Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
poniedziałek, 28 października 2013

Chociaż czas truskawek już za nami, dzisiaj podam bardzo prosty przepis na risotto z truskawkami, bo wydaje mi się ciekawy, a do wiosny nie warto z nim czekać. To danie jest podobno specjałem dosyć popularnym w Toskanii.

Truskawki trzeba zmiksować, doprawić solą i pieprzem (tak!), a potem wymieszać z ugotowanym ryżem, dodając trochę startego sera i masła. I to wszystko. U nas jada się truskawki z ryżem, ale na słodko, może więc czasami warto spróbować truskawek także w innej wersji. O tym risotto przeczytałam w książce "Amore i amaretti. Opowieści o miłości i jedzeniu w Toskanii". Autorką jest Victoria Cosford. Takich prostych przepisów jest w tej książce więcej i właściwie tylko dla nich warto po tę książkę sięgnąć.

Co poza tym? Ostatnio często mi się coś psuje w mieszkaniu. Najpierw spadła suszarka w łazience, teraz podczas prania zepsuło się gniazdko elektryczne, uszkodzony jest zamek przy drzwiach do toalety, itp., itp. Niby to drobiazgi, ale każda taka awaria wywołuje mój niepokój i zastanawianie się, do kogo mogę się z tym zwrócić. Kiedyś mąż wszystko naprawiał i nawet nie wiedziałam, kiedy to robił.

Żyję już atmosferą nadchodzącego święta. W piątek jeździłam na Bielany, tam na Wawrzyszewskim cmentarzu znajdują się groby mojej rodziny. Dzisiaj natomiast byłam tutaj, blisko, u męża, żeby sprzątnąć liście i postawić kwiaty. Liście są piękne kolorowe, ale trochę ich tam za dużo.

Dobrze, że pogoda taka ładna. Najbliższe dni mają być chłodniejsze, ale deszczu u nas chyba nie będzie.

Kończę już ten dzisiejszy wpis, który, niestety, znów jest z serii "O niczym". Ciepło pozdrawiam wszystkich, którzy tu zajrzą:)

poniedziałek, 21 października 2013

Wczoraj zadzwoniła do mnie jedna z moich koleżanek z propozycją, żebym z nią poszła na koncert Sławy Przybylskiej.

- Sława Przybylska? - pytam. A to ona jeszcze śpiewa?

W końcu dałam się namówić, bo blisko, na Ursynowie, można pójść.

Okazało się, że był to piękny koncert. Sława Przybylska, pełna uroku filigranowa osoba, na scenie jest wulkanem. Śpiewa, tańczy, biega. Śpiewa pięknie mocnym głosem tak jak dawniej i tak jak kiedyś budzi wzruszenia. Oczywiście była i "Miłość w Portofino", i "Malaquena" i pierwsza jej piosenka "Pamiętasz była jesień", I "Tango Notturno" i wiele innych. Wieczór przebiegał w ciepłej, miłej atmosferze, którą stworzył między innymi mąż artystki, pan Jan Krzyżanowski, wczorajszy jubilat, akurat miał urodziny, a wspomniał także, że za parę miesięcy będą obchodzić pięćdziesięciolecie ślubu. Na fortepianie akompaniował kompozytor i muzyk, Janusz Tylman. To był bardzo udany wieczór. Dobrze, że poszłam.

 

I na koniec, wbrew obecnej porze roku, piosenka o wiośnie i miłości. Warto spojrzeć na ten filmik, bo ładny.


 

piątek, 18 października 2013

Jakoś nie było mi po drodze do tego pomnika. Zwykle oglądałam go z okna tramwaju lub samochodu. Na wysokim cokole (ponad 2 m) odlana w brązie trzymetrowa postać. Matejko trzyma w rękach paletę i pędzel. Niżej siedzi Stańczyk.

Ten pomnik ma jakaś dziwną historię. Pierwotnie był przeznaczony dla Krakowa, ale Kraków go nie chciał z powodu braku pieniędzy, jednak podobno nie tylko o pieniądze chodziło. Potem Kraków Matejkę zechciał, ale już pomnik był w Warszawie. Tu planowano postawić go w Śródmieściu, u wylotu ulicy Matejki (!), ale władze tej dzielnicy nie zgodziły się, bo nie chciały mieć pomnika u siebie, więc szybko zgłosił się Mokotów i pomnik został ustawiony przy Puławskiej, obok parku Morskie Oko.

Odsłonięto go, najpierw bez Stańczyka, 3 maja 1994 roku w rocznicę Konstytucji, Stańczyk został dołączony rok później. Autorem i ofiarodawcą pomnika dla Warszawy jest profesor krakowskiej ASP Marian Konieczny, ten sam rzeźbiarz, który stworzył znaną wszystkim Warszawską Nike, pomnik Jana Pawła II w Licheniu, Wyspiańskiego w Krakowie, zrekonstruował  pomnik Grunwaldzki w Krakowie itp.

 

 

Rok 2013 jest Rokiem Jana Matejki. Pomnik Matejki w Krakowie według projektu prof. Tutaja ma być odsłonięty niebawem, w listopadzie. Dziwne, że dopiero teraz, bo przecież Matejko był naszym genialnym malarzem historycznym, urodził się w Krakowie, tam znajduje się jego dom, był dyrektorem krakowskiej Szkoły Sztuk Plastycznych, w Krakowie zmarł. Kraków także Matejką stoi. A przy okazji może warto w tym miejscu zacytować piękne słowa Stanisława Wyspiańskiego o Janie Matejce:

    "Był mały, jako ludzie ciałem drobni,
      i przygarbiony nie wiekiem, lecz pracą;
      był z tych, którzy są Aniołom podobni,
      których żywoty wiele wykołacą..."
           /poemat "Kazimierz Wielki", XXXV/

Pomnik stanie na Plantach w pobliżu Barbakanu. Postać malarza została usadowiona na krześle w dużej ramie. Nie podsycę chyba odwiecznego konfliktu warszawsko-krakowskiego, jeśli powiem, że ten krakowski projekt mniej mi się podoba. Ale dobrze, że pomnik Matejki wreszcie w Krakowie będzie.

niedziela, 13 października 2013

Kilka dni temu zmarł Edmund Niziurski.

                                                                            /fot. z internetu/

Niziurski, Nienacki i Szklarski. Kilka pokoleń czytelników wychowało się na powieściach tych autorów. To byli też kultowi pisarze mojego syna w jego wcześniejszych latach. Teraz, kiedy syn przychodzi do mnie i szpera na półkach w swoim dawnym pokoju, widzę, że niejednokrotnie znów sięga po te książki. Czytał wszystko, co było wydane, zna każdy szczegół. Na kilku książkach znajdują się dedykacje. Na jednej pan Niziurski napisał mu życzenie, "aby nigdy nie stracił dobrego tropu". To bardzo ważne wskazanie.

Pamiętam, że mój mąż w wolnych chwilach też lubił wracać do tych książek, czytał, a potem obaj przepytywali się z różnych detali i często rozmawiali językiem bohaterów, przywołując niektóre powieściowe sytuacje.
   Wielka szkoda, że epoka tych pisarzy już minęła...

 

czwartek, 03 października 2013

Od czasu do czasu jeżdżę na Saską Kępę. Ostatnio byłam tam w lipcu (niestety, nie w maju). Saska Kępa to eleganckie, spokojne, zielone osiedle po prawej stronie Wisły w Warszawie, osiedle do niedawna bardzo modne, dużo znanych osób tam się osiedliło. Należy do dzielnicy Praga-Południe. Popatrzmy więc trochę na Saską Kępę.


Kolonia Łaskiego (Łaski to przedwojenny przedsiębiorca), najstarszy zespół domów, ulica Obrońców 11, na zdjęciu dom z 1930 roku, wpisany do rejestru zabytków.

 

To też Saska Kępa.

 

Ulica Walecznych 37. Jedyny drewniany dom na Saskiej Kępie. Został wybudowany w 1880 roku.

 


Tutaj w przedwojennej kamienicy przy ulicy Dąbrowieckiej 25 mieszkała Agnieszka Osiecka. Na ścianie domu znajduje się napis zawierający fragment piosenki "Małgośka": "To był maj, pachniała Saska Kępa..."

 

A to kawiarnia na Francuskiej, do której zwykle chodziła artystka. Tutaj na papierowych serwetkach zapisywała teksty swoich utworów.

 

 

Na rogu Francuskiej i Obrońców w roku 2007 odsłonięto pomnik Osieckiej.

 

 Na stoliku można zobaczyć wyrzeźbione rękopisy poetki.

 I na koniec, czując zapach Saskiej Kępy, posłuchajmy "Małgośki":

 

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast