziową, która bardzo do tych blinów pasuje: http://www.okiemjadwigi.pl/pasta-sledziowa-i-szpinak/ . Tę pastę zrobiłam kilka dni temu, ale jadłam ją z ziemniakami, nie z blinami, i też bardzo mi to razem smakowało. Jadwiga podaje także przepisy na potrawy z soczewicy i wiele innych, a dzisiaj są tam różne dobre rzeczy na Święta: http://www.okiemjadwigi.pl/swiateczne-slodkosci/ .

Na koniec życzę, żeby się Wam udało to wszystko, co dzisiaj pieczecie czy gotujecie, żeby nic się nie przypaliło ani nie opadło, żeby nie było za twarde ani za miękkie czyli dobrego dnia w kuchni:)

niedziela, 13 kwietnia 2014

W czerwcu 2010 roku nad warszawskim Ursynowem przeszła silna burza. Tak silna, że huragan wyrwał z korzeniami rosnące pomiędzy blokami, rozłożyste ponad czterdziestoletnie, drzewo. Drzewo (lipa) leżało i byłoby zapewne stamtąd usunięte, gdyby nie zainteresował się nim mieszkaniec pobliskiego domu, pan Krzysztof Zyśk. Pan Zyśk jest Kurpiem, rzeźbiarzem, a - wiadomo - Kurpie to przede wszystkim lasy, drzewa i wszystko, co z nimi związane, także sztuka ludowa. Nawiasem mówiąc, byłam na Kurpiach w czerwcu ubiegłego roku i dotąd jestem pod wrażeniem tego regionu.

Pan Zyśk odciął górę pnia lipy, a w tym co pozostało, na miejscu, pod okiem okolicznych mieszkańców, zaczął rzeźbić Chrystusa Frasobliwego. Kiedy rzeźba była już gotowa, odciął uschnięte gałęzie i używając samochodu oraz podnośnika, wstawił pień drzewa w jego pierwotne miejsce. Zdziwienie było duże, gdy okazało się, że drzewo wcale nie chce umierać stojąc i z tego pnia wyrosły ładne zielone gałęzie. 


I teraz na natolińskim skwerze można spotkać taką oryginalną rzeźbę.

To zdjęcie zrobiłam kilka tygodni temu, ale później już świątka bym nie sfotografowała, bo zwykle na wiosnę bywa osłonięty koroną z gałęzi i liści.

poniedziałek, 07 kwietnia 2014

Chciałam jeszcze na chwilę wrócić do placków z amarantusa. Przygotowywałam te placki, wcześniej nasiona gotując, ale teraz zajrzałam do internetu i widzę, że większość osób używa do nich gotowej mąki amarantusowej. W takim przypadku oczywiście już niczego nie gotujemy. Jednak ja w żadnym sklepie na taką mąkę się nie natknęłam. Nie wiem, gdzie ją można kupić.

Dzisiaj natomiast zmełłam trochę kaszy jaglanej i z powstałej mąki usmażyłam placki jaglane z jabłkami. Są bezglutenowe i moim zdaniem bardzo smaczne, ale ja w ogóle lubię wszelkie placki i kluski.

Do mąki jaglanej dodałam trochę zmielonych w młynku do kawy nasion lnu oraz niedużo pestek słonecznikowych (też zmielonych), które zajmowały mi miejsce w lodówce. Do tego 3 jajka, mleko, szczypta soli oraz pokrojone w plastry jabłka (bez obierania). Po usmażeniu można oczywiście posypać placki cynamonem, a kto lubi  bardzo słodkie, może polać miodem (na przykład gryczanym) albo syropem klonowym. Mnie wystarcza to, że same jabłka zwykle są trochę słodkie, nie muszę dodatkowo słodzić.

Placki są ładne, złociste, smaczne i zdrowe. Zdrowe, ponieważ proso czyli zboże, z którego wytwarza się kaszę jaglaną, ma duże wartości odżywcze i - jeszcze raz podkreślam - jest bezglutenowe. Gotową mąkę jaglaną można kupić.

niedziela, 06 kwietnia 2014

Nie chcę, żeby ten blog stał się monotematyczny, więc teraz podejmuję temat kulinarny. Ponieważ wiem, że ostatnio wiele osób nie jada pieczywa zawierającego pszenicę ani innych wyrobów z glutenem, w celu urozmaicenia diety proponuję placki z amarantusa. Amarantus albo inaczej szkarłat wyniosły, to stare, podobno jedno z najstarszych zbóż świata, jest znany od tysięcy lat. Jest bardzo zdrowy. Zawiera sporo białka, nienasyconych kwasów tłuszczowych. Jest w nim też dużo błonnika, witamin i innych zdrowotnych dobroci. Jak wspomniałam, amarantus to zboże bezglutenowe, co ma znaczenie dla chorych na celiakię. W Polsce też jest uprawiany, a kupić go można w sklepach ze zdrową żywnością, ale bywa także w supermarketach.

Podaję mój przepis na placki z amarantusa. 

Ugotowałam 3/4 szklanki amarantusa w półtorej szklanki wody (ok. 15 minut, trzeba uważać, żeby się nie przypaliło). Kiedy masa była dosyć gęsta, wystudziłam, dodałam 2 jajka, szczypiorek, trochę posiekanych suszonych pomidorów, ale one być nie muszą, trochę rozgniecionego czosnku, oregano, sól, pieprz i smażyłam na oleju. Po wyjęciu z patelni odtłuściłam je przy pomocy ręcznika kuchennego. Smakują podobnie do placków ziemniaczanych, przyjemnie skrzypią pod zębami.

Do tego surówka z cykorii i jabłka.

Można oczywiście zrobić z mniejszej ilości nasion, z 3/4 szklanki wyszło tych placków niemało, ale ile ich było dokładnie, nie pamiętam.


 

Kończąc spacer po tej części Powiśla, jeszcze pospiesznie rzucimy okiem na popularne, nie tylko w Warszawie, Gimnazjum i Liceum im. Stefana Batorego przy ulicy Myśliwieckiej. Szkoła z bogatymi tradycjami, o wysokim poziomie nauczania i oczywiście - co zazwyczaj idzie w parze - z dużymi wymaganiami. Pracowali tu wybitni nauczyciele, a wśród absolwentów Batorego jest wiele osób o powszechnie znanych nazwiskach.

 

O historii Szkoły informują tablice umieszczone na ogrodzeniu.

 

Bardzo wielkie znaczenie miało tu harcerstwo. Wśród opiekunów 23 Warszawskiej Drużyny Harcerzy był m. in. druh Lech Domański, nauczyciel geografii, a także wychowawca przyszłych członków Szarych Szeregów.

 

W Batorym uczyli się Alek, Rudy i Zośka, bohaterowie opisani w "Kamieniach na szaniec". 

 

Dzisiaj na dziedzińcu szkolnym spotykamy harcerzy. To robi wrażenie. Wydaje się nam, że to są ci sami chłopcy, o których pisał Kamiński. Jak czytamy na tablicy, podczas II wojny światowej zmarło lub zginęło ponad 300 uczniów i absolwentów Batorego.

 

 Absolwenci szkoły - kawalerowie orderu Virtuti Militari.

I na koniec tekst hymnu szkoły. Słowa napisał profesor Stanisław Młodożeniec do muzyki Witolda Lutosławskiego:

"Pochodem idziemy uczniowska gromada,

Świat wielki się oczom naszym rozkłada.

Łamiemy rozumem wciąż nowe zapory

Więc naprzód i naprzód, bo znak nasz Batory!

Pochodem idziemy uczniowska gromada

I serca nam rosną i tętnią uporem.

Więc naprzód i naprzód tym światem owładać,

Więc naprzód i naprzód, bo znak nasz Batory!

Batooory. Znak nasz Batooory!"

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast