Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
czwartek, 30 sierpnia 2007

Czy to już jesień nadchodzi? Dzisiaj było szaro już o dziewiętnastej. Nastrój też jak gdyby jesienny. Jakieś smutki zaczynają z wizytą przychodzić, coraz częściej i częściej...

     A może wyjazd jakiś by się przydał? Na razie jednak czekam na swoich zagranicznych gości, którzy już za kilka dni tutaj będą, cztery osoby, dwa tygodnie, po raz pierwszy w naszym kraju i, niestety, liczą na to, że będą poznawać Polskę w towarzystwie "drogiej  Ewy" . Przetrwam?

poniedziałek, 27 sierpnia 2007

Tak ładnie kwitnie moje bouganville. Bugenwilla (taka nazwa też jest przyjęta) podobno ma urosnąć do ponad dwóch metrów, chociaż w  Grecji widziałam znacznie wyższe, ale tam rosły w ogródkach.  Roślina ta bardzo lubi słońce, najlepiej się czuje w ciepłym, nasłonecznionym miejscu, tam najpiękniej kwitnie. Bugenville trzeba mocno podlewać przez całe lato, bo bardzo lubi dużo pić. Jesienią, gdy robi się zimno na dworze, trzeba roślinę zabrać do domu, najlepiej postawić ją w jakimś nieogrzewanym pomieszczeniu.

Chcę też pochwalić się swoimi pomidorami, które wyhodowałam na moim balkonie bez żadnego nawożenia. Miałam w skrzynce jeden krzaczek, bo bardzo lubię zapach liści pomidorów, kiedy się je potarga ręką. Było na nim siedem dużych, pachnących owoców.  Niestety, musiałam przerwać ich dojrzewanie na słońcu, ponieważ odbywa się ocieplanie domu i balkon musi być pusty.

Ostatnio kilka osób szukało na moim blogu listy kawalerów orderu Virtuti Militari. Chyba kiedyś coś na ten temat wspominałam. Podaję zatem link do wykazu:  http://feefhs.org/PL/vm/vmindex.html

sobota, 25 sierpnia 2007
I po co mi to było? Cały dzień spędziłam na działce. Wróciłam właśnie stamtąd, a jest bardzo późny wieczór. Nic nie zrobiłam w domu, z nikim się nie spotkałam, niczego nie przeczytałam, do komputera też nie zajrzałam.
Kiedy mężczyźni męczyli się przy poszerzaniu bramy, powiększając wjazd dla samochodu, ja patrzyłam na kwiaty, wystawiałam się do słońca, rozmawiałam z sąsiadami, spacerowałam, rozglądałam się. I tyle.
środa, 22 sierpnia 2007

Jaka tragedia na Mazurach! Nikt z poszkodowanych nie miał na sobie kapoków. Dlaczego ludzie wstydzą się pływać w kamizelkach ratunkowych? Trudno mi to zrozumieć.

Szef mazurskiego WOPR mówi, że pijaństwo nad jeziorami jest nagminne. Jeszcze i to!

Niedawno natknęłam się gdzieś na ogłoszenie o dwutygodniowych kursach dających uprawnienia do lotów szybowcowych. Dwa tygodnie! Nic dziwnego, że potem zbyt często słyszymy o wypadkach szybowników. Przypuszczam, że kursy żeglarskie prowadzone są też w podobnym tempie, a brak doświadczenia, brak kamizelek nie sprzyjają bezpieczeństwu na wodzie. 

wtorek, 21 sierpnia 2007

Jestem po krótkiej wakacyjnej przerwie. O tym, co robiłam, napiszę innym razem. Dzisiaj tylko dodam, że ja, osoba niemająca żadnego pojęcia o pracy w ogrodzie, uległam namowom znajomych i właśnie kupiłam pod Warszawą działkę wraz z małym domkiem. Na szczęście są tam tylko kwiaty, trawa i drzewa, ale i tak coś trzeba będzie przy tym robić. Oto moja działka.

     

     

     

     

piątek, 10 sierpnia 2007
Bułka włożona do mikrofalówki na moment, spaliła się, zadymiając całą kuchnię, jajka, które miały być ugotowane na miękko, ugotowały się na kamień, głowa została umyta balsamem (ojej, dlaczego ten szampon tak się dziwnie pieni???), zamiast do męża, był wystukany numer telefonu lekarza. Co jeszcze ???   Jak dobrze, że ten dzień już się kończy!!!
czwartek, 09 sierpnia 2007

Mój mąż miał wąsy od zawsze, nie jakieś tam byle jakie wąsiki, ale duże sumiaste wąsiska. Przyzwyczailiśmy się wszyscy do tych jego wąsów i nie wyobrażaliśmy go sobie bez nich.

Tydzień temu mąż mi oświadczył, że zgolił wąsy. Co??? Bardzo byłam zaskoczona. "Zgoliłem trzy dni temu, a ty tego nie zauważyłaś" - powiedział. Rzeczywiście, nie zauważyłam. Syn natomiast, który w ogóle nie znał ojca bez wąsów, od razu dostrzegł zmianę.

Teraz trwa dyskusja: "Jak lepiej, z wąsami czy bez?" Ja twierdzę, że lepiej i ciekawiej było z wąsami, reszta rodziny opowiada się za obecnym wyglądem. Ktoś jednak wytacza najcięższy argument, który po prostu rzuca mnie na kolana: "prawdziwy Europejczyk nie ma wąsów". Noo, cóż ja mogę powiedzieć? Wobec takiego stwierdzenia, chyba muszę skapitulować. Niech już będzie tym Europejczykiem. Ale i tak wolę męża z wąsami.

środa, 08 sierpnia 2007
Kupiłam nowy lakier do paznokci, bardzo ładny, taki, jakiego szukałam, ostatnia buteleczka tego koloru na sklepowej półce. Stanęłam w kuchni przy oknie, żeby zrobić z niego użytek i napawać oczy kolorem swoich paznokci, jednak złośliwość losu jest nieograniczona. Nagle otwarty pojemniczek wypadł mi z ręki i cała jego zawartość znalazła się na mojej jasnej kuchennej posadzce, zdobiąc ją w czerwone esy-floresy. Pobiegłam szukać acetonu, ale oczywiście, kiedy trzeba, to nie ma, kolor lakieru zdążył już dobrze utrwalić się na podłodze.  A potem - wykorzystując tytuł książki Coelho, "na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam".

Zastanawiam, czego mi się jeszcze chce, i widzę, że coraz mniej. Nie chce mi się gotować (kiedyś lubiłam), nie chce mi się pisać listów (kiedyś pisałam namiętnie), nie chce mi się chodzić na imieniny (kiedyś chętnie chodziłam), nie chce mi się wyjeżdżać za granicę (kiedyś zwiedzanie świata było moją pasją).

A czego mi się chce?

Chce mi się dużo chodzić po ładnej okolicy, najlepiej w górach, chce mi się czytać ciekawe książki, chce mi się spotykać miłych, dobrze znanych ludzi, chce mi się... nie wiem, czego więcej. Chyba już niewiele. A Wam czego się chce?

 
1 , 2
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast