Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
sobota, 23 sierpnia 2014

 Wczoraj byłam na Starym Mieście, przy okazji wypróbowałam aparat w mojej nowej komórce.

 Na Starym Mieście sezon turystyczny w pełni, ludzi dużo, ale ja byłam głównie w tych spokojniejszych miejscach.

 

 





 

 





Mimo że to czas turystów, na Starym Mieście wszędzie jakieś remonty ulic. Nie rozumiem tej logiki.


 

Wszędzie ogródki.

 

 Na Placu Zamkowym możemy wsiąść do takiego pojazdu...

 

...albo do takiego.

A może lepiej odpocząć?




niedziela, 17 sierpnia 2014

Tak było w sobotę w południe. Spokojnie, pusto, aż nie chce się wierzyć, że to ulica Poleczki w Warszawie prowadząca do lotniska Okęcie, zwykle bardzo ruchliwa.
Dobrze, że już wszystko wraca do normy. Trochę mi brakowało tego codziennego ruchu.

Dziękuję, że zaglądacie tutaj pomimo braku mojej aktywności. Zaniedbałam się. Mam nadzieję, że kryzys minie.

 

środa, 06 sierpnia 2014

   Widziałam w sklepie duże płaty dosyć dobrze wyglądającej ryby o dziwnej, nieznanej mi nazwie - molwa. Nie kupiłam jej, ponieważ najpierw wolałam dowiedzieć się co to za ryba i skąd pochodzi. Zapamiętałam nazwę, to było nietrudne, gdyż kojarzy się z kwiatem, który lubię, malwą. W domu od razu sprawdziłam, okazuje się, że jest to morska ryba z rodziny dorszowatych, żyje w Atlantyku,  osiąga 50 kg wagi i 2 m długości. Podobno w krajach skandynawskich jest powszechnie używana. Jutro ją kupię i usmażę, bo niestety, lubię tylko ryby smażone.

   A jeśli już jestem przy smażeniu, to chcę powiedzieć, że ostatnio od czasu do czasu przygotowuję sobie fasolkę "po mojemu".

Gotuję fasolkę. Na patelnię wlewam trochę oliwy, można razem z olejem i smażę sporo cebuli. Potem wkładam do tego fasolę i dosyć mocno smażę. Można dołożyć też pokrojonego pomidora, jeśli ktoś chce. Przed końcem smażenia dodaję sól i dużo przeciśniętego przez praskę czosnku. Wszystko posypuję różnymi ziołami (tymianek, oregano i jakie kto lubi). Mieszam, dodaję jeszcze trochę oliwy i posypuję wszystko łyżką mąki orkiszowej (oczywiście może być pszenna). Znów mieszam, smażę.

Czasami robię też kalafiora "po mojemu", cukinię "po mojemu" i inne warzywa też w ten sposób. Tak lubię, ale nikogo  nie namawiam do naśladowania mnie, bo nie jest to raczej lekkie jedzenie. Ale czasami warto zrobić, może w jesieni.

  Ale dosyć o kulinariach.

Okropnie przytłaczają mnie ostatnie wiadomości: wojny, wirus ebola, dramat ludzi w Kasince i wiele innych nieszczęść. Bardzo to wszystko trudne do przyswojenia i zrozumienia.

piątek, 01 sierpnia 2014

Dziękuję wszystkim czekającym na mnie. Zawsze miło wiedzieć, że ktoś czeka.

Dzisiaj dzień oddechu od upałów, ale jutro podobno ma być jeszcze cieplej niż było w ciągu ostatnich dni. Dużo znajomych wyjechało, dużo wróciło z różnymi wrażeniami, niektórzy nigdzie nie jadą, bo wolą odpoczywać we własnym domu, spać we własnym łóżku i uniknąć wyjazdowego zamieszania.

Kilka dni temu zmarł mój sąsiad, pan Profesor, o którym tu kilkakrotnie pisałam. Miał prawie 101 lat. Nie doczekał już rocznicy Powstania Warszawskiego, a jeszcze tydzień temu był najstarszym z żyjących powstańców. Oboje z żoną walczyli od pierwszego dnia powstania. 

 

        

       

         

              Dziewczyny z Powstania

"Sławka do dziś żałuje, że nie pocałowała młodego powstańca, który się w niej kochał.
Halina urodziła synka tuż przed godziną „W” i cudem ocaliła mu życie.
Zosia złamała konspiracyjne zasady i zdradziła swoje imię ukochanemu."

                                                                           /zdjęcia z Int./

 




Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast