Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
środa, 21 maja 2014

Zasłyszane:

W windzie:

Ojej, już późno, spóźniłem się do swojej szkoły przetrwania! - powiedział starszy pan do stojącej obok rozmówczyni.

- Dokąd? Do jakiej szkoły? - pada pytanie.

- Do jakiej??? No, do domu!!!

 

I rozmowa telefoniczna:

Młoda kobieta raczy swoimi zwierzeniami wszystkich pasażerów autobusu. Opowiada o planach związanych ze zbliżającą się uroczystością rodzinną

- Ja mam 37 lat! Po co mi teściowa? Po co mi obca kobieta w domu? Ja mam 37 lat!!!

 

I jeszcze coś, ale już bardziej poważnie.  Zrobiłam zdjęcie "odezwy", którą ktoś powiesił na ścianie budynku, w którym mieści się biblioteka, przytaczam fragment:

"Przestań robić to, co teraz robisz. Przestań wyrzucać śmieci do lasu, gapić się bezmyślnie w TV, żłopać piwsko, obżerać się, krzyczeć, narzekać, pogardzać, niszczyć, a zamiast tego zacznij myśleć. To nie boli.
Myśleć, to znaczy uczyć się, ale nie tego co Ci każą, lecz tego co Ci najbardziej potrzebne - świadomości.
Myśleć, to znaczy poznawać siebie, KIM naprawdę jesteś i PO CO tutaj jesteś.
Myśleć, to znaczy tworzyć. Niekoniecznie coś z cegieł. Warto tworzyć odwieczne wartości, takie jak: życzliwość, szacunek, troska, zrozumienie, akceptacja, przyjaźń, pogoda ducha, mądrość, miłość, spokój, współpraca, współczucie, wspaniałomyślność..."

 I tyle.

niedziela, 18 maja 2014

Dzisiaj wpis z kategorii O NICZYM.
Wczoraj rano okropna ulewa. Wyszłam do sklepu, kiedy jeszcze nie padało, więc nie wzięłam parasolki. Chciałam deszcz przeczekać, długo stałam wpatrzona w chmury, oczekując końca ulewy, ale deszcz nie miał zamiaru przestać padać. Na szczęście do domu blisko, więc zaryzykowałam i weszłam w ten potop.

Spieszyłam się, bo chciałam jeszcze pójść na bazarek, żeby kupić jajka od kury zielononóżki. Dlaczego akurat od zielononóżki? Bo te jajka mi smakują, jadam je na śniadanie, są pyszne z odrobiną masła ugotowane na miękko, nie uczulają i podobno zawierają o 30% mniej cholesterolu niż inne. Kupuję je stale w tym samym miejscu i wiem, że zawsze są bardzo świeże. Zielononóżki to szczególny gatunek kur, one nie mogą żyć w klatkach, biegają sobie wolno po podwórkach i to jest ich główna zaleta.

A wracając do bazarku (tutaj są zdjęcia: http://ewa777.blox.pl/2011/10/BAZAREK-NA-URSYNOWIE.html )chcę powiedzieć, że jego istnienie jest zagrożone ze względu na mającą się wkrótce rozpocząć budowę trasy szybkiego ruchu, która ma tamtędy przebiegać. Bazarek prawdopodobnie będzie gdzieś przeniesiony, ale na razie nie wiadomo dokąd, w lokalnych mediach rozpoczęła się dyskusja na ten temat. Mieszkańcy się tym niepokoją, bo to miejsce ważne, salon Ursynowa, można tu spotkać ludzi z pierwszych stron gazet, dawnych znajomych, można się umówić, pogawędzić, przeprowadzić kampanię przedwyborczą i oczywiście zaopatrzyć się w świeżą żywność i tysiąc przeróżnych innych rzeczy, bo na bazarku kupić można wszystko, łącznie z meblami, rybami, ubraniami, itp.).

Mój wczorajszy dzień zakończył się miłym akcentem, odwiedzili mnie moi sąsiedzi, piliśmy herbatę, jedliśmy ciasto i ciekawie dyskutowaliśmy (wcale nie o polityce!)

Tak było wczoraj, a dzisiaj wróciło lato. Było słonecznie i ciepło.

środa, 14 maja 2014

 Jeśli coś muszę załatwić w śródmieściu, to najczęściej tak planuję swoją trasę, żeby przejść uliczkami Starego Miasta. Najbardziej lubię chodzić tamtędy rano, kiedy turyści jeszcze jedzą śniadania w swoich hotelach i Stare Miasto jest puste. Teraz jednak o tym nie ma mowy, jest sezon turystyczny i o każdej porze dnia i nocy pełno tu ludzi, mnóstwo wycieczek szkolnych, bardzo dużo zagranicznych, ruch, hałas.


 

 

 

 

Tylko na Mostowej pusto.

 

Czego tu nie ma?!

 

 

wtorek, 06 maja 2014

Muszę powiedzieć, że wzruszył mnie ten widok.

Działo się to kilka dni temu. Aleje Ujazdowskie, szeroka, ruchliwa ulica Warszawy, po jednej stronie Łazienki, po drugiej urzędy centralne; Urząd Rady Ministrów, ambasady, ministerstwo i nie zważając na jadące samochody, kto przechodzi przez jezdnię? Proszę zobaczyć.

http://www.youtube.com/watch?v=jOb7pB1rtow

piątek, 02 maja 2014

 Wildrose wspomniała o hafcie kaszubskim, a ja przypomniałam sobie, że na dnie szuflady w mojej komodzie leży komplet kaszubskich serwet. Dostaliśmy je od przyjaciół wiele lat temu, ale jakoś nigdy ich nie używałam, pomimo że lubię haft kaszubski. Lubię te wzory także na ceramice. Mam w domu talerze płaskie, głębokie i deserowe, jednak też w zasadzie ich nie używam, bo bardziej odpowiadają mi talerze cieńsze, ale wzory są ładne.

Dominującym kolorem w hafcie kaszubskim jest niebieski w trzech odcieniach. Poza tym występują jeszcze kolory: zielony, czerwony, żółty i czarny. Razem siedem barw. Na Kaszubach tradycja tego haftu sięga aż początku XIII wieku!

 

 

 

 

 

 

 To jest długi bieżnik.

 

 

Jeszcze mam sześć małych serwetek.

 

I wszystko znów położyłam na dnie szuflady.

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast