Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
piątek, 26 września 2008

Trzy dorodne czerwone muchomory rosły dzisiaj pod gruszą "konferencją" na działce sąsiada. Ładnie to wygladało, ale chyba tym muchomorom pomyliły się drzewa.

 Malowniczo też wygladały żółte pigwy na krzakach, ale są twarde jak kamienie. Może ktoś wie, kiedy robi się nalewkę-pigwówkę. Czy już teraz, mimo że owoce są jeszcze tak twarde? Przepis na pigwówkę dostałam, jest taki:  
                                       
                                          

1 kg pigw, 80 dkg cukru, 0, 5 litra spirytusu, 3 goździki, laska wanilii, kawałek cynamonu

Pigwy drobno pokroić i włożyć je do dużego słoja, dodać przekrojoną laskę wanilii, goździki i cynamon. Wsypać cukier, lekko przykryć i postawić w chłodnym miejscu, niech dobę postoi. Po 24 godzinach wlać spirytus, przykryć i znów postawić w chłodnym miejscu, tym razem na 3 tygodnie. Po tym czasie pigwy wyjąć, wrzucić do garnka, zalać 1 l wody i gotować 35 minut. Syrop, który powstał, dodać do nalewki spirytusowej i znów wszystko ma stać w tym ciemnym, chłodnym miejscu przez tydzień. Mieszać każdego dnia. Potem zlać do butelek. Niech nadal stoi w spiżarni,  najlepiej pić dopiero po 3 miesiącach albo później.

czwartek, 25 września 2008

Wreszcie zaświeciło słońce. Pięknie było dzisiaj. Kiedy wyszłam z domu o pierwszej, wszystkie moje trasy prowadziły na południe, bo lubię, kiedy mi słońce świeci w twarz. I dobrze zrobiłam, idąc w tamtą stronę, gdyż wreszcie udało mi się znów kupić mleko o obniżonej zawartości laktozy. Jedynie takie mleko teraz mogę pić w związku ze swoją alergią, ale bardzo trudno je kupić, więc bardzo się ucieszyłam, że mi się udało.

Jeśli jutro też będzie słonecznie, być może pojadę na działkę. Z tą działką to mam same problemy. Po poprzedniej właścicielce zostały dosyć duże winorośle. Jest teraz na nich trochę winogron. Wiem, że w przypadku winorośli bardzo ważne są cięcia, ale ja pojęcia nie mam, kiedy i jak je przycinać. Przeczytałam kilka artykułów w internecie na ten temat, jednak niewiele mi to dało i w dalszym ciągu nie wiem, jak przycinać wingrona, jak je okrywać na zimę itp. Tak więc winogronowe problemy nurtowały mnie dzisiejszego dnia.

Na koniec napiszę o akcji, która mi się bardzo podoba. Artyści, studenci, urzędnicy miejscy, mieszkańcy ulic: Nowego Światu, Chmielnej, Foksal, Smolnej zdecydowali sie wyczyścić kamienice znajdujące się na tych ulicach z graffiti. Wszystkie bazgroły mają być wymazane ze ścian. Początek akcji już w najbliższą sobotę. Może później akcja rozszerzy się i na inne ulice. Liczę na to.

środa, 24 września 2008

Dzisiaj siedziałam w tej pięknej czytelni na Koszykowej. Bardzo lubię tę szacowną bibliotekę. W ubiegłym roku obchodziła stulecie istnienia. Korzystałam z niej jeszcze, kiedy byłam studentką. Dobrze było tu się uczyć, bo jest to centrum miasta, a poza tym biblioteka zawsze była czynna od ósmej rano do dwudziestej drugiej. Kiedyś przychodziło tu zawsze mnóstwo ludzi, czasami na schodach stała kolejka do czytelni. Teraz, jak widać na zdjęciu, czytelników jest znacznie mniej. Ciekawe, dlaczego.

    

Zmieniło się także pod innym względem. Dawniej książki zamawiało się na podstawie katalogów kartkowych, których ogromne segmenty zajmowały całe pietro. Teraz wszędzie stoją komputery, a w nich katalogi on-line. To już inne klimaty. Tylko czytelnia nie zmienia się, te same stoły, te same lampy, te same krzesła. Kiedyś na te krzesła nie zwrcałam uwagi, teraz wydają mi się okropnie niewygodne. Dobre były przed laty dla młodych panienek, którym kazano siedzieć w postawie nienagannie wyprostowanej. Mnie po dwudziestu minutach już bolały plecy. Ale mimo to czytelnia zachowuje swój nieprzemijający styl i urok.

Wczoraj przed południem spotkałam się z trzema swoimi koleżankami, z którymi dwadzieścia (!) lat temu razem pracowałam. Wspominałyśmy dawne czasy i ludzi, którzy wtedy byli stosunkowo młodzi i pełni życia. Aż się wierzyć nie chce, że wiele z tych osób już nie żyje. "Krysia nie żyje?? Halina też umarła i pani Marysia też?" - pytałam ze zdziwieniem, bo dla mnie, jeśli chodzi o te osoby, czas zatrzymał się przed dwudziestu laty i pamiętam je jako pełne zapału, wesołe, sympatyczne koleżanki. Nic nie wiedziałam o pogrzebach, nawet nekrologów nie było. I tylko można podpisać się pod słowami: "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."

A pogoda bardzo służy tego typu wspomnieniom. Czy ten deszcz już nigdy się nie skończy?

poniedziałek, 22 września 2008

Słyszę w radio, że co trzecie polskie dziecko przychodzi do szkoły głodne. Jak myślicie, czy to prawda? Jakoś mi się wierzyć nie chce w tę statystykę. Dookoła widać raczej dzieci przejedzone i otyłe. Znajoma nauczycielka mówi o wyrzucanych do śmietnika kanapkach, ponieważ dzieci wolą kupić sobie chrupki i coca-colę. Lekarze narzekają, że otyłość wśród dzieci staje się zjawiskiem powszechnym. Czy w Waszym sąsiedztwie spotykacie głodujące dzieci? Na bloxie jest dużo nauczycielek. Chciałabym je także zapytać o zdanie w tej sprawie.

piątek, 19 września 2008

Już kilka razy tu pisałam, że Polskie Radio kocham miłością nieustającą od wielu lat i dlatego zmartwiły mnie nowe plany rządzących dotyczące tej instytucji. No ale na to nic nie poradzę.

   Dzisiaj od rana biegam, najpierw załatwianie jakichś spraw w mieście, potem pędzę do PZU, żeby przedłużyć ubezpieczenie. Pędzę oczywiście także w celu zostawienia tam swoich pieniędzy, ale niestety nic z tego, PZU nie chce ich dzisiaj ode mnie, kasa jest czynna tylko do 16.30. Przypuszczam, że godziny pracy kasy ustalane były z myślą o ludziach pracujących, jak najbardziej!

Potem biegnę na pocztę, bo listonosz zostawił wczoraj w skrzynce awizo na list polecony. Zostwił w skrzynce, mimo że w porze jego chodzenia byłam przez cały czas w domu. Nie wiem dlaczego, ale zawsze każde awizo, jeśli nie wiem, czego dotyczy list, budzi mój niepokój. Tak jak u chłopców lękających się wezwania do wojska. Na liście adnotacja listonosza: "mieszkanie było zamknięte". Owszem, było zamknięte, bo zawsze zamykamy, ale gdyby zadzwonił, od razu bym otworzyła. "Przecież ja przez cały czas byłam w domu" - wzburzona mówię do pani w okienku, a ona na to: "No to przynajmniej miała pani okazję, żeby z domu wyjść!" Trudno zaprzeczyć, trafiła mi się okazja!

  Byłam jeszcze w bibliotece, przyniosłam sobie kilka książek, zaraz zabieram się do czytania i będzie to najprzyjemniejsza część dnia. A na jutro i na niedzielę prognozy w dalszym ciągu przewidują deszcz i chłód. Dobrze, że w domu ciepło.

czwartek, 18 września 2008

Kiedy wracałam dzisiaj do domu, przede mną szły dwie młode matki z dziećmi. Mały chłopczyk, około czterech lat, idzie tyłem i wpada na starszą panią nadchodzącą z przeciwnej strony.

- Przepraszam, syneczku - mówi ona z uśmiechem na twarzy. 

 Na to dziecię energicznie reaguje i woła za kobietą:
 - Ty ślepa babo, uważaj, jak idziesz!

 -  Hi, hi, hi - roześmiały się obie matki dumne z elokwencji dzieciaka - Kamilku, mów trochę ciszej -  dodała jedna z nich. 

środa, 17 września 2008

Sposób na bezsenność, podobno skuteczny. Należy liczyć buraki (tak, buraki, nie barany!), ale trzeba je liczyć w odwrotnej kolejności. Dwadzieścia buraków, dziewiętnaście buraków, osiemnaście buraków ... itd.

To nie jest mój pomysł, przeczytałam o tym u Iwaszkiewicza w "Książce moich wspomnień". Iwaszkiewicz zapewnia, że jest to bardzo skuteczna metoda na zaśnięcie.

wtorek, 16 września 2008

Jest to dalszy ciąg relacji z ostatniego wyjazdu za miasto.

 Ponieważ jest niedziela, udajemy się do kościoła, do Skrzyńska, kilka kilometrów od Zbożenny.

    

Kościół św. Wojciecha z XVIII w., Sanktuarium Matki Boskiej Staroskrzyńskiej. Ładny kościół z ciekawym wnętrzem w stylu późnego baroku.  Po prawej stronie znajduje się pomnik Karola Szydłowskiego, fundatora kościoła i właściciela majątku Zbożenna.

    

Stary obraz Matki Boskiej Staroskrzyńskiej z XV wieku. Podczas konserwacji w latach dziewięćdziesiątych ubiegłgo wieku odkryto pod nim inny obraz Matki Boskiej, prawdopodobnie z XII wieku. W ubiegłym tygodniu obchodzono tu uroczystości X-lecia koronacji obrazu.

    

Jesteśmy jeszcze w Zbożennie.

Wychodzimy na spacer po parku przed pałacem.

Schody wiodące do parku górnego.

Pałac z oddali

Mój mąż na spacerze nieopodal pałacu w Zbożennie.

Płynie tu rzeka Radomka.

Koło pałacu jest kilka stawów.

 
1 , 2
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast