Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS
niedziela, 05 lipca 2015

Jadąc do Rzymu, raczej nie planowałam zwiedzania tej bazyliki, niewiele o niej wiedziałam, nie wiem dlaczego. Właściwie poszłam tam, żeby tylko zobaczyć drzwi, które wykonał niedawno zmarły polski rzeźbiarz, Igor Mitoraj. Jego rzeźby oglądałam wcześniej na drzwiach kościoła jezuitów na Starym Mieście w Warszawie. Tutaj o tym pisałam.

Bazylika Matki Bożej Anielskiej i Męczenników (Santa Maria degli Angeli e dei Martiri), przy Placu Republiki, niedaleko dworca Termini.  

Niektórzy mówią (że jest to najpiękniejszy kościół w Rzymie, ale tam prawie o każdym kościele można powiedzieć, że jest najpiękniejszy. Zaprojektowany przez Michała Anioła i zbudowany na ruinach starożytnych rzymskich łaźni, Term Dioklecjana, a ściślej mówiąc, na ich centralnym miejscu, tepidarium. Bazylika poświęcona jest Matce Boskiej, aniołom, a także męczennikom chrześcijańskim, którzy zginęli przy budowie Term w III wieku. Patrząc z zewnątrz, kościół wydaje się niepozorny, nieduży, ale w środku oszołamia swoją urodą i ogromem. Nic dziwnego, że w bazylice tej odbywają się włoskie ceremonie państwowe i pogrzeby znanych osób.

 

 

Powyższe trzy zdjęcia przedstawiają wrota ze złoconego brązu wykonane przez Igora Mitoraja. Przy okazji, tutaj można zobaczyć inne prace Mitoraja.

 

Niestety, nie udało mi się zrobić dobrych zdjęć.

 

Anioły są wszędzie - nazwisko projektanta też zobowiązuje:))

 

 


 To jest Anioł Światła.

 

 

 

Zegar słoneczny (meridiana) z początków XVIII wieku. Kiedy słońce jest nad południkiem lokalnym, mała plamka światła wpada przez otwór w ścianie na skałę z brązu i marmuru i dzięki temu można odczytać dzień oraz położenie Słońca. Przez lata był to najdokładniejszy rzymski zegar.

 

wtorek, 30 czerwca 2015

Dzisiaj parę zdjęć z rzymskiej ulicy, ponieważ - nie ukrywam - brakuje mi czasu na ciekawszą relację. Mam jednak nadzieję, że to się wkrótce zmieni i będę w stanie bardziej przekonująco pisać, jak przepięknym, cudownym miastem jest Rzym. Ojej, znów za nim tęsknię!



niedziela, 21 czerwca 2015

Jakim dobrodziejstwem w mieście są fontanny, przekonałam się podczas ostatniego dziesięciodniowego pobytu w Rzymie, kiedy upały sięgały czasami 35 stopni.

Ile ich jest w Rzymie, nie wiadomo. Niektórzy mówią, że kilka tysięcy. Są w każdej dzielnicy, na każdym kroku; duże, barokowe, bogato dekorowane, piękne fontanny i małe, skromne fontanelle (powiedziałabym 'fontanelki'), które są bezpłatnym źródłem smacznej, zimnej wody dla strudzonych turystów. Z każdej z fontann codziennie wytryskują ogromne ilości wody, na przykład z fontanny na Placu Świętego Piotra dziennie wylewa się około 6 mln litrów (!). Podobnie jak w starożytności woda dostarczana jest akweduktami, na przykład do tej watykańskiej fontanny wykorzystywany jest akwedukt założony jeszcze za czasów cesarza Trajana (lata 98-117 n.e.).

Sfotografowałam wiele rzymskich fontann. Na razie przedstawiam tylko kilka z nich.

Wielka Nieobecna to w dalszym ciągu Fontanna di Trewi. Niestety, była w remoncie podczas mojego wrześniowego pobytu w Rzymie i jest remontowana nadal. Teraz wygląda tak:

 

Zostawiamy więc na razie Fontannę di Trewi.

Metrem (którego nie lubimy), jedziemy do stacji Barberini. Okropnie(!!) długimi ruchomymi schodami wyjeżdżamy na jeden z głównych placów Rzymu, Piazza Barberini. Znajduje się tu Fontanna Trytona (Fontana del Tritone).

Barokowa Fontana del Tritone na środku Placu Barberini jest dziełem Gian Lorenzo Berniniego, 1643 r. Cztery delfiny na splecionych ogonach podtrzymują morskiego boga, Trytona, który wydmuchuje wodę przez konchę. Delfiny ozdobione są kluczami św. Piotra, papieską tiarą oraz herbem Barberinich.

Barberini to słynna włoska rodzina szlachecka. Jej siła i znaczenie wywodzi się od Maffeo Barberini, który na początku XVII wieku został papieżem Urbanem VIII. Rodowy pałac Barberinich znajduje się kilkadziesiąt metrów od Placu.

 

Natomiast na rogu Piazza Barberini przy via Veneto jest Fontanna Pszczół (Fontana delle Api), również zaprojektowana przez Gian Lorenzo Berniniego i przeznaczona dla papieża Urbana VIII. Fontanna jest w kształcie muszli z trzema pszczołami. Barberini w herbie mieli pszczoły.

A jeśli już jesteśmy przy wspomnianej via Veneto, rzućmy na nią okiem. To słynna rzymska ulica rozsławiona przez Federico Felliniego w filmie "Słodkie życie", symbol elegancji, luksusu i rzymskiego splendoru, a z drugiej strony, ładna zielona aleja. Podobała mi się.

 

 

 

Niedaleko dworca Termini, na środku Piazza della Republica, na wprost pięknego kościoła Matki Boskiej Anielskiej, znajduje się imponująca Fontana della Naiadi, dzieło Mario Rutellego z 1901 roku. Mówi się, że jest to fontanna z nimfami w wyzywających pozach. Prawdę mówiąc, nie wiem dokładnie, jakie to są pozy, gdyż żeby dotrzeć w pobliże fontanny, trzeba pokonać obłędne sznury samochodów i motocykli. Nie ryzykowałam.

 

Poszłam parę kroków dalej, na Plac świętego Sebastiana. Tutaj chciałam zobaczyć Fontannę Mojżesza (Fontana del Mose).

 

Powstała w 1587 roku z inicjatywy papieża Sykstusa V. Projektantem był Giovanni Fontana. Pomiędzy czterema kolumnami jońskimi znajduję się trzy nisze wypełnione scenami biblijnymi, w środkowej niszy mieści się posąg Mojżesza. wskazującego na skałę z wytryskającą wodą.

 

 

Obelisk i fontanna przed Pałacem Prezydenckim na Kwirynale



 Idziemy dalej, dochodzimy do słynnych Schodów Hiszpańskich.

Na dole widzimy piękną fontannę w kształcie na wpół zatopionej łodzi. Jest to Fontana della Barcaccia, powszechnie znana jako "fontanna starej łodzi". Ta fontanna została stworzona na pamiątkę wielkiej powodzi z 1598 roku, kiedy podczas Bożego Narodzenia Tybr całkowicie zalał Rzym, a po ustąpieniu powodzi w tym miejscu pozostała stara łódź, której wcześniej używano do poruszania się po mieście. Twórcami fontanny są Pietro Bernini i jego syn Gian Lorenzo. Zbudowano ją z trawertynu. Trawertyn to rodzaj wapiennego kamienia.

 

Niedaleko jest Piazza Colonna.

Ta fontanna została wybudowana w latach 1575-1577 według projektu Giacomo della Porta.

 

Teraz idziemy na Piazza Navona. Każdy, kto kiedykolwiek był w Rzymie, na pewno widział fontanny, które znajdują się na Placu Navona. Widział także tę fontannę. Jej nikt nie ominie.

 Fontanna Czterech Rzek (Fontana dei Quattro Fiumi). Monumentalna fontanna wzniesiona w latach 1650-1651 z inicjatywy papieża Innocentego X przez Gian Lorenzo Berniniego. Symbolizuje cztery wielkie rzeki świata: Nil, Ganges, Rio de la Plata, Dunaj i ich kontynenty. W tę fontannę wkomponowany jest obelisk sprowadzony z cyrku Maksencjusza przy via Appia Antica. Konstrukcja wykonana jest z bloków trawertynu, a rzeźby z białego marmuru kararyjskiego.   

 

 I Zatybrze. Tam, tak jak podczas wcześniejszego pobytu w Rzymie, poszłam od razu po przyjeździe. To serce Wiecznego Miasta, nastrojowe i klimatyczne. 

 

 Fontanna na Piazza Santa Maria in Trastevere, najstarsza rzymska fontanna (IV-VI wiek), przebudowana w 1692 roku przez Carla Fontanę.



 

Fontanna na Placu Świętego Piotra jest dziełem Giovanniego Lorenza Berniniego (1675 rok).  Woda do niej jest dostarczana akweduktami założonymi jeszcze przez cesarza Trajana (98-117 r. n.e.) z oddalonego o 50 kilometrów źródła.

 

 

      

Fontana dei Libri (Fontanna Książek) przy via degli Staderari, z trawertynu wykonał Pietro Lombardi w 1927 roku

 

Przy Piazza Mattei znajduje się Fontane delle Tartarughe, Fontanna Żółwi. Należy ona do najładniejszych fontann tego miasta.

Wykonana została w latach 1580-1588 przez architekta Giacomo della Porta i rzeźbiarza Taddeo Landini. Fontanna jest bogato dekorowana. Występują tu postacie czterech chłopców o niezwykłej urodzie, a także osiem delfinów; rzeźby są wykonane z brązu. Z brązu wykonane są także odpychane przez chłopców żółwie. 

Bardzo mi się podobały rzymskie fontanny. Ile dodają urody miastu, ile ochłody... Romantyczny poeta angielski, Percy Shelley, powiedział: "Wystarczą fontanny, by mieć powód odwiedzenia Włoch". Warto jechać do Rzymu, żeby tylko zobaczyć fontanny.

środa, 17 czerwca 2015

Zastanawiam się, jak spośród kilkuset zdjęć zrobionych w Rzymie wybrać te, które warto tutaj umieścić. Jakiego użyć klucza?

Niestety, nie będzie w tym chyba żadnego porządku, ale taki też jest charakter tego miasta, starożytność przeplata się ze współczesnością, cywilizacja z piękną przyrodą, a w tym wszystkim tłumy ludzi z całego świata. Wśród nich ja.

Tak jak we wrześniu, teraz też pojechałam do Rzymu sama. Wiele osób się temu dziwi, "jak to sama? - pytają. Przyjaciółki nade mną się litują, próbują wyszukiwać mi towarzystwo, nawet obcych ludzi, przewidują różne dramatyczne sytuacje, które mnie mogą spotkać i nie chcą w to uwierzyć, że ja lubię jeździć sama. Chodzę, dokąd chcę, oglądam to, co sobie wcześniej zaplanowałam i staram się bardzo dobrze wykorzystywać czas, nie tracę nawet godziny.

 

I wszystko jasne. Od razu wiemy, gdzie jesteśmy.

 

I jeszcze klasyczna wizytówka Wiecznego Miasta


I to też typowy widok rzymskiej ulicy.

 

Tymi ulicami szłam, szukając mojej ulubionej pizzerii. Kiedy byłam w Rzymie poprzednim razem, jadłam tam bardzo smaczną pizzę i jej smak pamiętałam przez cały czas. Teraz też tam poszłam. Wewnątrz, tak jak poprzednio, było dużo Włochów (co powinno być sygnałem, że jedzenie jest dobre), zamówiłam ten sam rodzaj pizzy i ... bardzo się zawiodłam. Nie smakowała mi tym razem zupełnie. Może się kucharze zmienili, nie wiem.

Ulubiony środek lokomocji amerykańskich turystów.

 

I tyle na dzisiaj. Wkrótce będą następne zdjęcia.

wtorek, 16 czerwca 2015

 

Do Rzymu poleciałam samolotem włoskich linii "Alitalia". Ponieważ samolot nie należy do moich ulubionych środków transportu, jeszcze przed startem zaczęłam bardzo intensywnie czytać książkę i czytałam ją przez cały czas z króciutką przerwą na wypicie serwowanego przez stewarda soku. Na lotnisku Fiumicino samolot wylądował chyba dziesięć minut przed planowym terminem. Na odbiór bagażu też nie trzeba było długo czekać. Wszystko poszło bardzo sprawnie.

 

Świat był słoneczny i piękny. Jadąc z lotniska, od razu zwróciłam uwagę na dojrzewające na drzewach cytryny i pomarańcze, a po głowie zaczął mi się kołatać fragment wiersza Mickiewicza:

"Znasz-li ten kraj,
Gdzie cytryna dojrzewa,
Pomarańcz blask
Majowe złoci drzewa?"


 

 Wzdłuż niemal całej trasy pięknie kwitły różnokolorowe oleandry. Poprzednio byłam w Rzymie we wrześniu, a wcześniej, w sierpniu, ale na przyrodę wtedy nie zwracałam większej uwagi. Teraz te oleandry - mówiąc kolokwialnie - biły po oczach.

Pobyt w Rzymie rozpoczęłam od pójścia do kiosku "Tobacco". Tam za 24 euro kupiłam sobie tygodniowy bilet na wszystkie rzymskie środki lokomocji. Mając bilet w plecaku, poczułam, że Wieczne Miasto należy do mnie:))

                         

Na bilecie tygodniowym trzeba napisać swoje imię i nazwisko, a także datę urodzenia. Kasuje się tylko raz, przy wejściu do pierwszego pojazdu, a potem już można jeździć przez 7 dni, nie wyjmując go z kieszeni, o ile oczywiście konduktor nie zechce sprawdzić, czy nie jedziemy na gapę. Za tydzień kupię następny bilet. Tylko żebym nie zapomniała! Zapisałam to na dwóch kartkach, jedną umieściłam w łazience, a drugą położyłam na biurku. W Rzymie za jazdę bez biletu płaci się podobno bardzo duże kary, nawet do 500 euro.

 

Ja przede wszystkim przemieszczałam się autobusami i kolejką. Metra bardzo nie lubię i zwykle go unikam. Raz skorzystałam, przejechałam siedem przystanków i czułam się bardzo niekomfortowo. Mimo że kolejka też jeździ głównie w tunelu, jazda nią jest znacznie przyjemniejsza niż metrem. Wiem jednak, że metro to najpowszechniejszy środek transportu, nie tylko w Rzymie.


Dotąd rzymskie metro miało tylko dwie linie, A i B. Parę miesięcy temu oddano linię C i mówi się już o przygotowaniach do prac nad linią D, która miałaby połączyć centrum Rzymu z miejscowościami nadmorskimi. Na tej mapce kółeczkami zaznaczyłam najczęściej odwiedzane przez turystów miejsca: Colosseum, Plac św. Piotra, Schody Hiszpańskie i Dworzec Termini. Może się to komuś przyda.



sobota, 13 czerwca 2015

Już wróciłam do domu. Dzisiaj rozpakowywałam walizkę, prałam i porządkowałam swoje rzeczy. Wrażeń bardzo wiele, myślałam, że mi nogi odpadną od chodzenia po mieście. Zrobiłam dużo zdjęć, przed chwilą rzuciłam na nie okiem i niestety, widzę, że są bardzo marnej jakości. Być może powinnam już kupić lepszy aparat. A Rzym oczywiście jest przepiękny! I ten upał wcale mi nie przeszkadzał w zwiedzaniu. Kiedy tylko rozejrzę się we wszystkim, napiszę więcej i postaram się jakieś zdjęcia tutaj umieścić. Pozdrawiam wszystkich w ten gorący sobotni wieczór:)

 

wtorek, 09 czerwca 2015

Jestem  w Rzymie. Od poczatku czerwca panuja tu wielkie upaly, ale ja juz je polubilam i kazdego dnia przemierzam wiele kilometrow, poniewaz chce zobczyc jak najwiecej.

Pisanie na tablecie to zadne pisanie, wiec koncze i pozdrawiam z Wiecznego Miasta:)

sobota, 23 maja 2015

Przeglądam stare fotografie z dawnych podróży. Nad jedną się zastanawiam, nie podpisałam jej i teraz nie wiem, kogo przedstawia ta figura, co to za postać i gdzie się znajduje. Zupełnie nie pamiętam, gdzie zrobiłam to zdjęcie. Na pewno przy jakiejś szosie, może jadąc z Warszawy do Krakowa, ale tego absolutnie nie jestem pewna. A czy ktoś z Was wie?

 

 

Teraz czekam na koncert Eurowizji. Bardzo mi się podoba Monika Kuszyńska i jej wykonanie ballady "In The Name Of Love". Pięknie śpiewa. Ciekawe, jak dzisiaj będzie oceniona.

środa, 20 maja 2015

 

Chora jestem i nic mi się nie chce. Najlepiej mi się tylko patrzy przed siebie. Żal wiosny, która zaraz przeminie...

poniedziałek, 04 maja 2015

Tym razem szybko minęły mi te świąteczne dni. Pierwszego maja zaprosiłam do siebie swoich zaprzyjaźnionych sąsiadów na kawę i na resztki włoskiego likieru limoncello. Oni zaczynają już sezon działkowy, więc skorzystałam z tego, że była dosyć brzydka pogoda i nie pojechali na działkę, razem miło spędziliśmy wieczór. Następnego dnia niespodziewanie przyszła przyjaciółka, długo rozmawiałyśmy, a w niedzielę syn zaprosił mnie na obiad do restauracji. Była to restauracja hinduska, dla mnie zupełnie nowa kuchnia o ciekawych smakach. I tak mi minął tzw. długi weekend. A jeśli chodzi o reminiscencje włoskie, to akurat przeczytałam książkę "Z widokiem na Italię. Jak zwariowałem na punkcie vespy, Włoch i Sophii Loren". Jest to dosyć zabawna opowieść o podróży po Włoszech na skuterze marki Vespa, zabawna, ale ja nie lubię takiego sposobu pisania, wszystko potraktowane niby żartobliwie, dla mnie zbyt pobieżnie.

Niektórzy planują już urlopy, zaczynają się wyjazdy.

Czytam w "Rzeczpospolitej", na co przede wszystkim zwracają uwagę ludzie, wynajmując pokoje w miejscowościach turystycznych. Okazuje się, że podstawowe pytanie dotyczy internetu, czy jest internet pyta 67% zainteresowanych osób. Dopiero na dalszych miejscach są pytania o łazienkę, dostęp do kuchni czy o telewizor. Widzę, że ja nie mieszczę się w tym schemacie, bo mimo że komputer jest dla mnie ważny i dużo czasu (zbyt dużo) przy nim spędzam, to zawsze najpierw upewniam się, czy pokój jest z łazienką. Na pewno nigdy też nie pytałam o kuchnię, bo na wyjeździe nie gotuję.
I tyle na dzisiaj. Jest już późno, więc mówię wszystkim "dobranoc"!

Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast