Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
czwartek, 29 września 2011

Jeszcze parę zdjęć z Parku Łazienkowskiego, w którym byłam we wtorek. Słońce świeci, liście szeleszczą, wiewiórki przychodzą do nóg, prosząc o orzechy, kasztany spadają, dzieci biegają. Jesień, piękna! "O, jesieni, jesieni! Niech się wszystko odnowi, odmieni..."


Wszyscy robią przetwory na zimę, powidła śliwkowe, konfitury, ogórki, buraczki, papryka, dynie, wszystko do słoików. Daje to na pewno obok innych korzyści także poczucie bezpieczeństwa. Niestraszna nam będzie długa zima ani kryzys gospodarczy, bo u nas piwnica jest pełna.  Ja nie robię żadnych przetworów, bo sklep dobrze zaopatrzony mam obok domu, a poza tym ostatnio jest mi w zasadzie obojętne, czy jem produkty własnej roboty, czy kupne.

Moja mama przygotowywała bardzo dużo różnych przetworów: sałatki, dżemy, powidła. Szczególnie zapamiętałam małe rajskie jabłuszka. Te czerwone jabłuszka mama dostawała od swojej znajomej, koło której rosło takie jabłuszkowe drzewo.  Mama dostawała cały koszyk tych owoców, przebierała je, nakłuwała, żeby się nie marszczyły, a potem kandyzowała, to znaczy kilkakrotnie smażyła je wraz z łodyżkami w syropie z cukru. Takie szkliste owoce odkładane były do słoików i zwykle w zimie służyły do dekorowania tortów, które mama dosyć często robiła, chyba że zostały wcześniej zjedzone, bo były pyszne, bardzo je lubiłam.  Drzew z rajskimi jabłkami nie widziałam już od wielu lat. Ciekawa jestem, czy jeszcze gdzieś rosną.

środa, 28 września 2011

W poniedziałek z kuzynką mojego męża pojechałyśmy do Wilanowa. Była piękna pogoda, spacerowałyśmy po ogrodach królewskich.

Pałac w Wilanowie, zbudowany jako letnia rezydencja króla Jana III Sobieskiego, stanowi centrum wspaniałego zespołu pałacowo-ogrodowego, po którym -jak mówią zapisy -"pan z panią chodzili, kiedy chcieli zapomnieć o troskach i wielkim myśleniu". Jest to polski Wersal.

Ogrody oparte na wzorach angielskich i francuskich ulegały przemianom na przestrzeni lat zgodnie z gustami kolejnych właścicieli, obecnie po rewitalizacji wyglądają imponująco. Powierzchnia parku teraz wynosi 45 ha.

 

                           

                                                                                                                                    
                                                                   

 

 

                            

 

                           

 

                          

 

                         

 

                        

 

                       

 

      A teraz czcionka jest wyraźniejsza? Czy na Waszych ekranach też widać bardzo duże przerwy miedzy wyrazami, np. w tym zdaniu "Była piękna pogoda"?   Nie wiem, dlaczego one powstają.             

 

                         

 

                          

Ze zdziwieniem dowiedziałam się, że ostatnio mój tekst jest słabo czytelny  z powodu zbyt małej czcionki. Chciałam zapytać, czy to możliwe, że Wy widzicie co innego niż ja? Na moim ekranie litery są dosyć duże, takie jak przy wcześniejszych wpisach, chociaż teraz mam trudności z ustawieniem rozmiaru czcionki, który stale się zmienia w trakcie pisania. To wszystko w związku z "ulepszeniami" niedawno wprowadzonymi przez Blox (zlikwidowanie poprzedniego edytora). Trochę mnie to denerwuje.

niedziela, 25 września 2011

 

 

Co za dzień! Wspaniałe słońce, gorąco!

Dzisiaj odbył się maraton warszawski. Trasa (ponad 42 km) po raz pierwszy wiodła przez Ursynów, niedaleko mojego domu. Oczywiście patrzyłam na tych pozytywnie zakręconych młodych (i trochę starszych ludzi), a szczególnie wypatrywałam mojego syna. Czterdzieści dwa kilometry to strasznie dużo. Przyznam, że kiedy zadzwonił już z mety, odetchnęłam z ulgą. Zrobiłam kilka zdjęć.

 

Ile nóg, ile butów! Około dziesięciu tysięcy jednego i drugiego.

 

  

Ci biegli w szczególnie komfortowych warunkach, mieli cieplutko i czuli się bezpiecznie.  

       

     

Te żółtki na stopach to chyba Pana same niosą. Wydaje się, jakby były o dwa numery za duże:))


       

Świat wiruje, gdy Pan biegnie w tych butach.

 

 

 

 

   

        

 

czwartek, 22 września 2011

W poprzedniej notce pisałam o herbatce mistrzowskiej. Teraz już wiem, że takie herbatki przygotowuje pani Stefania Korżawska. Jestem pod wrażeniem tego, w jaki sposób pani Korżawska na swojej stronie (http://www.stefaniakorzawska.pl/) pisze o ziołach. Jej wypowiedzi są pełne humanizmu i zachwytu nad przyrodą. "Jeśli pokochamy zioła, wtedy mądrze pokochamy siebie i innych, wszak przyroda przemawia językiem miłości i piękna. Poznać ten język, to żyć w lepszym i szczęśliwszym świecie" - pisze Autorka.

Warto od czasu do czasu zatrzymać się i popatrzeć na zieleń tego świata.

  W radiowej Jedynce "Śniadanie w Toskanii" (może nieco inny tytuł audycji, nie zapamiętałam dokładnie). Wszyscy zachwycają się tą Toskanią, pół Polski tam wypoczywa, książek na ten temat wydaje się mnóstwo,  nie bardzo wiem, na czym właściwie polega różnica pomiędzy Toskanią, a innymi pięknymi regionami Włoch. Może za krótko tam byłam i stąd moje wątpliwości.

Wczoraj w moim mieszkaniu było duże sprzątanie. Teraz wszędzie ład i błysk, a ja najchętniej przykryłabym wszystko wielką folią malarską, żeby stale mieć świadomość, że zawsze jest idealny porządek i nie ma kurzu. Jak bowiem wiadomo, kiedy w domu panuje bałagan, to w głowie też:))

 

sobota, 17 września 2011

Ponieważ nadchodzi czas przeziębień, a więc i katarów, chcę podać przepis na herbatkę mistrzowską, który usłyszałam kilka dni temu w audycji radiowej. Herbatka jest podobno bardzo skuteczna, także na katar alergiczny, zarówno u dzieci jak i u dorosłych. Niestety, za późno włączyłam radio i nie wiem, jak się nazywała autorka tej recepty, gość programu. Wiem tylko, że napisała kilka książek na temat  ziołolecznictwa i o kuracjach ziołowych mówiła z wielkim przekonaniem.

      Herbatka mistrzowska

majeranek,

koper włoski,

anyżek,

głóg,

dziewanna

    Wszystkie zioła w równych ilościach wymieszać w słoju. Zaparzać herbatkę, dzieciom 1 łyżeczkę ziół na szklankę wody, dorosłym więcej. Podobno katar zniknie, a najlepiej pić profilaktycznie, zanim przeziębienie się pojawi. Herbatkę dla dzieci można osłodzić jakimś sokiem.

Nic już nie dodaję, ponieważ po ostatnich zmianach blox chyba ma jakieś problemy i bardzo źle się tutaj pisze. Nie wiem, co się dzieje.

niedziela, 11 września 2011
Ale weekend! Gorąco jak w sierpniu. Przez ponad dwie godziny chodziłam z kijkami.
Wczoraj natomiast byłam na chrzcinach. Było dwoje bohaterów tego wydarzenia, chłopiec i dziewczynka, dwoje wnucząt naszych przyjaciół. Dzieci różnych rodziców, rodzeństwa, urodziły się prawie w tym samym czasie. 
Chrzest odbył się na Ursynowie, a potem wszyscy pojechaliśmy do Konstancina (parę kilometrów stąd), do restauracji na bardzo eleganckie przyjęcie. Menu znakomite, pięknie przygotowany lokal, wspaniała  atmosfera, mimo że gości dużo, 68 osób, prawie jak na weselu. Zresztą z weselem kojarzył się też napis, który ktoś umieścił w hallu "Witamy młodą parę". Młoda para to oczywiście tych dwoje nowo ochrzczonych dzieciaczków.

Niedaleko od mojego domu, koło ratusza, przez cały sezon odbywają się koncerty. Tydzień temu występowali znani artyści operetki, pięknie śpiewali, a tłumy były ogromne. Akurat tamtędy przechodziłam, więc też się zatrzymałam i posłuchałam Bogusława Morki. Wczoraj natomiast odbył się tutaj koncert Halinki Mlynkowej. Kiedy wieczorem wróciłam z chrzcin, jeszcze słyszałam muzykę, tak długo to trwało. Trzeba przyznać, że Urząd naszej dzielnicy jest aktywny, jeśli chodzi o organizowanie imprez kulturalnych, stale coś się dzieje, koncerty, wystawy, spotkania.

Mój syn dzisiaj znów brał udział w półmaratonie (ponad 20 km), tym razem na bieganie pojechał do Tarczyna, to niedaleko od Warszawy, może ze 20 km, nie wiem dokładnie. Oczywiście do mety dobiegł, ale mówił, że na stopach ma mnóstwo bąbli. Myślę, że powinien kupić sobie nowe buty.
  
   I tak minął ten słoneczny weekend.
czwartek, 08 września 2011
Dzisiaj także zapraszam na spacer ładnymi uliczkami. Ze Starego Miasta idziemy ulicą Freta w kierunku Rynku Nowego Miasta.

Na zdjęciu wejście do jednej z kawiarń. Moim zdaniem za dużo tutaj tych ozdób. Na takim kółku kiedyś kobiety przędły wełnę (to informacja dla blogowej młodzieży).


Na Rynku Nowego Miasta resztki dekoracji po jakimś kiermaszu ogrodniczym. Wśród tego bałaganu został jeszcze taki pomysłowy stożek z cebuli. Ładny.


W Śródmieściu, przy Placu Krasińskich znajduje się Pałac Krasińskich, znany też jako Pałac Rzeczypospolitej, wybudowany na początku XVII według projektu Tylmana z Gameren, spalony w czasie powstania warszawskiego, po wojnie odbudowany. Mieści się tu Dział Starodruków i Rękopisów Biblioteki Narodowej. W sierpniu 2008 roku na dziedzińcu przed pałacem zainicjowano szczególną akcję artystyczną, ustawiono tam pięć blaszanych pegazów, ok. 3,5 m wysokości. Na zdjęciu nie widać wszystkich, są jeszcze dwa: zielony i czarny. Może to i zabawnie wygląda, chociaż ja, jako osoba серьезная, wolałabym przed tym barokowym pałacem widzieć na przykład jakieś stare klasyczne rzeźby, jeśli już coś tam musi być.

środa, 07 września 2011
Dzisiaj zrobiłam kilka zdjęć w okolicach Placu Zamkowego. Było wyjątkowo spokojnie. Może dlatego, że szkoły jeszcze nie zdążyły wycieczek zorganizować. Trochę tylko zagranicznych turystów.

Widok z Placu Zamkowego na dachy Mariensztatu i Stadion Narodowy.


Fragment Krakowskiego Przedmieścia od tyłu.


Zamek Królewski od Trasy W-Z. Na drugim planie późnobarokowy Pałac pod Blachą. Zbudowany na początku XVIII wieku przez Jakuba Fontanę. Mieszkał w nim książę Józef Poniatowski, zatrzymywał się Napoleon. W 1944 roku pałac został spalony przez Niemców, po wojnie odbudowany. Obecnie po gruntownym remoncie, pełni funkcje muzealne.


Na Rynku Starego Miasta znajdują się letnie kawiarnie i restauracje.




Kelner nie ma zbyt wiele pracy, bo okropnie tam drogo.


Malarze sprzedają tu swoje obrazki.

 
1 , 2
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast