Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
czwartek, 30 czerwca 2005

Robię porządki w swoim przepastnym biurku. Wyciągam stare listy, dokumenty, notatki, kalendarze. I stale ten sam dylemat: zostawić czy wyrzucić. Co wybrać: "niech zostanie na pamiątkę", czy "nie można utonąć w papierach"? Dzisiaj przychylam się do tej drugiej opcji.

środa, 29 czerwca 2005

Kilka razy w tygodniu chodzę na ćwiczenia gimnastyczne.  W szatni prowadzimy rozmowy na różne ciekawe i mniej ciekawe tematy, o dzieciach, o mężach, o pogodzie, itp. Najnowszym tematem oczywiście są urlopy. Dzisiaj tak sobie rozmawiałyśmy z jedną z moich współtowarzyszek sportowych.

- Pani Basiu, to dokąd pani ostatecznie jedzie?

- Nigdzie nie jadę, Pani Ewo. Nie będę płacić 30 zł za łóżko, kiedy w domu dwa będą stać wolne. Na takie marnotrawstwo mnie nie stać.

- Logiczne. Pewnie, że bardzo logiczne rozumowanie!

Dzisiaj ks. Stanisław Dziwisz otrzymał paliusz biskupi. Co to jest paliusz? Informacja z http://www.opoka.org.pl

       Paliusz

"(Łac. „płaszcz, przepaska”) Wstęga z białej wełny, ozdobiona sześcioma fioletowymi krzyżami z dodanymi dwoma szlaczkami (paskami). Papież go zakłada jako symbol swojej apostolskiej władzy; od najdawniejszych czasów papież darował paliusze arcybiskupom na znak łączności, a niektórym biskupom jako dowód uznania. Obecnie metropolita, czyli arcybiskup, musi prosić o paliusz w ciągu trzech miesięcy od swej nominacji, a jeżeli zostanie przeniesiony do nowej diecezji metropolitalnej, musi prosić o nowy paliusz. Zakłada go tylko na terenie swojej własnej diecezji, ale i wtedy tylko w okolicznościach przewidzianych przez liturgię. W Kościele wschodnim podczas liturgii biskupi zakładają omoforion, czyli haftowaną szarfę, która odpowiada paliuszowi".

Zadzwoniła do mnie moja przyjaciółka. Załamana opowiadała  o metodach wychowawczych swojej córki i zięcia.

- Biją Kubusia, nie wychodzą z nim na spacer, bo im się nie chce, karmią go jakimś "badziewiem", a nie "normalnym" jedzeniem, wrzeszczą na dziecko wulgarnie, a on to potem powtarza, itp., itp.

- Jak myslisz, jaki jest powód tego? - pytam z niedowierzaniem.

- Nie domyślasz się? Kubuś przeszkadza Grażynie w pisaniu doktoratu, przeszkadza im w spaniu, przeszkadza w chodzeniu na imprezy. We wszystkim im przeszkadza.

- I co ja mam zrobić? - pyta.

- Naprawdę nie wiem, ale chyba nic. Trzeba czekać aż dorosną, a to nie przychodzi z wiekiem kalendarzowym.

Wszystkim Piotrom i Pawłom najlepsze życzenia -  na pewno są jacyś wśród blogowiczów.

O tej porze roku mam trochę imienin, dzisiaj Piotrka, jednego z naszych przyjaciół, a w piątek mam dwie Haliny.  Piotrek przełożył swoje imieniny o dwa tygodnie, jedna Halina też. Pozostała druga Halina, moja ciocia. I znów się zastanawiam nad prezentem. Nie mam pomysłów, nie wiem, co kupić, żeby się  nie powtarzało.

wtorek, 28 czerwca 2005

Czytam tę książkę, o której już wspomniałam,  "Legendowe postacie zakopiańskie". Autorem jest Ferdynand Hoesick. Czytam z dużym zainteresowaniem, bo kiedyś bardzo lubiłam jeździć do Zakopanego, teraz też od czasu do czasu jeżdżę, ale już z mniejszą przyjemnością, bo klimaty tam inne i jak dla mnie, za dużo wszędzie różnych grup kolonijnych i wycieczkowych.

A w książce mowa o dziewiętnastowiecznym Zakopanem, a te "legendowe" postacie to przede wszystkim doktor Tytus Chałubiński, "król tatrzański", jak go nazywano", odkrywca Zakopanego, a także zasłużony dla tej miejscowości pierwszy proboszcz, ksiądz Józef Stolarczyk oraz słynny przewodnik tatrzański Klimek Bachleda i oczywiście Sabała (Józef Krzeptowski), znany gawędziarz, muzykant, uczestnik powstania w Chochołowie.

Na początku XX wieku pisano: " (...) jedzie sie stąd do Morskiego Oka dobre cztery godziny, a dawniej , gdy nie było szosy, jechało się cały dzień... I mówić tu, że Zakopane nie jest Europą!"

"Stanowczo Zakopane staje się coraz bardziej Europą".

 Tak w 1908 (!) roku napisał Ferdynand Hoesick, autor książki pt. "Legendowe postacie zakopiańskie".

poniedziałek, 27 czerwca 2005
Ostatnio wszystko jest sympatyczne. W telewizyjnym programie kulinarnym kucharz radzi wziąć "sympatyczny kawałek karkóweczki".

 Przedwojenna reklama kuchni gazowej. Trochę źle mi się zeskanowała. Spróbuję potem poprawić, teraz idę na spacer, dopóki jeszcze świeci słońce. Wam radzę zrobić to samo.

środa, 22 czerwca 2005

Ona całymi dniami siedzi przy komputerze  i bloguje

A tymczasem

grzybki nie zamarynowane,

skarpetki nie pocerowane,

kurze nie pościerane,

łóżka nie zasłane,

ryby nie oskrobane,

jajka nie ugotowane,

krany nie pozakręcane,

a ja patrzę na pustą ścianę

i łykam gorzkie łzy.

       Tak mógłby powiedzieć niejeden z naszych mężów, ale na szczęście są to zdania poety, Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, fragment Teatrzyku "Zielona Gęś", w których ja dokonałam małej zmiany: na początku napisałam: "siedzi przy komputerze i bloguje", a powinno być: "siedzi w cafe i plotkuje".

Można jeszcze dodać: mieszkanie nieposprzątane, koszule nieuprasowane, książki niepoukładane, kwiatki niepodlane, naczynia niepozmywane, ubrania porozrzucane, dzieci nienakarmione, lekcje nieodrobione, zakupy niezrobione, rachunki niepopłacone, itp., itp.

 
1 , 2 , 3 , 4
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast