Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
niedziela, 16 sierpnia 2015

Wiem, że o pogodzie mówi się i pisze wtedy, kiedy brakuje ciekawszych tematów. Teraz jednak temat ten jest u nas trochę uzasadniony, ponieważ temperatury są rzeczywiście ekstremalne. Ekstremalne - tak myślałam do dzisiaj. Pisząc wczoraj maila do naszych przyjaciół w Stanach, w Arizonie, ponarzekałam na upał, a oni żartując z naszej pogody, podali mi link do ich instytutu meteorologicznego, który informuje, że temperatura w ich mieście wynosi +116°F, co oznacza +47°C!!! Zaniemówiłam! To więcej niż w Afryce! Jak można żyć w takim klimacie? Oni mówią, że już się do niego przyzwyczaili, funkcjonują głównie z samego rana, mają klimatyzowane domy, ale mimo wszystko, chociaż ja lubię ciepło, moja wyobraźnia tego nie ogarnia.

Ale dosyć o pogodzie!

Dopiero teraz przeczytałam książkę "Elka", o Elżbiecie Czyżewskiej. Pamiętam ją głównie z filmu "Wszystko na sprzedaż". Była wtedy znana i sławna.
Co za dramatyczna postać! Pełna sprzeczności, powikłań, nałogów, a jednocześnie namiętnie czytająca książki, kobieta światła, intelektualistka. Kiedyś aktorka sukcesu, blasku, sławy, później zagubiona, często samotna, mimo że lgnęła do ludzi i nieszczęśliwa, znienawidzona przez niektóre osoby.Trochę przypomina bohaterkę z klasycznej tragedii. Po śmierci wspominają Czyżewską znani aktorzy, reżyserzy, dziennikarze. Często są to wspomnienia bardzo zaskakujące. Ta biografia zrobiła na mnie niemałe wrażenie.

A teraz "obowiązkowo" parę luźnych zdjęć z Rzymu (jak mogłoby być inaczej?:))


To jest polski kościół św. Stanisława przy via Botteghe Oscure 15. W każdą niedzielę spotykają się tu rzymscy Polacy. Akurat zaczynał się ślub, nie mogłam zrobić więcej zdjęć.


Ulica "Polska" w Rzymie, w centrum miasta, przy Piazza Venezia. Hmm... jak by to powiedzieć?....

 

Nieopodal, przy via dei Delfini 16, Ambasada RP przy Stolicy Apostolskiej.

 

Rzym starożytny. Widok z Kapitolu.

niedziela, 09 sierpnia 2015

Jest upalne niedzielne przedpołudnie. Co można robić w taki dzień? Mam propozycję, pójdźmy razem na krótką wycieczkę po Rzymie. Tam w ostatnich dniach jest nieco chłodniej niż u nas, chociaż zawsze było odwrotnie.

Ubieramy się więc lekko, bluzka bawełniana, spodnie najlepiej lniane, okulary przeciwsłoneczne, jakieś jasne nakrycie głowy (ja nie noszę, bo okropnie nie lubię), do plecaka wkładamy plan miasta i niedużą butelkę wody. Potem będziemy butelkę napełniać przy ulicznych studzienkach (nie w fontannach!!!).

Spotkamy się przy znanym nam już Piazza Barberini. To jest ten duży plac, przy którym znajduje się fontanna z pszczołami. Jedziemy tam metrem.

Stamtąd idziemy w górę, w stronę Kwirynału, najwyższego z siedmiu wzgórz. Idziemy ładną, ale bardzo ruchliwą Via delle Quattro Fontane.

 

 

Po lewej stronie znajduje się rezydencja tego wpływowego rodu, Pałac Barberinich, zbudowany w latach 1627-33, pracowali przy nim czołowi architekci włoskiego baroku: Carlo Maderna, Francesco Borromini oraz Giovanni Lorenzo Bernini. Teraz mieści się tu Narodowa Galeria Sztuki Antycznej. Muzeum dzisiaj jest czynne w godzinach od 8.00 do 19.00. Bilet kosztuje 7 euro, ulgowy - 3.50. Mimo że nazwa Galerii sugeruje, jakoby znajdowała się tam wyłącznie sztuka antyczna, obejrzymy malarstwo takich artystów jak Caravaggio, Rafael, El Greco, Tintoretto, Tycjan i innych. Warto tam wejść.

Po zwiedzeniu Galerii idziemy kilkadziesiąt metrów dalej.  

 Za Pałacem Barberinich, przy najbliższym skrzyżowaniu, na czterech pałacach, znajdują się cztery oryginalne fontanny zaprojektowane przez Domenico Fontana w XVII wieku. Oto dwie z nich. To skrzyżowanie jest bardzo ruchliwe i niebezpieczne, pozostałych fontann nie mogłam sfotografować.

Tyber. Fontanna z wilczycą symbolizująca Rzym.

 

Fontanna z boginią Junoną i jedną z gęsi, które według legendy, uratowały Rzym.

 

Jeżeli już tutaj jesteśmy, to wejdziemy do małego kościoła, który jest "przyklejony" do fontann i wyrasta przed nami trochę na chodniku. Jest to Kościół Świętego Karola przy Czterech Fontannach (tak się nazywa). Ten malutki kościółek należący do bardzo ubogiego zgromadzenia Trynitarzy jest perłą baroku, zaprojektował go Francesco Borromini. Zwracamy szczególną uwagę na jasną piękną kasetonową kopułę, a także na falistą fasadę, chociaż, oglądając ją, trzeba uważać, bo ruch uliczny za plecami jest naprawdę bardzo duży.

A my jesteśmy już przy Via del Quirinale i zaraz kończy się nasz spacer. Zatrzymamy się jeszcze tylko przy najbliższej gelaterii. Zastanowimy się, jaki smak lodów wybrać, wybór jest wielki, nie warto długo myśleć. Sprzedawca najpierw zada nam pytanie, czy chcemy lody w waflu, czy w małym plastikowym pojemniczku. Ja wtedy odpowiadam: "di cialda" czyli wafel.

I doszliśmy do Kwirynału. Na zdjęciu pałac Prezydenta Republiki Włoch.

Przeszliśmy około dwóch kilometrów. Stąd też wszędzie blisko, do Piazza Republica, do dworca Termini, do Schodów Hiszpańskich, do Fontanny di Trevi.

Rozstajemy się, a ja pójdę jeszcze na Kapitol, chcę tam coś zobaczyć, ale o tym już w kolejnym wpisie. Mam nadzieję, że jesteście zadowoleni ze wspólnego niedzielnego spaceru.

niedziela, 02 sierpnia 2015

 

 

                                                                                                                                          Fot.damkuj 

niedziela, 26 lipca 2015

 Place, mosty, fontanny, a także schody. Rzym leży na wzgórzach, stąd te kilometry schodów. Ile kilometrów schodów ja pokonałam, zanurzając się się w przeróżne urokliwe boczne uliczki i zaułki, nie wiem, ale na pewno bardzo dużo. Żałuję, że na początku ich nie fotografowałam. Teraz przedstawiam przedeptane przeze mnie schody, ale te bardziej reprezentacyjne.



Schody Hiszpańskie, chyba najbardziej znane schody na świecie, największe i drugie pod względem szerokości. Każdy turysta musi tu być, spotykają się tu także rzymianie, przychodzą na plotki, a także tutaj najczęściej się zaręczają. W okresie Bożego Narodzenia na szczycie Schodów ustawiana jest szopka, na wiosnę odbywa się festiwal kwiatów, Festa della Primavera, a dotąd każdego roku miały tu miejsce pokazy największych światowych domów mody. Nie wiem, czy jeszcze się odbywają, ponieważ ostatnio były z tym jakieś zawirowania.

W celu uzupełnienia jeszcze tylko dodam, że Schody Hiszpańskie powstały w XVII wieku.
 

Panuje przesąd, że na Schodach Hiszpańskich nie wolno niczego jeść, a każdy turysta musi tu posiedzieć. Ja nie siedziałam, ale schodziłam z samej góry, 138 stopni, wiec chyba to też się liczy, chociaż w żadne przesądy nie wierzę:)

 

Reprezentacyjne schody, Cordonata, zaprojektowane przez Michała Anioła w połowie XVI wieku. Wejścia na Kapitol strzegą figury Dioskurów (Kastora i Polluksa) z końmi.

 



Schody na Kapitol (124 stopnie!). Prowadzą wprost do bazyliki Santa Maria in Aracoeli (Bazylika Matki Bożej Ołtarza Niebiańskiego), pochodzą z połowy XIV wieku, zostały wybudowane w 1348 roku jako dziękczynienie za ocalenie miasta przed dżumą.

 

 

Salita dei Borgia. Fragment schodów prowadzących na via Cavour.

 



 A jakie to schody? Dokąd prowadzą? Dokąd ja tędy szłam? Niestety, nie pamiętam. Będę jeszcze próbowała jakoś tego dociec.

 

 

Schody Borgiów. BAAARDZO długie i strome schody pomiędzy Via Cavour a Piazza di San Pietro in Vincoli. Ciekawe przejście.

Wejście do tych samych schodów przy Piazza di San Pietro in Vincoli

 

 Święte Schody (Scala Santa) przy Piazza San Giovanni in Laterano. Znajdują się one na wprost Bazyliki i prowadzą do kaplicy w starym pałacu papieskim z XVI wieku. 

Zgodnie z przekazem tradycji 28 stopni tych schodów w 326 roku przywiozła z Jerozolimy matka cesarza Konstantyna, święta Helena. Pochodzą one z pałacu Poncjusza Piłata, przed którym stanął Jezus przed ukrzyżowaniem. Panuje przeświadczenie, że po tych schodach szedł, by stanąć przed Piłatem, i że są one skropione Jego krwią. Po Świętych Schodach wchodzi się wyłącznie na kolanach, tak jest od wieków. Obecnie schody są chronione drewnianą obudową. To zdjęcie zrobiłam podczas wrześniowego pobytu w Rzymie, tym razem tam nie byłam.



niedziela, 19 lipca 2015

Dziewiętnastego dnia pobytu w Rzymie (licząc moje poprzednie pobyty), poczułam przygnębienie. Uświadomiłam sobie, że mimo mojej determinacji i dużego wysiłku fizycznego (intensywne zwiedzanie w upale!), nigdy nie poznam w tym mieście wszystkiego i nigdy nie będę mogła mieć przekonania, że Rzym znam. Przypomniała mi się też rozmowa, o której gdzieś słyszałam, pewnej turystki pytającej mieszkankę Rzymu o drogę:
- Niestety, ja nie znam dobrze Rzymu, mieszkam tu niedługo, tylko piętnaście lat - padła odpowiedź.

Jakie jest wyjście? Może popatrzeć na wiele zabytków jednocześnie.

Najpierw z tarasu na wzgórzu Pincio obejrzymy Piazza del Poppolo. Bardzo znany plac, większość turystów go odwiedza, głównie ze względu na kościół Santa Maria del Poppolo, w którym znajdują się obrazy Caravaggia i Rafaela. Niestety, ja byłam tu trzy razy i zawsze ten kościół był zamknięty. Na środku placu stoi jeden z obelisków przywiezionych z Egiptu, jest z XIII wieku p.n.e. Są tutaj także dwie fontanny i w ogóle otoczenie jest bardzo ciekawe, nie można tego placu pominąć. 

 

Widok Rzymu ze wzgórza Pincio. Bardzo dużo schodów musiałam pokonać, żeby tu się wdrapać.

 

   
 

 

 

W Rzymie jest kilka wspaniałych punktów widokowych.  Tutaj widok z tarasu Monte Gianicolo na Zatybrzu.

 

A to panorama miasta z Ogrodu Pomarańczowego na Awentynie.

 

I ze Schodów Hiszpańskich. Pode mną 138 stopni do zejścia na dół.

 

Jest jeszcze kilka innych atrakcyjnych miejsc, z których można obejrzeć panoramę Wiecznego Miasta. Przede wszystkim kopuła na Bazylice św. Piotra. Niestety, nigdy nie próbowałam tam dotrzeć, podobnie jak i na Zamek Anioła.

Lubię oglądać panoramy, zawsze staram się wyławiać wzrokiem znajome miejsca. Czasami myślę sobie, że dobrze by było, gdyby do wypatrzonego obiektu dało się przeskoczyć nad dachami. Albo być Ikarem, ale w taki upał?

 

niedziela, 12 lipca 2015

 

Dzisiaj znów zapraszam Was na spacer po mieście. Gorąco, leniwie, powałęsamy się więc trochę po Rzymie bez żadnego konkretnego planu.

 

 

 

 

 

Antyczny Rzym jest ściśle związany ze współczesnym. Zaglądamy na Forum Romanum. To miejsce jest symbolem potęgi Wiecznego Miasta.

 Wkrótce będzie więcej zdjęć z Forum Romanum i Kapitolu.

 

 
A tu już bijąca po oczach współczesność. Może w tym sklepie kupię sobie plecak?


 

 

 Tutaj na pewno plecaka nie kupię.


 

  

Bardzo lubię purpurowe bougenwille wśród zieleni.

 

 

 Jeszcze jedna fontanna. Ta znajduje się na Piazzetta di San Simeone.

 

Za rogiem jest lodziarnia, wstąpimy na chwilę.                             




/int./
                                                                                                                                   

 

środa, 08 lipca 2015

Kartka z podróży

Przy śniadaniu ciekawa rozmowa z panią profesor ze Stanów i jej asystentami. Tematem oczywiście jest Rzym. Oni prowadzą tutaj wykopaliska. Dzisiaj już wyjeżdżają, żegnając się, mówimy o następnym spotkaniu za rok.

Śniadanie się przeciągnęło. Jadę do miasta dosyć późno, trochę po dziesiątej. Dzisiaj mam bardzo konkretny cel, chcę kupić sobie plecak, ponieważ w tym, który noszę teraz, wczoraj zerwał się pasek. Przyszyłam go grubą nitką, ale boję się, że to może być nietrwałe. Mały plecaczek podczas zwiedzania jest mi niezbędny, muszę mieć wolne ręce. 

Postanowiłam pojechać na via Nazionale. To ładna duża ulica w centrum Rzymu, mnóstwo tu sklepów, także - wydaje mi się - tych, w których ceny są do zniesienia. Jadę tam autobusem "64". "64" jedzie do Dworca Termini, przez całe miasto, głównymi ulicami.


Od zawsze ten autobus ma bardzo złą opinię. Wszyscy mnie przed nim przestrzegają. Kiedy do niego weszłam, był bardzo zatłoczony. Młoda Włoszka radzi mi, żebym plecak trzymała w rękach przed sobą, będzie bezpieczniej - dodaje. Widzę, że wiele kobiet w ten sposób przyciska do siebie swoje torebki.

Via Nazionale. Szukam plecaka, ale bez powodzenia. W końcu w jednej witrynie dostrzegam skórzany o pięknym miętowym kolorze, ale to nie dla mnie, jest za duży i za ciężki, innych nie ma. Na pocieszenie kupuję sobie szal. Szale, szaliki lubię i mam ich dużo, ale ten bardzo mi się podoba.

Jest bardzo gorąco, na pewno ponad 30 stopni, jestem trochę zmęczona, ale idę piechotą w stronę Placu Weneckiego. Po drodze wchodzę do małego lokaliku i kupuję sobie lody o smakach jogurtu, mango i tiramisu. O rzymskich lodach mówi się, że są szczególnie smaczne. Te, które ja w Rzymie jadłam, były dobre, ale "nic nadzwyczajnego" - jak mawiał mój mąż.

Dochodzę do "serca" Rzymu, do Placu Weneckiego. Siadam wśród innych turystów na stopniach pod kolumną Trajana. Siedzę dosłownie jak na rozżarzonych węglach, bo kamień jest tak nagrzany słońcem, że trudno wytrzymać. Przyglądam się kolumnie, a głównie opasującemu ją reliefowi, na którym wyrzeźbiono bitwę z Dakamii, myślę o historii, tyle lat, tyle pokoleń minęło. Kolumnę wzniesiono w 113 roku (dla upamiętnienia zwycięstwa cesarza w tej bitwie!)

              

Siedząc, myślałam nie tylko o kolumnie, moje myśli przez cały czas zaprzątał także ten nieszczęsny plecak. Postanowiłam pójść jeszcze na via del Corso, chociaż wiedziałam, że tam na pewno niczego nie kupię. Jest to prestiżowa ulica, ceny są bardzo wysokie, dużo turystów z Ameryki, z Emiratów, itp.

I teraz będzie historii z plecakiem ciąg dalszy. Idę, rozglądam się, robię zdjęcia i w pewnej chwili czuję, że ktoś z tyłu otwiera suwak w moim PLECAKU. Na szczęście zachowałam przytomność, szybko zdjęłam go z ramion i w tym momencie odskoczyły od niego trzy młode Rumunki z minami wyraźnie niezadowolonymi z mojej szybkiej reakcji. Okazało się, że nie tylko w autobusie "64" trzeba uważać na plecaki.

Postanowiłam już zakończyć moje spacery po ulicach handlowych i zajęłam się zwiedzaniem, co sprawiło mi znacznie więcej przyjemności niż chodzenie od sklepu do sklepu.

niedziela, 05 lipca 2015

Jadąc do Rzymu, raczej nie planowałam zwiedzania tej bazyliki, niewiele o niej wiedziałam, nie wiem dlaczego. Właściwie poszłam tam, żeby tylko zobaczyć drzwi, które wykonał niedawno zmarły polski rzeźbiarz, Igor Mitoraj. Jego rzeźby oglądałam wcześniej na drzwiach kościoła jezuitów na Starym Mieście w Warszawie. Tutaj o tym pisałam.

Bazylika Matki Bożej Anielskiej i Męczenników (Santa Maria degli Angeli e dei Martiri), przy Placu Republiki, niedaleko dworca Termini.  

Niektórzy mówią (że jest to najpiękniejszy kościół w Rzymie, ale tam prawie o każdym kościele można powiedzieć, że jest najpiękniejszy. Zaprojektowany przez Michała Anioła i zbudowany na ruinach starożytnych rzymskich łaźni, Term Dioklecjana, a ściślej mówiąc, na ich centralnym miejscu, tepidarium. Bazylika poświęcona jest Matce Boskiej, aniołom, a także męczennikom chrześcijańskim, którzy zginęli przy budowie Term w III wieku. Patrząc z zewnątrz, kościół wydaje się niepozorny, nieduży, ale w środku oszołamia swoją urodą i ogromem. Nic dziwnego, że w bazylice tej odbywają się włoskie ceremonie państwowe i pogrzeby znanych osób.

 

 

Powyższe trzy zdjęcia przedstawiają wrota ze złoconego brązu wykonane przez Igora Mitoraja. Przy okazji, tutaj można zobaczyć inne prace Mitoraja.

 

Niestety, nie udało mi się zrobić dobrych zdjęć.

 

Anioły są wszędzie - nazwisko projektanta też zobowiązuje:))

 

 


 To jest Anioł Światła.

 

 

 

Zegar słoneczny (meridiana) z początków XVIII wieku. Kiedy słońce jest nad południkiem lokalnym, mała plamka światła wpada przez otwór w ścianie na skałę z brązu i marmuru i dzięki temu można odczytać dzień oraz położenie Słońca. Przez lata był to najdokładniejszy rzymski zegar.

 

wtorek, 30 czerwca 2015

Dzisiaj parę zdjęć z rzymskiej ulicy, ponieważ - nie ukrywam - brakuje mi czasu na ciekawszą relację. Mam jednak nadzieję, że to się wkrótce zmieni i będę w stanie bardziej przekonująco pisać, jak przepięknym, cudownym miastem jest Rzym. Ojej, znów za nim tęsknię!



niedziela, 21 czerwca 2015

Jakim dobrodziejstwem w mieście są fontanny, przekonałam się podczas ostatniego dziesięciodniowego pobytu w Rzymie, kiedy upały sięgały czasami 35 stopni.

Ile ich jest w Rzymie, nie wiadomo. Niektórzy mówią, że kilka tysięcy. Są w każdej dzielnicy, na każdym kroku; duże, barokowe, bogato dekorowane, piękne fontanny i małe, skromne fontanelle (powiedziałabym 'fontanelki'), które są bezpłatnym źródłem smacznej, zimnej wody dla strudzonych turystów. Z każdej z fontann codziennie wytryskują ogromne ilości wody, na przykład z fontanny na Placu Świętego Piotra dziennie wylewa się około 6 mln litrów (!). Podobnie jak w starożytności woda dostarczana jest akweduktami, na przykład do tej watykańskiej fontanny wykorzystywany jest akwedukt założony jeszcze za czasów cesarza Trajana (lata 98-117 n.e.).

Sfotografowałam wiele rzymskich fontann. Na razie przedstawiam tylko kilka z nich.

Wielka Nieobecna to w dalszym ciągu Fontanna di Trewi. Niestety, była w remoncie podczas mojego wrześniowego pobytu w Rzymie i jest remontowana nadal. Teraz wygląda tak:

 

Zostawiamy więc na razie Fontannę di Trewi.

Metrem (którego nie lubimy), jedziemy do stacji Barberini. Okropnie(!!) długimi ruchomymi schodami wyjeżdżamy na jeden z głównych placów Rzymu, Piazza Barberini. Znajduje się tu Fontanna Trytona (Fontana del Tritone).

Barokowa Fontana del Tritone na środku Placu Barberini jest dziełem Gian Lorenzo Berniniego, 1643 r. Cztery delfiny na splecionych ogonach podtrzymują morskiego boga, Trytona, który wydmuchuje wodę przez konchę. Delfiny ozdobione są kluczami św. Piotra, papieską tiarą oraz herbem Barberinich.

Barberini to słynna włoska rodzina szlachecka. Jej siła i znaczenie wywodzi się od Maffeo Barberini, który na początku XVII wieku został papieżem Urbanem VIII. Rodowy pałac Barberinich znajduje się kilkadziesiąt metrów od Placu.

 

Natomiast na rogu Piazza Barberini przy via Veneto jest Fontanna Pszczół (Fontana delle Api), również zaprojektowana przez Gian Lorenzo Berniniego i przeznaczona dla papieża Urbana VIII. Fontanna jest w kształcie muszli z trzema pszczołami. Barberini w herbie mieli pszczoły.

A jeśli już jesteśmy przy wspomnianej via Veneto, rzućmy na nią okiem. To słynna rzymska ulica rozsławiona przez Federico Felliniego w filmie "Słodkie życie", symbol elegancji, luksusu i rzymskiego splendoru, a z drugiej strony, ładna zielona aleja. Podobała mi się.

 

 

 

Niedaleko dworca Termini, na środku Piazza della Republica, na wprost pięknego kościoła Matki Boskiej Anielskiej, znajduje się imponująca Fontana della Naiadi, dzieło Mario Rutellego z 1901 roku. Mówi się, że jest to fontanna z nimfami w wyzywających pozach. Prawdę mówiąc, nie wiem dokładnie, jakie to są pozy, gdyż żeby dotrzeć w pobliże fontanny, trzeba pokonać obłędne sznury samochodów i motocykli. Nie ryzykowałam.

 

Poszłam parę kroków dalej, na Plac świętego Sebastiana. Tutaj chciałam zobaczyć Fontannę Mojżesza (Fontana del Mose).

 

Powstała w 1587 roku z inicjatywy papieża Sykstusa V. Projektantem był Giovanni Fontana. Pomiędzy czterema kolumnami jońskimi znajduję się trzy nisze wypełnione scenami biblijnymi, w środkowej niszy mieści się posąg Mojżesza. wskazującego na skałę z wytryskającą wodą.

 

 

Obelisk i fontanna przed Pałacem Prezydenckim na Kwirynale



 Idziemy dalej, dochodzimy do słynnych Schodów Hiszpańskich.

Na dole widzimy piękną fontannę w kształcie na wpół zatopionej łodzi. Jest to Fontana della Barcaccia, powszechnie znana jako "fontanna starej łodzi". Ta fontanna została stworzona na pamiątkę wielkiej powodzi z 1598 roku, kiedy podczas Bożego Narodzenia Tybr całkowicie zalał Rzym, a po ustąpieniu powodzi w tym miejscu pozostała stara łódź, której wcześniej używano do poruszania się po mieście. Twórcami fontanny są Pietro Bernini i jego syn Gian Lorenzo. Zbudowano ją z trawertynu. Trawertyn to rodzaj wapiennego kamienia.

 

Niedaleko jest Piazza Colonna.

Ta fontanna została wybudowana w latach 1575-1577 według projektu Giacomo della Porta.

 

Teraz idziemy na Piazza Navona. Każdy, kto kiedykolwiek był w Rzymie, na pewno widział fontanny, które znajdują się na Placu Navona. Widział także tę fontannę. Jej nikt nie ominie.

 Fontanna Czterech Rzek (Fontana dei Quattro Fiumi). Monumentalna fontanna wzniesiona w latach 1650-1651 z inicjatywy papieża Innocentego X przez Gian Lorenzo Berniniego. Symbolizuje cztery wielkie rzeki świata: Nil, Ganges, Rio de la Plata, Dunaj i ich kontynenty. W tę fontannę wkomponowany jest obelisk sprowadzony z cyrku Maksencjusza przy via Appia Antica. Konstrukcja wykonana jest z bloków trawertynu, a rzeźby z białego marmuru kararyjskiego.   

 

 I Zatybrze. Tam, tak jak podczas wcześniejszego pobytu w Rzymie, poszłam od razu po przyjeździe. To serce Wiecznego Miasta, nastrojowe i klimatyczne. 

 

 Fontanna na Piazza Santa Maria in Trastevere, najstarsza rzymska fontanna (IV-VI wiek), przebudowana w 1692 roku przez Carla Fontanę.



 

Fontanna na Placu Świętego Piotra jest dziełem Giovanniego Lorenza Berniniego (1675 rok).  Woda do niej jest dostarczana akweduktami założonymi jeszcze przez cesarza Trajana (98-117 r. n.e.) z oddalonego o 50 kilometrów źródła.

 

 

      

Fontana dei Libri (Fontanna Książek) przy via degli Staderari, z trawertynu wykonał Pietro Lombardi w 1927 roku

 

Przy Piazza Mattei znajduje się Fontane delle Tartarughe, Fontanna Żółwi. Należy ona do najładniejszych fontann tego miasta.

Wykonana została w latach 1580-1588 przez architekta Giacomo della Porta i rzeźbiarza Taddeo Landini. Fontanna jest bogato dekorowana. Występują tu postacie czterech chłopców o niezwykłej urodzie, a także osiem delfinów; rzeźby są wykonane z brązu. Z brązu wykonane są także odpychane przez chłopców żółwie. 

Bardzo mi się podobały rzymskie fontanny. Ile dodają urody miastu, ile ochłody... Romantyczny poeta angielski, Percy Shelley, powiedział: "Wystarczą fontanny, by mieć powód odwiedzenia Włoch". Warto jechać do Rzymu, żeby tylko zobaczyć fontanny.

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast