Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
wtorek, 13 sierpnia 2013

Dostałam taki zielono-turkusowy wisiorek. Bardzo mi się on podoba. W rzeczywistości jest dużo ładniejszy niż na tym zdjęciu. Problem tylko w tym, że pasuje jedynie do czarnego albo szarego, a moja szafa jest raczej uboga w te kolory.

 

 Pomiędzy pracami domowymi czytam książkę Sparksa, kolejną. Myślałam, że już wszystkie przeczytałam, ale stale jakaś nieznana trafia mi do rąk. Tym razem "Na zakręcie". Ile on tego napisał!

Prawdę mówiąc, dzisiaj nie mam dużo czasu na czytanie, bo zaraz muszę pojechać do marketu (hmm... kiedyś mówiło się do "domu towarowego", ale do tych ogromnych galerii taki termin chyba nie pasuje), żeby kupić żelazko do prasowania. Dotychczasowe, bardzo dobre, jeszcze kupione przez męża, (więc musiało być dobre!) spadło z parapetu okiennego. Nagrzewa się, ale naruszyła się obudowa i trochę boję się go używać. Kto stawia żelazko na parapecie? - pytam sama siebie. Bardzo nie lubię prasować, ale jakieś żelazko trzeba mieć, tym bardziej że wybieram się na wakacje i przed wyjazdem prasowania nie uniknę. I to na razie wszystko. Pozdrawiam:)

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Siedzę przy swoim biurku, spoglądam na piękne drzewa za oknem, które trochę ożyły po sobotnim deszczu i zastanawiam się, co mam dzisiaj najpierw robić. Co robić, żeby nie zmarnować dużo czasu. Najpierw, oczywiście, muszę posprzątać, niby codziennie to robię, ale stale mnie coś razi. Najbardziej nie znoszę kurzu wokół siebie. Telefony, komputer, telewizor stale są zakurzone. Klawiaturę spryskuję płynem antystatycznym, ale niewiele to pomaga, zaraz znów jest szara i muszę używać do niej odkurzacza.

Kiedy jestem starsza, bałagan wokół mnie coraz bardziej mi przeszkadza. Świadomość, że gdzieś na przykład może coś leżeć na podłodze, nie daje mi spokoju, muszę natychmiast tam iść i zrobić porządek. Tak samo burzy mój spokój zakłócenie pewnych nawyków. Na przykład mam zakodowane w głowie, że dzbanek z kwiatami najlepiej się prezentuje z wysuniętym prawym uchem w lewą stronę i kiedy ktoś ustawi go inaczej, męczy mnie to i muszę zaraz ustawić "tak jak ma być". Ktoś powiedział, że to jest perfekcjonizm, a ja mówię, że to postępujące dziwactwa przypisane wiekowi.

Co jeszcze będę dzisiaj robić? Na 11.30 jestem zapisana do fryzjera. Potem muszę pójść do biblioteki, żeby zwrócić audiobooki. Komputer od kilku dni przypomina mi, że już powinnam to zrobić i grozi mi karą finansową. Nie odsłuchałam wszystkich książek. Wczoraj zaczęłam słuchać "Lilkę" Kalacińskiej, bo ktoś mi ją polecił, ale nie podobała mi się i nie będę już słuchać do końca.

Ojej, w tej chwili muszę przerwać to pisanie, ponieważ powinnam już biec do fryzjera, bo jest 11.00.

sobota, 10 sierpnia 2013

Wiem, że Was trochę katuję tą szpetotą. Zapewniam, że na razie kończę ze starymi kamienicami. Muszę jednak powiedzieć, że sama chyba po raz pierwszy patrzyłam na miasto od tej strony. Wiadomo, przyjemnie jest spacerować szlakami turystycznymi, wypięknionymi trasami, przyjemnie posłuchać muzyki w Łazienkach, ale zaglądać na ponure, zaniedbane podwórka, zwłaszcza na Pradze, to już może trochę mniej. Ale Praga to najbardziej warszawska dzielnica i chyba najciekawsza. Wojnę przetrwało tu o wiele więcej kamienic niż po lewej stronie miasta.

My zwiedzamy północną część dzielnicy Praga-Północ czyli Nową Pragę. Wbrew nazwie ta cześć Warszawy nie jest wcale nowa. Powstała w połowie XIX wieku. Rozwojowi tego terenu sprzyjał wybudowany obok dworzec kolei petersburskiej, a niebawem w pobliżu wzniesiono dużą fabrykę stali. Z Nowej Pragi, z ulicy Inżynierskiej, wyjechał pierwszy warszawski tramwaj, tutaj mieściła się zajezdnia tramwajowa. Pierwszy konny tramwaj w 1866 roku połączył przez most Kierbedzia, dzisiaj śląsko-dąbrowski, Dworzec Petersburski z Dworcem kolei warszawsko-wiedeńskiej.

Idziemy ulicą Inżynierską. Tutaj w całości zachowała się przedwojenna zabudowa. Czuje się klimat starej Warszawy. Chcemy się przyjrzeć tym kamienicom. Niestety, większość z nich robi przygnębiające wrażenie, są zniszczone i zaniedbane. Po wojnie zrywano balkony, niszczono dekoracje,  skazywano je na zagładę, bo miasto miało być budowane na nowo.

Ulica Inżynierska 9, kamienica Romualda Nazimka. Dekoracje fasady zniszczone, u szczytu zachował się medalion w kształcie elipsy z datą "1912".

 

 

 

I malowidła sufitowe. Sporo ich się zachowało w bramach i na klatkach schodowych. Tutaj w bramie na suficie zachowało się tondo, czyli płaskorzeźba w kształcie koła, przedstawiające putto, kwiaty i ptaki. Te elementy to są resztki dawnej świetności tego domu.

 

Niestety, pobliskie kamienice są w jeszcze gorszym stanie.

 

Na Inżynierskiej uwagę zwraca wielki gmach, niczym potężny zamek. Na nim widnieje wielki napis z metalu: "Tow. Akc. A. Wróblewski i Ska". Od II połowy XIX wieku tu się mieścił skład mebli. Warszawiacy, wyjeżdżając na wakacje, opróżniali swoje często wynajmowane mieszkania i u pana Wróblewskiego zostawiali ich wyposażenie. Przypuszczam, że najczęściej chodziło o to, żeby za miesiące letnie nie płacić komornego.

 http://ewa777.blox.pl/resource/Praga19.jpg

Takie potężne mury, rzeczywiście jak w jakimś zamku obronnym.

 

Teraz w dawnym Składzie Mebli Wróblewskiego znajdują się pracownie plastyków i wszelakich innych artystów.

Oglądamy kamienice przy sąsiednich ulicach, na Małej, Środkowej, Strzeleckiej, Stalowej . Przedwojenna zabudowa zachowała się tam w dużym stopniu. Niestety wszystkie domy są w opłakanym stanie.

Sądząc po uchylonym oknie na drugim piętrze i antenie satelitarnej, ta kamienica jest jeszcze częściowo zamieszkała.

 

 

I znów kapliczka podwórkowa. W Śródmieściu zachowało się ich 67. Ciekawa jestem, ile na Pradze. Na pewno więcej. Muszę to gdzieś sprawdzić.

 

I na koniec ładna, choć znacznie zniszczona, reklama na szczycie domu po prawej stronie ulicy Małej. Stojąc pod tą ścianą, dostrzegałam tylko fragmenty tego obrazu. Potem, kiedy obejrzałam zdjęcie w powiększeniu i skojarzyłam nazwy, wyłoniły się szczegóły. Czarny but i napis: "Dobrolin" Pasta do obuwia F. A. i G. Pal w Warszawie,  Z dobrych najlepsza. To reklama pasty do butów znanej przedwojennej firmy "Dobrolin", a litery to inicjały właścicieli założonej w 1908 roku firmy: Ferdynand Adolf i Gustaw Pal. Licząca około stu lat reklama wzbudza nostalgię. Przetrwała z miastem tyle lat...


 

 To ostatnie zdjęcie nie jest moje, wzięłam je z Internetu. Tak wyglądało przedwojenne pudełko pasty "Dobrolin".

 Dziękuję za wspólny spacer.

niedziela, 04 sierpnia 2013

 

Upał niesamowity, a ja wybrałam się na spacer po Pradze. Umówiliśmy się koło cerkwi, jest to jeden z najbardziej charakterystycznych obiektów Pragi, z daleka widać pięć błyszczących w słońcu kopuł. Bardzo rzadko jeżdżę w te okolice, już nie pamiętam, kiedy byłam ostatni raz. Dlatego, kiedy znaleźli się chętni, żeby tam pójść, nie powstrzymał mnie nawet upał. Zrobiłam kilka zdjęć, ale bardzo źle wyszły. Niestety, nie oddają urody tego miejsca.


Cerkiew pod wezwaniem św. Marii Magdaleny dostrzegamy, jadąc z lewej strony Warszawy na Pragę Północ. Wzniesiona w połowie XIX wieku dla ludności rosyjskiej licznie wtedy mieszkającej na terenie Pragi, pierwsza prawosławna świątynia w Warszawie. Obecnie pełni funkcje katedry. Zbudowana na planie krzyża greckiego, teraz jest pięknie odnowiona, wewnątrz wspaniale, bogato zdobiona.

 

 

piątek, 02 sierpnia 2013
czwartek, 01 sierpnia 2013

 

Pomnik Małego Powstańca przy ulicy Podwale poświęcony dzieciom biorącym udział w Powstaniu. Kilkuletni chłopiec w za dużym mundurze, w opadającym hełmie na głowie i biało-czerwonej opasce na rękawie trzyma w rękach duży pistolet maszynowy. O dzieciach z tamtych dni też dzisiaj trzeba pamiętać. 

 

                                                               (Fot. Michał Rogala/Polskapresse)

 

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast