Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
sobota, 30 kwietnia 2016

Muszę! Koniecznie muszę się pochwalić moim dzisiejszym zakupem!!! 

Ale po kolei!

Problemem w mojej kuchni jest czyszczenie garnków. Najgorzej było z małymi, które, żeby szybciej ugotować zawartość, często stawiałam na największym gazowym płomieniu i te garnki zwykle potem na zewnątrz były czarne, potocznie mówiąc, spalone. Próbowałam je szorować różnymi metodami i środkami; pastami, mleczkami, wiórkami i czym się dało. Rezultat nie był dobry, garnki trzeba było często wymieniać, bo nie mogłam na nie patrzeć.

Dzisiaj natknęłam się na nowy, jeszcze mi nieznany, preparat do "przypaleń" popularnej marki, kupiłam, nie wiążąc z nim żadnej nadziei. Okazało się, że jest rewelacyjny!!! Po kilku pociągnięciach gąbką nasączoną tym żelem, stalowy garnek lśnił jak nowy, bez szorowania, bez żadnego wysiłku. Byłam tym zachwycona!

Jest tylko jeden mankament, trudno otworzyć butelkę. Bardzo się przy niej namęczyłam.

Piszę jak Dobra Pani Domu (a może to było inaczej, doskonała? - nie pamiętam), w każdym razie taka, dla której porządek w domu nie jest sprawą ostatnią. A potem sobie pomyślałam, że chyba już zupełnie ze mną źle, jeśli środek do czyszczenia garnków jest w stanie poprawić mi nastrój na cały dzień...

Kupiłam sobie także protektor do butów. Zapobiega zabrudzeniu i przemakaniu obuwia, nie tylko skórzanego, podobno nawet nadaje się do tenisówek, jest to też dla mnie "nowinka". Moja babcia powiedziałaby kiedyś: "czego to ludzie nie wymyślą":)

I tyle na dzisiaj. Przepraszam, że nie podaję nazwy tego żelu, ale nie chciałabym być posądzona o pisanie postu reklamowego.

piątek, 29 kwietnia 2016

Bardzo wzruszający filmik. Niestety, nie ma polskiej wersji.

Sparrow - wróbel

 

niedziela, 24 kwietnia 2016

Bardzo jestem z siebie niezadowolona, że tak rzadko piszę. Dziękuję Wam za cierpliwość. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Ostatnio prowadzę tak mało ciekawe życie, że naprawdę trudno znaleźć temat, którym warto byłoby się dzielić ze światem:))

Teraz czekam na prawdziwą wiosnę. Dzisiaj rano było wietrznie i tylko kilka stopni ciepła, w taką pogodę nie chce mi się wychodzić z domu. Te zimne dni najlepiej spędzać z dobrą lekturą w rękach. Właśnie czytam książkę "jedną z najsłynniejszych, jakie przechowuje nasza cywilizacja" - jak napisano we wstępie - "Wyznania" św. Augustyna. "Wyznaniami" jestem zafascynowana i aż się sobie dziwię, że zabrałam się za nie dopiero teraz.

 

I na koniec parę kolejnych zdjęć z Filipin.


Po drodze mijaliśmy konwój z takimi platformami. Była to parada uczniów z okolicznych "high schools" połączona z wyborami Miss i Mister (chyba). Machałem im, robiąc zdjęcia, dlatego zostałem obsypany cukierkami przez Miss siedzącą z tyłu pod baldachimem:))

 

 

  Mamo, nie denerwuj się!  

                 

 

Spływ paddlingowy. Muszę na Pilicy to przetestować.

 

 

Spływ zakończyłem obiadem z widokiem na rzekę.

 

 

Boarding opóźniony o 40 minut. Specjalnie na takie okazje na lotnisku jest massage zone. Czas zleciał mi błyskawicznie.

piątek, 25 marca 2016

Niedawno było Boże Narodzenie, a już Wielkanoc! Ledwie się człowiek obudził, a już wpół do dziewiątej - jak ktoś powiedział:))

Kochani! Wszystkim Wam składam serdeczne życzenia spokojnych, pogodnych Świąt Wielkanocnych. 

 

"Wielkanoc w pocztówce zaklęta" - pocztówki z kolekcji Mariana Sołobodowskiego, wystawa w Muzeum w Grudziądzu. Kolekcja  imponująca, liczy aż 2500 pocztówek!

Grudziądz dosyć daleko ode mnie, ale w Mazowieckim Instytucie Kultury w Warszawie, przy Elektoralnej, też można obejrzeć wystawę pocztówek (ok. 200 sztuk) należących do pana Sołobodowskiego. Bardzo lubię stare pocztówki, zwłaszcza te ludowe, z folklorem, więc chyba pójdę zwiedzić tę wystawę. Tymczasem przyjmijcie moje najlepsze życzenia:)

wtorek, 15 marca 2016

Od pani Oksany, zaprzyjaźnionej Ukrainki, dostałam pijawkowy szampon do włosów. Tak, PIJAWKOWY!!, ekstrakt pijawek i kofeiny. Nazywa się to "Cила волос", podobno jest rewelacyjny i cieszy się ogromnym powodzeniem. Na samą myśl o pijawkach cierpnie mi skóra, ale szampon ma przyjemny zapach, znajduje się w estetycznej butelce i z żadnymi pasożytami na pewno się nie kojarzy, jednak nie mam odwagi go używać. Czy ktoś ma jakieś doświadczenia z tym preparatem?

Dzisiaj robiłam selekcję domowych papierów, to znaczy miałam zamiar robić selekcję, ale przy każdym dokumencie najpierw godzinę się zastanawiałam, czy można go wyrzucić, a potem odkładałam ponownie do teczki, mimo że te papierzyska dotyczyły faktów sprzed wielu lat. Jestem zbyt ostrożna ("a może to będzie potrzebne?") i w rezultacie prawie nie przybyło mi wolnego miejsca.

W bardzo nielicznych wolnych chwilach czytam książkę "Maria Callas primadonna stulecia". Jak napisano w podtytule, jest to "porywająca biografia legendarnej diwy". Rzeczywiście książka wciąga, ale to nie są moje klimaty, więc raczej ją tylko przekartkowuję.

I na koniec kolejna kartka z Filipin, dotyczy ryżu.

"Ryż to oczywiście podstawa kuchni. Gdy już go zbierzesz, musi zostać wysuszony.
Najlepiej suszyć go na ulicach od czasu do czasu grabiąc."

czwartek, 10 marca 2016

W pobliżu miasta Pandan w prowincji Antique

"Typowa wioska rybacka. Za palmami są domki z plecionek, droga, drugi rząd chatynek, szkoła i to wszystko (plus resort, w którym śpię)."

 

Mój syn w dalszym ciągu przebywa na Filipinach. Przez kilka dni nie odzywał się, gdyż telefon wpadł mu do wody i przestał działać. Jest zachwycony tym krajem i ludźmi, których tam spotyka.

Niżej jedno zdjęcie ze stolicy Filipin, Manili.

"Manila - wieżowce i rudery na przemian. Widok z kawiarenki na dachu hotelu. Relaks przed wyjściem na zwiedzanie miasta. Oprócz nas jest kilkoro turystów teraz leniwie wyciągniętych na sofach. Wyjątkowo gorąco - żar leje się z nieba."

Lubię mieć porządek w domu, męczy mnie bałagan. Swoim domownikom kiedyś zawsze mówiłam, że jeśli w pokoju panuje bałagan, to i w głowie też może być nieporządek. Jednak, niestety, tak już zwykle jest, że ład w mieszkaniu krótko trwa i w kilka godzin po sprzątnięciu znów jest tak, jak było wcześniej.

Co zrobić, żeby całych dni nie spędzać na sprzątaniu? Już wiem: WYRZUCAĆ! Tej wiedzy dostarczyła mi książka, na którą w swojej bibliotece czekałam w kolejce przez osiem miesięcy (widać, że problem nie tylko mnie interesuje).

Książka "Magia sprzątania. Japońska sztuka porządkowania i organizacji". Autorką jest "ekspertka od sprzątania" Marie Kondo. Jej metoda, obok oczyszczenia przestrzeni, przede wszystkim gwarantuje przemianę życia i sposobu myślenia. Zdaniem autorki trzeba wszystko z domu wyrzucić, zostawić tylko rzeczy, które "sprawiają radość". Tej selekcji należy dokonać od razu, nie rozciągając w czasie, szybko i zdecydowanie i według określonego przez KonMari (pseudonim autorki) porządku. Trzeba zacząć od ubrań, potem książki, papiery i różności, a na koniec przedmioty, które mają dla nas wartość sentymentalną. Nie zastanawiamy się, kiedy dana rzecz była kupiona, czy jest użyteczna, od kogo ją dostaliśmy, itp., kierujemy się wyłącznie kryterium emocjonalnym (czy "sprawia radość").

Niestety, ja już jestem mało reformowalna i nie zdobędę się na totalne wyrzucanie tego, co jest w domu, gdyż właściwie niewiele  przedmiotów sprawia mi radość i gdybym tylko z nimi została, nie mogłabym funkcjonować, a jedyny pożytek z przeczytania tej książki to mobilizacja do kolejnego sprzątania, ale niestety, w starym stylu.

środa, 24 lutego 2016


Mój syn pojechał na wyprawę do Azji Wschodniej. Wczoraj dzwonił do mnie z Kuala Lumpur, stolicy Malezji, przysłał zdjęcia, a jutro leci stamtąd na Filipiny.

Nie wiedziałam, że Kuala Lumpur to takie bardzo nowoczesne miasto, ma wysoki przyrost gospodarczy, bardzo szybko się rozwija. I są tam najwyższe w świecie drapacze chmur, takie jak te dwie bliźniacze wieże Petronas Towers. Wieże są identyczne, połączone ze sobą szklanym przejściem o długości 52 m na wysokości 41 i 42 piętra. Wysokość wież: 452 metry!!! Dotąd były to najwyższe budowle na świecie, ostatnio podobno wybudowano coś jeszcze wyższego.

Z punktu widokowego na szczycie tej wieży syn zrobił zdjęcie i napisał: "Mimo że Petronas Tower to prawie 500 m wysokości, miałem dziwne uczucie, że wszystko jest na wyciągnięcie ręki. Tak wygląda przykładowy widok - rzut oka na dachy wieżowców."

 


"A tak wygląda druga wieża z boku. Jestem pod wrażeniem całej konstrukcji, powstała w siedem lat. Na dole mieszczą się luksusowe galerie handlowe i biura. Całość jest wieczorem pięknie oświetlona, jest to punkt orientacyjny w KL." 

       

        

Ja też jestem pod wrażeniem. Muszę powiedzieć, że dotąd chyba nawet nie wiedziałam, że gdzieś tam na Dalekim Wschodzie istnieją takie niezwykłe budowle i przykro mi się zrobiło, że tylu rzeczy nie wiem. I że wielu już nie poznam.

 

I jeszcze dołączam zdjęcie z Internetu (Wik.)




środa, 17 lutego 2016

 

 Gdzieś przeczytałam ostrzeżenie: "Nie ufaj ludziom, których telewizor jest większy niż ich półka z książkami!" 

 Niezupełnie się zgadzam z tym zdaniem. Mając w domu małą półkę z książkami, zawsze można skorzystać z biblioteki, chociażby takiej jak na zdjęciu. 

   
                                         

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast