Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
poniedziałek, 31 października 2005

  Słyszę w tej chwili, że mija zainteresowanie "Harrym Potterem". Podobno w Ameryce dwa i pół miliona egzemplarzy nie może znaleźć czytelników. Jak jest teraz u nas, nie wiem. Mój syn i mąż z zainteresowaniem czytali poszczególne tomy.


Ale chciałam napisać o czymś innym. Kiedyś umieściłam w tym blogu przedwojenną reklamę kuchni gazowych dołączoną do książki. Dzisiaj reklama pończoch, którą znalazłam przyklejoną do drugiej strony okładki jednej z przedwojennych książek mojego dziadka. "Król pończoch", Szymon Tauber (Stradom 2, Kraków?), w ten sposób reklamuje swój "pierwszorzędny towar": pończochy i trykotaże.

   

     

Kiedy w południe pięknego słonecznego dnia spotykam młode kobiety ubrane w głęboką czerń, zawsze zastanawiam się nad tą szczególną polską modą. Do pracy w czerni, na uniwersytet w czerni, do sklepu w czerni, na "imprezę" też w czerni - wszędzie panuje czarny kolor. 
W wywiadzie telewizyjnym projektantka mody, Ewa Minge, dziwi się, że w czasie polskiej złotej jesieni tych jesiennych kolorów na ulicy niewiele widać. Jaki jest tego powód? Dlaczego nie lubimy pogodnych barw?

A może ten tekst zachęci nas do pozostawienia szarzyzny w szafie?

      Lady in Red     /Chris De Burgh/

I've never seen you looking so lovely
as you did tonight.
I've never seen you shine so bright.

I've never seen so many men ask you
if you wanted to dance.

They're looking for a little romance
given half a chance.

And I've never seen that dress you're wearing,
or that highlights in your hair
that catch your eyes. I have been blind.

The lady in red
is dancing with me
cheek to cheek.

There's nobody here.
It's just you and me.
It's where I wanna be.

But I hardly know this beauty by my side.
I'll never forget the way you look tonight.
I've never seen you looking so gorgeous
as you did tonight.

I've never seen you shine so bright.
You were amazing.

I've never seen so many people want
to be there by your side.

And when you turned to me and smiled,
it took my breath away.

And I have never had such a feeling,
such a feeling of complete and utter love,
as I do tonight.

The lady in red
is dancing with me
cheek to cheek.

There's nobody here.
It's just you and me.
It's where I wanna be.

But I hardly know this beauty by my side.
I'll never forget the way you look tonight.
I never will forget the way you look tonight.

Lady in red. Lady in red.
Lady in red. My lady in red.

A przy okazji jeszcze ( bo bardzo lubię), Chris de Burgh: "Missing You"

I've been missing you...

      I've got the roses, I've got the wine,
      With a little luck she will bee here on time,
      This is the place we used to go,
      With romantic music and the lights down low,

      And as you stand there amazed at the door,
      And you're wondering what all this is for,
      It's just a simple thing from me to you,
      The lady that I adore, 'cos there's something
      That you should know, it's that

        I've been missing you, more than words can say,
        And that I've been thinking about it every day,
        And the time we had just dancing nice and slow,
        And I said now I've found you,
        I'm never letting go;
          
         Chociaż tyle, taki mały fragment.

Gdyby ktoś chciał sprawdzić, którego dnia tygodnia się urodził, może kliknąć tutaj:

http://postepy.camk.edu.pl/tool3.html

albo tutaj: 

    http://www.progenealogists.com/dayborn.htm

niedziela, 30 października 2005

W ten szary jesienny dzień pamiętajmy o ogrodach, dobrze nam to zrobi...

 Pamiętajcie o ogrodach

      Bluszczem ku oknom
      Kwiatem w samotność
      Poszumem traw
      Drzewem co stoi
      Uspokojeniem
      Wśród tylu spraw

        Pamiętajcie o ogrodach
        Przecież stamtąd przyszliście
        W żar epoki użyczą wam chłodu
        Tylko drzewa, tylko liście

        Pamiętajcie o ogrodach
        Czy tak trudno być poetą
        W żar epoki nie użyczy wam chłodu
        Żaden schron, żaden beton

      Kroplą pamięci
      Nicią pajęczą
      Zapachem bzu
      Wiesz już na pewno
      Świeżością rzewną
      To właśnie tu

        Pamiętajcie o ogrodach
        Przecież stamtąd przyszliście
        W żar epoki użyczą wam chłodu
        Tylko drzewa, tylko liście

        Pamiętajcie o ogrodach
        Czy tak trudno być poetą
        W żar epoki nie użyczy wam chłodu
        Żaden schron, żaden beton

      I dokąd uciec
      W za ciasnym bucie
      Gdy twardy bruk
      Są gdzieś daleko
      Przejrzyste rzeki
      I mamy XX wiek

        Pamiętajcie o ogrodach
        Przecież stamtąd przyszliście
        W żar epoki użyczą wam chłodu
        Tylko drzewa, tylko liście

        Pamiętajcie o ogrodach
        Czy tak trudno być poetą
        W żar epoki nie użyczy wam chłodu
        Żaden schron, żaden beton.
         
                                 /Jonasz Kofta/
czwartek, 27 października 2005

Telefonuje do mnie córka mojego sąsiada, starszego pana.
- Czy mogłaby pani zajrzeć do mojego ojca, bo chyba źle odłożył słuchawkę telefonu i nie mogę się dodzwonić. Tylko proszę głośno pukać, bo zwykle nie słyszy dzwonka.
- Oczywiście - odpowiadam. Pamiętajac jednak, jakie kłopoty ze słuchem ma sąsiad, mówię: " To ja zatelefonuję."

Rano myję zeby.
- Dlaczego taki dziwny smak ma ta pasta? - wołam z łazienki.

- Jaki smak?

- Wieczorem myłam miętową.

- No, przecież myjesz zęby moim kremem do golenia!

Zdarzało mi się już smarować ręce kremem do stóp i odwrotnie, ale myć zęby kremem do golenia? Brrr!

To ze mną jest aż tak źle?? Od rana zgłębiam ten temat.

Zaglądam do kalendarza i widzę, że jutro, 28 listopada, imieniny Tadeusza. Mam trochę znajomych o tym imieniu, ale to zawsze dla mnie raczej smętny dzień, bo ponury, jesienny i tuż przed Zaduszkami.  Imię pochodzi z łaciny i znaczy "odważny", "śmiały", ale to imię trochę szczególne, przynależy do wielu sławnych osób.

Niektóre znane osoby o tym imieniu: jeden z apostołów, św. Tadeusz Juda, krewny Jezusa, święty od spraw trudnych i beznadziejnych, cieszący się dużym kultem w Warszawie i w innych miejscowościach Polski, ciało Jego znajduje się w bazylice św. Piotra w Rzymie; Tadeusz Kościuszko - nasz bohater narodowy; Tadeusz Kotarbiński - sławny filozof; Tadeusz Różewicz - poeta; Tadeusz Kantor -scenograf, reżyser, malarz, grafik; Tadeusz Zawadzki "Zośka" - harcmistrz, podporucznik Armii Kajowej, bohater "Kamieni na szaniec"; Tadeusz Kulisiewicz - grafik, profesor Akademii Sztuk Pieknych w Warszawie; Tadeusz Żeleński (Boy) - pisarz; Tadeusz Łomnicki - aktor; Tadeusz Konwicki - pisarz; Tadeusz Makowski - malarz (ten od dzieci); Tadeusz Komorowski "Bór" - dowódca Armii Krajowej, Tadeusz Janczar - aktor; Tadeusz Miciński - poeta okresu Młodej Polski; Tadeusz Borowski - pisarz; Tadeusz Sygietyński - muzyk i kompozytor, twórca zespołu "Mazowsze"; Tadeusz Dołęga Mostowicz - pisarz, autor "Kariery Nikodema Dyzmy".

Trzeba jeszcze pamiętać o naszej sławnej epopei narodowej: "Pan Tadeusz, czyli ostatni zajazd na Litwie". To także imieniny głównego bohatera.

 Koleżanka zachęciła mnie do obejrzenia programu telewizji BBC Prime o mieszkaniach, a właściwie o oczyszczaniu mieszkań z nadmiaru nagromadzonych przez lata rzeczy.

 Do strasznie zagraconego i założonego różnymi przedmiotami w ilościach nieprawdopodobnych domu przychodzi ekipa, która usiłuje z tego wnętrza usunąć większośc tych rzeczy. Główną barierą do pokonania jest pragnienie właścicieli do pozostawienia sobie różnych przedmiotów "na pamiatkę" albo w ramach "przyda się". Psychologiczne podejście ekipy i radykalne decyzje powodują, że mieszkanie zostaje oczyszczone, a tony przedmiotów wynosi się przed dom, gdzie za grosze będą sprzedane innym ludziom, którzy z kolei będą je gromadzić u siebie. Ostatecznie właściciele tych mieszkań są zachwyceni i nie dowierzają własnym oczom, że mieszkanie może tak korzystnie wyglądać.

A morał z tego jest taki, żeby nie gromadzić nadmiaru rzeczy, nie przechowywać ich, "bo się przyda" i że znacznie przyjemniej jest mieszkać w oczyszczonej przestrzeni niż być przytłoczonym zbędnymi przedmiotami.., co sobie ostatnio często powtarzam ku pamięci.

środa, 26 października 2005

Jeszcze kilka ekslibrisów:

       

wtorek, 25 października 2005

    Oto trzy ekslibrisy z mojej kolekcji.

Od dzieciństwa zawsze coś zbierałam. Najpierw znaczki, nalepki, widokówki, potem lalki w strojach narodowych, łyżeczki, zakładki do książek, miniaturki książek, aniołki, przedwojenne pocztówki, ekslibrisy. Właśnie o ekslibrisach chciałabym napisać słów parę.


Często się zdarza, że pożyczona przez nas komuś książka już do nas nie wraca. Pewnego rodzaju zabezpieczeniem przed utratą książki jest podpisanie jej własnym nazwiskiem bądź postawienie pieczątki.

 Bibliofil, czyli miłośnik książek, dla zaznaczenia swojej własności stosuje ozdobny znak graficzny zwany ekslibrisem. Na małej kartce papieru, która potem jest naklejana zwykle na drugą stronę okładki, znajduje się imię i nazwisko oraz ilustracja charakteryzujaca właściciela książki. Kiedyś mógł to być herb, potem zaczęły się pojawiać ekslibrisy związane z zawodem, zainteresowaniami, a nawet cechami charakteru bibliofila. Na ogół "księgoznaki" są miniaturowymi  dziełami sztuki, często wykonywanymi przez najlepszych malarzy i grafików na zamówienie właścicieli i miłośników książek.

poniedziałek, 24 października 2005

Wreszcie największe emocje mamy już za sobą. Nowy prezydent wybrany, Konkurs Chopinowski zakończony.

Ja muzykalna nie jestem, ale z największą przyjemnością wysłuchałam koncertu Rafała Blechacza w sobotę.

 Ile w tym było szczerości i prawdziwego Chopina! Jak ktoś powiedział, "grał tak, jakby Chopin sobie życzył".  Rafał Blechacz urodził się w Nakle nad Notecią. Widać z tego, że prawdziwe perły są wyławiane niezależnie od tego, czy ich miejscem jest Nakło czy Paryż.

Wcześniej w sobotę odwiedziło nas kilkoro przyjaciół. Miło rozmawialismy przez kilka godzin. W większości były to rozmowy na tematy aktualne, o dzieciach, o wydarzeniach kulturalnych, o polityce. Jeśli chodzi o rozmowy na tematy polityczne, nie były to burzliwe dyskusje, jak to zwykle bywa, bo tak się składa, że wszyscy pod tym względem jesteśmy jednomyślni i nie mamy o co się spierać.

Dołączam jeszcze trochę informacji na temat Rafała Blechacza. Zaczerpniete są ze strony: http://tinyurl.com/d38d4

"Pianista, urodzony 30 czerwca 1985 w Nakle nad Notecią.

Uczył się w Państwowej Szkole Muzycznej im. Artura Rubinsteina w Bydgoszczy. Studiuje w klasie fortepianu Katarzyny Popowej-Zydroń w Akademii Muzycznej w Bydgoszczy.

Jest zdobywcą głównych nagród na ogólnopolskich konkursach pianistycznych w latach 1996-99 oraz II nagrody na 5. MIĘDZYNARODOWYM KONKURSIE MŁODYCH PIANISTÓW "ARTUR RUBINSTEIN IN MEMORIAM" w Bydgoszczy (2002), II nagrody na 4. MIĘDZYNARODOWYM KONKURSIE PIANISTYCZNYM w Hamamatsu w Japonii (2003; pierwszej nagrody nie przyznano), I nagrody na 4. MIĘDZYNARODOWYM KONKURSIE PIANISTYCZNYM w Maroku (2004), I nagrody oraz wszystkich pozaregulaminowych wyróżnień za najlepsze wykonanie mazurków, poloneza i koncertu z orkiestrą na OGÓLNOPOLSKIM KONKURSIE CHOPINOWSKIM DLA KANDYDATÓW DO 15. MIĘDZYNARODOWEGO KONKURSU PIANISTYCZNEGO IM. FRYDERYKA CHOPINA w Warszawie (2005). Jest także zwycięzcą "Estrady Młodych" FESTIWALU PIANISTYKI POLSKIEJ w Słupsku (2002). W 2004 brał udział w >>> MIĘDZYNARODOWYM FESTIWALU CHOPINOWSKIM W DUSZNIKACH-ZDROJU.

Finalista >>> 15. MIĘDZYNARODOWEGO KONKURSU PIANISTYCZNEGO IM. FRYDERYKA CHOPINA.

Koncertuje w kraju, m.in. w Filharmonii Narodowej i w Studiu Polskiego Radia im. Witolda Lutosławskiego oraz za granicą, m.in. na Ukrainie, w Czechach, Niemczech i Japonii."

 
1 , 2 , 3
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast