Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
piątek, 13 listopada 2015

Sześć lat temu też był piątek. Najgorszy piątek mojego życia, zmarł mój mąż. Miał 62 lata.

Dzisiaj rano msza w naszym kościele, przyszli przyjaciele, którzy stale pamiętają. Wówczas, sześć lat temu, nie wyobrażałam sobie, że w ogóle da się żyć, nie mając kogoś, kto słucha tego, co mówię, kto powie "nie przejmuj się tym", kiedy się martwię, kto pójdzie ze mną tam, dokąd chcę pójść. "Lecz widać można żyć bez powietrza" - jak powiedziała poetka.

I znów całe wspólne życie jak film przesunęło mi się przed oczami. Od dnia, kiedy na trzecim roku studiów poznałam wysokiego szczupłego chłopca z sąsiedniego wydziału i jego koledzy powiedzieli mi: "to jest najlepszy student na roku", a ja spojrzałam z podziwem, do tamtego piątku z listopada 2009 roku. Przez wszystkie lata, przez tyle dni... Ale to trudny film, nie można go za często oglądać... 

środa, 11 listopada 2015

 W ostatnim tygodniu mój syn, odwiedzając na cmentarzu Służewieckim grób naszej przyjaciółki, zrobił zdjęcie grobu Krystyny Krahelskiej, który tam nieopodal się znajduje, obok jest symboliczny grób brata Krystyny, Bohdana.

Krystyna Krahelska była harcerką, żołnierzem AK, sanitariuszką, która zginęła w pierwszych dniach powstania warszawskiego, ratując rannego w walce kolegę. Była także poetką, pisała wiersze. Najbardziej znanym jej utworem jest wojenna piosenka, hymn podziemnego harcerstwa, "Hej, chłopcy, bagnet na broń!".
Trzeba jeszcze dodać, że ta niepozorna, zwykła dziewczyna stała się twarzą stolicy, pozowała rzeźbiarce, prof. Nitschowej, do postaci Syrenki warszawskiej (pomnik Syreny znajduje się nad Wisłą). Na Ursynowie jej imię nosi jedna ze szkół, a także rondo uliczne.



niedziela, 08 listopada 2015

Nieprzyjemny, bardzo wietrzny listopadowy wieczór. Wieczór koloru mojego soku winogronowego, który mam przed sobą w filiżance. Kilka tygodni temu moi sąsiedzi dali mi dwie skrzynki pysznych ciemnych winogron. Nie miałam na nie ciekawego pomysłu, więc postanowiłam ugotować sok. Gotowałam go w czasie trwania Konkursu Chopinowskiego. W kuchni w wielkim garnku gotowały się winogrona, a ja siedziałam przed telewizorem w swoim pokoju, słuchając muzyki. Kiedy sobie przypominałam, biegłam do kuchni, mieszałam zawartość garnka i wracałam słuchać Chopina. Rezultat był taki, że bardzo dużo soku wykipiało, ja poparzyłam rękę, poplamiłam bluzkę, a kuchnia była w czerwone plamy.  Ale wszystko dobrze się skończyło i teraz piję sok przepojony muzyką.

Czytam książkę, którą polecała Jadwiga, Jadziu, jeszcze raz dziękuję! "Panienka w PRL-u" - taki tytuł. Autorką jest Jolanta Wachowicz-Makowska. Czytam z dużym zainteresowaniem, bo PRL to także i mój czas, czas mojej młodości, czas moich studiów, przyjaźni, ważnych decyzji. Realia, które opisuje Autorka, także te bolesne i absurdalne, są mi dobrze znane, znałam także wiele osób wymienianych w tej książce.

Ale na razie dosyć o tym, wracam do czytania.

 

niedziela, 01 listopada 2015

 

Grób pisarki Ewy Szelburg-Zarembiny (1899-1986).  Pamiętamy przede wszystkim jej wiersze i bajki dla dzieci: "Za siedmioma górami:, "Legendy żołnierskie",  "Lech, Czech i Rus", "Kije samobije", "Królestwo bajki", "Rzemieślniczek-Wędrowniczek" i wiele innych utworów, na których wychowywało się kilka pokoleń dzieci.

 

 Michał Elwiro Andriolli - polski rysownik, malarz okresu romantyzmu, wspaniały ilustrator "Pana Tadeusza". Spośród kilku znanych mi ilustratorów (np. Gronowski, Szancer), ilustracje Andriollego chyba najbardziej są zgodne z moją wyobraźnią (chociaż "Pana Tadeusza" Szancera też lubię). Grób Michała Andriollego znajduje się na cmentarzu w Nałęczowie.


 

Grób Oktawii Żeromskiej, żony Stefana Żeromskiego

 

 

Grób rodziny Wernickich, piękny zadumany Archanioł Michał z białego kararyjskiego marmuru w oczekiwaniu na Sąd Ostateczny. Dzieło znanego włoskiego rzeźbiarza Emilio Zocchi (1904 rok).

.

niedziela, 25 października 2015

 Chodząc po Nałęczowie, oglądamy wille z końca XIX i początku XX wieku. Zaprojektowane były według trzech stylów: zakopiańskiego, szwajcarskiego i włoskiego. Wiele jest ciekawych, pięknych, zadbanych, ale są i takie, których czas świetności już minął i jeśli nikt o nie nie zadba, wkrótce znikną z krajobrazu tej miejscowości.  

Willa "Podgórze", ul. Armatnia Góra, najstarsza willa Nałęczowa (1843-1916). W latach 1882, 1883, 1884 mieszkał tu Henryk Sienkiewicz. Jadwiga Łuszczewska (Deotyma) w "Podgórzu" organizowała czwartki literackie, w których brali udział znani literaci z salonów warszawskich.

 

Dwór Górskich

 

Willa Nagórskich - Różana (Aleja Lipowa 8), zbudowana w latach 1889-1893. Bywali w niej: Prus, Żeromski, Andriolli, Zofia Nałkowska i wielu innych znanych pisarzy i artystów. Odbywały się tutaj spotkania patriotyczne elity Nałęczowa.

Willa Zofiówka zbudowana w latach 1890 i 1893 przez Millerów z Lublina. Willa posiada dwie wieże z iglicami. Przy południowo-zachodniej wieży znajduje się część piętrowa budynku z balkonem. Na parterze znajduje się drewniana weranda. Od zachodniej strony jest także balkon.

 

 

Willa "Pod Kraszewskim" (Aleja Lipowa 41), ozdobiona popiersiem autora "Starej baśni", wybudowana przez Fortunata Nowickiego zaprzyjaźnionego z Kraszewskim.


  

Willa "Ustronie" (Aleja Lipowa)

 

Willa "Pod Matką Boską" (Aleja Lipowa 16), zaprojektowana w stylu włoskim. Odbywały się w niej spotkania autorskie sławnych pisarzy, wernisaże znanych artystów. Przez kilka sezonów mieszkał tu Bolesław Prus wraz z żoną.

 

Willa "Biały Dworek" (Aleja Lipowa 31) zbudowana w latach 1840-1915 przez Władysława Bończę-Truszkowskiego, powstańca styczniowego, zesłańca na Sybir.

 

 Willa "Tolin" (Aleja Lipowa 37), zbudowana w 1882 roku. Bolesław Prus zamierzał zamieszkać w niej na stałe, ale nie zrealizował tego planu. Zamieszkała tu nauczycielka, działaczka społeczna i pisarka, Faustyna Morzycka. Żeromski sportretował tę postać w "Siłaczce".
niedziela, 18 października 2015

Kiedyś utwory Żeromskiego należały do moich ulubionych lektur. Na początku były oczywiście szkolne "Syzyfowe prace", a potem zaczytywałam się już wszystkimi jego powieściami, a nawet opowiadaniami i nowelami. Bardzo dużo czasu poświęciłam Żeromskiemu, a teraz też niekiedy zdarza mi się wracać do tych książek.

Dlatego, kiedy znalazłam się w Nałęczowie, zaraz poszłam do Muzeum Żeromskiego czyli do słynnej Chaty. Byłam tam już wiele lat temu, ale nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności także podczas tego pobytu.

Zapraszam na wspólną wycieczkę.

Wychodzimy z Parku Zdrojowego, przecinamy ulicę Armatnia Góra, skręcamy w wąską skromną ulicę Żeromskiego. Chata to letni domek Pisarza, właściwie jego pracownia. Na stałe mieszkał on bowiem w willi żony, Oktawii, tę willę teraz zasłaniają nam drzewa.

 

I już jesteśmy na miejscu.

 

Chata w stylu zakopiańskim powstała w 1905 roku. Zaprojektował ją Jan Koszczyc-Witkiewicz (spokrewniony ze Stanisławem Witkiewiczem, twórcą stylu zakopiańskiego). W roku 1928 z inicjatywy Oktawii Żeromskiej utworzono tu Muzeum Stefana Żeromskiego. Zgodnie z regułami stylu zakopiańskiego dom jest kryty gontem, zbudowany z drewnianych bali na wysokiej podmurówce. Jest to jedna izba z oszkloną wschodnią ścianą, dzięki temu od rana dużo tu słońca.

Do Chaty wchodzi się przez mały ganek.

 

 Obok znajduje się drewniana studnia.


 Treść z tablicy informacyjnej Muzeum

 

Fotografie, obrazy, meble, książki, pamiątki z podróży - wszystkie przedmioty autentyczne, należące do pisarza i rodziny Żeromskich.

 

Na ścianach portrety Stefana Żeromskiego, których autorami są między innymi Stanisław Ignacy Witkiewicz, Eligiusz Niewiadomski, Tadeusz Pruszkowski, Franciszek Siedlecki oraz portrety Adama wykonane przez znanych malarzy, na przykład Leona Wyczółkowskiego.

 

 

W kącie pokoju znajdują się narty i czekany Adama.

 

 

Mundur skauta Adama Żeromskiego, syna pisarza, który zmarł na gruźlicę w wieku 18 lat.

W 1911 roku Andrzej Małkowski powołał w Polsce pierwsze drużyny skautowe. Skauting miał na celu wychowanie młodzieży w duchu patriotycznym, kształtowanie charakterów, przygotowanie młodych ludzi do pracy dla ojczyzny. Adam Żeromski był aktywnym członkiem tej organizacji.

 

 

Alejką starego pięknego ogrodu otaczającego dom idziemy w stronę Mauzoleum Adama Żeromskiego.

 

Adam bardzo podobny do Ojca.

 

Skaut Adam Żeromski w górach.

 

Kończąc spacer, w drodze powrotnej, przy ulicy Armatnia Góra, obejrzyjmy jeszcze oryginalny drewniany kościół pod wezwaniem św. Karola Boromeusza zbudowany w 1917 roku według projektu Stanisława Grochowicza. Jego fundatorką była Ludwika Benni, wdowa po właścicielu sąsiedniej pięknej willi, lekarzu, który zachęcił Prusa do przyjazdu do Nałęczowa. Mieszkał w tej willi także Sienkiewicz. Ewa Szelburg-Zarembina opisuje ten mały urokliwy kościółek w jednej ze swoich powieści.

 

niedziela, 11 października 2015

Będzie mi miło, jeśli zechcecie obejrzeć jeszcze kilka zdjęć z Nałęczowa.

W połowie XIX wieku Nałęczów stał się modnym kurortem. Do tutejszych "wód" zaczęli przyjeżdżać znani artyści, pisarze, uczeni, politycy. Ta niewielka miejscowość szybko stała się salonem Królestwa Polskiego. Jedni przyjeżdżali tu tworzyć, budowali sobie domy, osiedlali się na stałe, inni pojawiali się na krótko, żeby zregenerować siły i wypocząć w tym niezwykłym mikroklimacie. Wyjeżdżali, ale później wracali.

Osoby związane z Nałęczowem: Stanisław Przybyszewski, Jan Parandowski, sławny malarz i grafik Michał Elwiro Andriolli (dobrze  znany ilustrator "Pana Tadeusza"), filozof Władysław Tatarkiewicz, politycy Józef Piłsudski, gen. Józef Beck, pisarki Ewa Szelburg-Zarębina, Kazimiera Iłłakowiczówna, Zofia Nałkowska, Maria Kuncewiczowa i wiele innych popularnych postaci. A przede wszystkim - jak wiadomo - mieszkał tu i tworzył Stefan Żeromski, a także przyjeżdżał Bolesław Prus, który spędził w Nałęczowie 28 sezonów.

Bolesław Prus zaprasza.

 



Przyjeżdżając do Nałęczowa, Prus szczególnie lubił przebywać w Pałacu Małachowskich. W pokoju na piętrze mieszkał i pisał "Lalkę" oraz "Placówkę".

 

  Dzisiaj na parterze Pałacu mieści się Muzeum Bolesława Prusa. Znajdują się tu przekłady książek Pisarza, zdjęcia rodzinne, korespondencja, dokumenty, rękopisy, portrety, przedmioty codziennego użytku, cytaty z utworów, plansze z informacjami biograficznymi.

 

 
 

 

Niestety, zdjęć w muzeum zrobiłam niewiele, po pierwsze, dosyć tam ciemno, po drugie, pomieszczenie było zatłoczone wycieczkami szkolnymi.

Kończę, idę znów słuchać Konkursu Chopinowskiego. Mimo że nie jestem osobą muzykalną, Chopina słuchać lubię. Podziwiam tych artystów, tacy młodzi są, ładni, a jednak chce im się całe dni poświęcać na ćwiczenia i potem znosić ten ogromny stress. A jeśli chodzi o Azjatów, entuzjastów Chopina, zupełnie nie rozumiem, co ich motywuje, ale o ile mi wiadomo, nie tylko ja się nad tym zastanawiam:)

 



piątek, 02 października 2015

  

  Po raz pierwszy odwiedziłam Nałęczów wraz ze swoją grupą studencką wiele lat temu. Była wówczas złota polska jesień, cudna, ciepła, kolorowa. Mieliśmy po dwadzieścia lat. Wtedy w Nałęczowie nasz kolega złamał serce mojej najbliższej koleżance i ja zostałam przez nią zobowiązana do pośrednictwa w tej sprawie. Niestety, moje działania nie dały rezultatów, a po powrocie z wycieczki koleżance miłość od razu przeszła, znalazła sobie inny obiekt, a wtedy ów nieczuły wcześniej kolega zaczął ją obdarzać intensywnym uczuciem. "Zrób coś, bardzo mi na niej zależy" - mówił do mnie. Mimo najszczerszych chęci nic już nie zdołałam zrobić. Od tamtego czasu Nałęczów kojarzył mi się ze złotymi liśćmi i niespełnioną miłością.

I tak przez lata kolorowy jesienny Nałęczów tkwił w mojej pamięci. Potem byłam tam jeszcze kiedyś, któregoś maja, z mężem przez tydzień, ale mieszkaliśmy na obrzeżach miasta i chodziliśmy głównie po polach i wąwozach, omijając uzdrowisko.

Tym razem wybrałam pensjonat, który znajduje się blisko Parku Zdrojowego. W Parku spędzałam każdego dnia dosyć dużo czasu, korzystałam z nałęczowskiego mikroklimatu, energicznie spacerując po malowniczych alejkach.

A teraz pospacerujmy razem.



Park Zdrojowy powstał w XVIII wieku z inicjatywy Stanisława Małachowskiego, posła na sejm i marszałka Sejmu Czteroletniego, a także współtwórcy Konstytucji 3 Maja. 


 

Na terenie Parku znajduje się najstarsze nałęczowskie sanatorium "Książę Józef".

 

W centrum pięknego klombu stoi rzeźba przedstawiająca głowę Stefana Żeromskiego. Pisarz rozpoczął tu pracę w 1890 roku jako guwerner dzieci Michała Górskiego. Tu też poznał swoją przyszłą żonę, Oktawię z Radziwiłłowiczów Rodkiewiczową. To również w Nałęczowie, w swojej pracowni pisał “Dzieje grzechu” i “Popioły”. Mieściła sie ona w chacie zbudowanej w stylu zakopiańskim. Dziś znajduje się w niej Muzeum Stefana Żeromskiego

Copy the BEST Traders and Make Money : http://bit.ly/fxzulu

 

 

 

 

Idąc dalej, obok stawu, widzimy duży stary bicykl. Można na niego wsiąść i zrobić sobie zdjęcie. Niżej, w płytach chodnika, umieszczone są tabliczki z wyrytymi autografami najsławniejszych polskich kolarzy, Stanisława Królaka, Czesława Langa, Stanisława Szozdy, Ryszarda Szurkowskiego, Mai Włoszczowskiej i innych. To "Kolarska Aleja Gwiazd". 

 

 


 

 



 

 

Panny Nałęczowskie - rzeźba Adama Smolany

 

To moja ulubiona alejka, najczęściej tędy chodziłam.

 

Teraz odwrócił głowę ze wstydu! Ten gagatek bardzo mi się naraził! Kiedy szłam z białą reklamówką w rękach (w reklamówce były pyszne nałęczowskie ciastka), wraz ze swoimi białymi koleżankami zaczął mnie szarpać za reklamówkę, potem za rękawy kurtki, syczał, trzepotał skrzydłami, a na koniec uszczypnął mnie w dłoń tak mocno, że czerwony ślad mam do dzisiaj. Niestety, nie mogłam mu dać tych ciastek, gdyż słodkie na pewno by mu zaszkodziło, ale on tego nie chciał zrozumieć.

sobota, 26 września 2015

Już jestem, wróciłam!  Przebywałam w miejscowości, w której znajduje się ta ławeczka. Kto zgadnie, gdzie byłam? Dla ułatwienia dodam, że jest to miejscowość urocza, a osoba siedząca na ławce jest powszechnie znana.

 

czwartek, 27 sierpnia 2015

Przez ostatnie dwa dni kołacze mi się po głowie ten refren Rosiewicza: "Михаил, Михаил эта песня для тебя..." Pamiętacie?
Od czasu do czasu to nuciłam, a przed chwilą włączyłam kanał "Historia" i co tam usłyszałam? Oczywiście "Михаил, Михаил..." Należę do pokolenia, które uczyło się w szkole rosyjskiego, nawet ten język zdawałam na maturze, więc coś tam jeszcze pamiętam i czasami lubię rosyjskiego posłuchać.

Zaczęłam od dygresji, chcę pisać o czymś innym. 

Zbliżam się do końca moich rzymskich relacji. Dobrze, bo sama już odczuwam przesyt tym tematem ("co za dużo, to niezdrowo..."). Ciągnę go jednak, bo chciałabym, zanim zapomnę, zostawić mały ślad tej podróży. Dzisiaj więc bardzo pobieżnie o jeszcze jednym ważnym miejscu w Rzymie.

                                                                        ***

 Przed południem znów pokonuję 124 stopnie i po zabytkowych schodach wchodzę na Kapitol. Chcę zobaczyć słynne rzymskie Bambino, które znajduje się w Kościele Santa Maria in Aracoeli (Matki Bożej Niebiańskiego Ołtarza). 

Kościół zbudowany w VI wieku na miejscu świątyni Junony Monety. Oczywiście w ciągu wieków był przebudowywany, teraz fasada jest późnośredniowieczna, a we wnętrzu dominuje barok.

Nie jest moim celem opisywanie tego niezwykłego kościoła, wspomnę tylko, że jest on trójnawowy, podzielony 22 antycznymi kolumnami przeniesionymi tutaj z różnych starożytnych ruin, na ścianach m.in. bardzo cenne freski z XV wieku, wspaniały ołtarz barokowy, niezwykłej urody posadzka Cosmatich.

 

Przede wszystkim Kościół Santa Maria in Aracoeli słynie z otaczanej w Rzymie wielką czcią figurki Dzieciątka Jezus.

Statua wykonana z drzewa oliwnego, które według tradycji, pochodzi z Ogrodu Getsemani w Jerozolimie. Uważa się, że rzeźba ma moc uzdrawiania. Przez lata była powozami dowożona do chorych i umierających dzieci. Teraz raczej podróżuje po Rzymie  karetkami pogotowia albo taksówkami, ale podobno na ulicach pojazd wiozący Santa Bambino, tak jak kiedyś, jest uprzywilejowany, chociaż w czasach obecnych figurka chyba bardzo rzadko opuszcza swoje stałe miejsce, to raczej dzieci są do niej przywożone.

 

Dzieci z całego świata piszą listy do Bambino. Żaden z tych listów nie może być przeczytany przez osobę dorosłą. W okresie Bożego Narodzenia dzieci się tu gromadzą, modlą, śpiewają, recytują wiersze i mówią o swoich bolączkach i marzeniach.

Niestety, w 1994 roku bezcenna rzeźba została skradziona i na jej miejscu umieszczono kopię, ale cieszy się ona tak samo wielkim kultem jak oryginał.

 

Ale  przejdźmy jeszcze raz po kościele. Na jednej z kolumn znajduje się taki otwór.

 

Turyści czekają w kolejce, żeby przyłożyć do niego ucho. Wyraźnie słychać jakieś dźwięki, szumy jakby muzykę. Przykro mi, ale nie wiem nic więcej na ten temat. Dlaczego ten otwór? Jakie to dźwięki? Nigdzie nie znalazłam żadnej informacji na ten temat.

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast