Kategorie: Wszystkie | Czytam | Gotuję | Podróżuję | Spaceruję
RSS

Gotuję

wtorek, 22 lutego 2011

Biedny Chopin! W grobie się przewraca, widząc ten koszmarny komiks z wulgarnym, knajackim tekstem, który polskie MSZ i ambasada w Berlinie zaprezentowały niemieckim uczniom. Całe szczęście, że komiks wycofano, ale sam fakt, że ktoś bez oporów go opublikował, budzi grozę. Aż tak źle z nami?


Dzisiaj przez kilka godzin usiłowałam uruchomić drukarkę. Niestety, nie udało mi się. Skaner działa, a drukarka nie chce, mimo że mieszczą się w jednej skrzynce. Wniosek z tego, że muszę sobie kupić nowy zestaw, tylko trzeba będzie zgłosić się do jakiegoś serwisu komputerowego, żeby ktoś przyszedł mi to urządzenie uruchomić. Już kiedyś wspominałam, że ostatnio wiele rzeczy mi się w domu psuje. Teraz przepaliły się jednocześnie wszystkie żarówki energooszczędne. Na opakowaniach tych żarówek jest napisane, że powinny się palić przez 8(!) lat, ale moje wytrzymały tylko 2 lata. Na szczęście przepalone żarówki to w porównaniu z innymi kłopotami zupełnie bagatelna sprawa.

Na koniec, żeby nie tylko narzekanie tu było, podaję przepis na ciasto drożdżowe bez wyrabiania. Moim zdaniem przepis rewelacyjny, ale jeszcze nie zdążyłam go wypróbować. W każdym razie osoba, od której go dostałam, bardzo chwaliła.
           
        CIASTO DROŻDŻOWE BEZ WYRABIANIA
     Składniki należy dodawać w takiej kolejności, jak podaję:
1. Przygotować miskę.
2. Do miski włożyć 10 dkg pokruszonych drożdży.
3. Na drożdże wsypać 1 szklankę cukru.
4. Wbić 4 jajka.
5. Na jajka wylać 1 szklankę oleju.
6. Na to wlać 3/4 szklanki mleka.
7. Następnie dodać 4 szklanki mąki i szczyptę soli.

    Ciasto przykryć ściereczką i odstawić na kilka godzin. W tym czasie można przygotować kruszonkę. Potem ciasto wymieszać, oczywiście można dodać bakalie, ser, jabłka, co kto lubi. Wyłożyć na blachę, piec w temp. 170 stopni (ale wstawić do zimnego piekarnika).

   Jeśli ktoś ten przepis wypróbuje, proszę koniecznie napisać swoją opinię.
sobota, 07 sierpnia 2010
Pomysłowość ludzka jest niewyczerpana, także w dziedzinie kulinariów. Niedawno przypadkowo znalazłam w internecie przepisy na ciasto pieczone w słoikach oraz na ciasto w kubkach. Nie wiem, kto jest autorem tych przepisów, zanotowałam je z nadzieją, że kiedyś może wykorzystam.

poppy seed cake

Przepis na ciasto w słoiku jest mniej więcej taki:
   
8 łyżek masła
1,5 szklanki brązowego cukru
2 duże jajka
1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
6 łyżek kakao
1,5 łyżeczki sody
szczypta soli
1,5 szklanki mąki
2/3 szklanki śmietany
2/3 szklanki zaparzonej kawy
  Do masła należy dodać cukier i jajka, ubijać, dopóki masa nie stanie się puszysta (około 2 minuty). Dodać wanilię, kakao, sodę i sól. Mieszać, żeby się połączyło, dodać połowę mąki i połowę śmietany. Wymieszać, powtórzyć czynność. Dodać kawę i wymieszać.

Przelać ciasto do słoików, napełniając je do połowy. Można polać jakąś polewą. Piec około 25 minut w temp. 180 stopni. Gorące słoiki zakręca się i wówczas można przechowywać ciasto nawet kilka tygodni albo i dłużej.

Warto też wypróbować ciasto pieczone w kubkach.
4 łyżki maki, 4 łyżki cukru, 2 łyżki kakao, 1 jajko, 3 łyżki mleka, 3 łyżki oleju, 1 łyżeczka proszku do pieczenia. Wymieszać, ciasto wyłożyć do kubków, wstawić na 3 minuty do mikrofalówki (przy maksymalnej mocy). Oczywiście, zamiast w kubkach można piec w miseczkach, czy innych naczyniach. A jeśli chodzi o ciasto, można kombinować, na przykład zamiast jednej łyżki kakao dodać kawałki czekolady albo w ogóle nie dawać kakao tylko jakieś orzechy czy wiórki kokosowe. Możliwości jest dużo.


  
niedziela, 16 maja 2010
    Najpierw podam przepis na błyskawiczne ciasto owocowe. Bardzo mi się to ciasto podoba, przede wszystkim dlatego, że naprawdę nie ma przy nim roboty, a poza tym jest smaczne. Nie wiem, kto jest autorem tego przepisu, od kogoś go dostałam.
 

   Ciasto owocowe błyskawiczne:
   Na dno wysmarowanej masłem formy (albo wyłożonej papierem do pieczenia) wrzucamy różne owoce, na przykład plasterki jabłek, gruszek, etc.
Do miski wsypujemy 10 łyżek mąki, 10 łyżek cukru, wlewamy 10 łyżek oleju, dodajemy 4 jajka, łyżeczkę proszku do pieczenia i szczyptę soli. Wszystko mieszamy łyżką i wylewamy na owoce. I do piekarnika.
Kiedy ciasto się piecze, można utrzeć cukier puder z sokiem z cytryny i polać nim potem ciepłe ciasto. Tylko żeby tego lukru nie było za dużo, gdyż będzie za słodkie (lepiej narysować lukrem jakiś zygzak czy kratkę).

    Wracam jeszcze do tych owoców. Kiedy piekłam tydzień temu, dodałam jabłka, kawałki ananasów z puszki, które mi zostały w zamrażarce od jakiejś sałatki, śliwki suszone i rodzynki. Ciasto bardzo smakowało. Owoce mogą być różne, chyba tylko bananów bym nie dodawała, bo moim zdaniem, psują smak.

    U nas nagle zrobiło się zupełnie ciemno i w tej chwili jest ulewa. Żeby nie zasnąć, popijam kawę (przywiezioną z Iranu) i jem irańskie słodycze. Bardzo mi one smakują, bo są nadziewane jakimiś orzechami o smaku tataraku i nie są zbyt słodkie.

     Żeby cały wpis nie dotyczył jedzenia, napiszę jeszcze, że ostatnie dwa dni spędziłam, czytając książki. Teraz zaczynam "Opowieść o wojnie, namiętności i stracie". Autorem jest Andrew Tarnowski, brytyjski dziennikarz polskiego pochodzenia, który za tę książkę został wykluczony ze Związku Rodu Tarnowskich. Zapowiada się ciekawie.

  
poniedziałek, 22 marca 2010
Przepis będzie niżej, a najpierw zabawny obrazek (żeby nie zawsze było smutno).



Przepis na czekoladę:

3 łyżki kakao,
1/2 szklanki mleka,
1/2 szklanki cukru,
1 cukier waniliowy,
 250 g mleka w proszku,
1/2 kostki masła
   Do garnka wlewamy mleko, dodajemy kakao, cukier, cukier waniliowy i mieszając, gotujemy około 10 minut. Zdejmujemy z gazu, dodajemy mleko w proszku i masło. Krótko zagotowujemy (uważamy, żeby się nie przypaliło) i wlewamy do formy. Po ostudzeniu należy wstawić do lodówki. Oczywiście do masy czekoladowej można dodać orzechy, rodzynki i co kto lubi.


czwartek, 25 lutego 2010
Dzisiaj koleżanka poczęstowała mnie ptasim mleczkiem swojej roboty. Ponieważ mi smakowało, poprosiłam o przepis. Podaję go tutaj. Może komuś się przyda.
       Ptasie mleczko Hani:
1. Rozpuszczamy w 1 szklance gorącej wody 10 łyżeczek żelatyny.
2. Tę rozpuszczoną już żelatynę dzielimy na trzy części.
3. 1 żółtko, 2 całe jajka i 3 łyżki cukru miksujemy. Do tego dodajemy cukier waniliowy i jedną część żelatyny, jeszcze miksujemy i wlewamy do tortownicy. Wstawiamy do lodówki. Czekamy, aż zgęstnieje.
4. Przygotowujemy druga warstwę. Miksujemy takie same składniki jak w pierwszej warstwie, z tym że dodajemy jeszcze 3 łyżki kakao. Wlewamy tę masę do tortownicy. Wstawiamy do lodówki i znów czekamy na zgęstnienie.
5. Trzecia warstwa:
Ubijamy 1 szklankę śmietany, 3 łyżki cukru i cukier waniliowy. Oddzielnie ubijamy te 2 białka, które nam pozostały i dodajemy je do śmietany, mieszamy z trzecią częścią żelatyny, wstawiamy do lodówki. Kiedy zgęstnieje, wierzch pokrywamy galaretką.
 

wtorek, 16 czerwca 2009

Tym osobom, które unikają tłuszczu, cukru czy mąki, radzę czasami upiec sobie ciastka pestkowe. Przygotowuje się je błyskawicznie.

3-4 bardzo dojrzałe banany rozgniatamy w misce, dodajemy 3-4 jajka, mieszamy, wsypujemy pestki ze słonecznika, z dyni, mogą być także posiekane orzechy, ale niekoniecznie. Na koniec dodajemy szklankę sparzonych rodzynek albo innych suszonych owoców. Tych pestek musi być dosyć dużo, żeby masa miała konsystencję bardzo gęstej śmietany. Wszystko mieszamy. Blachę wyściełamy papierem do pieczenia i łyżką układamy małe placuszki. Każdy z nich można na przykład posypać cynamonem albo, jeśli ktoś chce sobie szczególnie dogodzić, a nie boi się cukru, pokruszoną czekoladą.  Pieczemy w temp. 180 stopni przez ponad pół godziny, właściwie do czasu, kiedy ciastka będą mocno rumiane.

wtorek, 12 maja 2009

Niech będzie trochę inaczej niż zwykle. Dzisiaj temat kulinarny.  

Jak się przygotowuje wędliny w domu?

Szynki naciera się solą, cukrem, pieprzem i układa się w beczkach. Kiedy wydzieli się sok, trzeba je przewracać. Leżą w tym sosie około sześciu, ośmiu tygodni. Po upływie tego czasu należy je wędzić w dymie jałowcowym,  bardzo wolno, najlepiej przez kilkanaście dni. Kiedy szynki obeschną, wkłada się je do worków nasączonych roztworem soli i wyłożonych sianem. Tak zabezpieczone mogą wisieć w przewiewnym miejscu nawet rok albo dłużej. Zawsze będą dobre i smaczne.

Natomiast kiełbasy, polędwice i balerony, gdy obeschną, trzeba włożyć do skrzynek i przysypać suchym żytem, plewami lub sieczką. Mogą tam leżeć bardzo długo.

Nie, to nie ja jestem taką dobrą gospodynią. Te rady przeczytałam w książce, o której ostatnio pisałam, Heleny z Jaczynowskich Roth "Czasy, miejsca i ludzie. Wspomnienia z kresów wschodnich". Takie przysmaki robiono w domu rodzinnym autorki na początku XX wieku.

piątek, 27 lutego 2009

Jestem wielką amatorką śledzi. Kupiłam dużo. W środę je przetwarzałam, a dzisiaj próbowałam. Wszystkie były w oliwie, bo właściwie tylko takie lubię, ale zrobiłam je w różnych wariantach, w siedmiu słoiczkach:

    - śledzie tradycyjne, cebulka, oliwa, sok z cytryny, ziele angielskie, pieprz, listek laurowy 

     - śledzie, czosnek, majeranek, oliwa, sok z cytryny, ziele angielskie... itd.,

     - śledzie, cebulka, drobno posiekane jabłko, oliwa, sok z cytryny, ziele.., itd.

     - śledzie, czosnek, jabłko, oliwa, sok z cytryny,  ziele ....itd.

     - śledzie, cebula, oliwa, sok z cytryny, kolendra

     - śledzie, cebula, oliwa, sok z cytryny, grubo pokrojone śliwki suszone, ziele... itd.

     - śledzie, cebula, oliwa, sok z cytryny,  grubo pokrojone śliwki, dosyć dużo kolendry

W wyniku degustacji stwierdzono, że najsmaczniejsza jest wersja ostatnia, z kolendrą i śliwkami.

      

sobota, 14 lutego 2009

Kiedy byłam dzieckiem, czasami mama robiła nam cukierki, krówki. Już nie pamiętam dokładnie całego procesu gotowania, pamiętam tylko, że gotową masę mama wylewała na półmisek, a po wystygnięciu kroiła ją w kostkę i te kosteczki zawijaliśmy w kolorowy celofan. Bardzo nam te krówki wtedy smakowały.

Jak już wczoraj wspomniałam, w starym "Płomyku" (1938 rok, nr 20) zauważyłam przepis na cukierki mleczne. Teraz go przepisuję:

                       Cukierki mleczne

"Żeby otrzymać doskonałe cukierki (a cukier jest dzieciom potrzebny w dużej ilości), trzeba szklankę mleka ugotować z łyżką masła, potem dusić w rondelku powoli dosypując po trochu 1/4 kilograma cukru, przy czym trzeba ciągle mieszać, żeby się masa nie przypaliła. Jeżeli odrobina wyjęta na zimny talerzyk tężeje, to znaczy, że cukierki gotowe. Trzeba masę cienką warstwą rozłożyć na półmisku i póki ciepła pokroić w kwadraciki. Gdy cukierki wystygną, można jeść i częstować."

Tyle przepis. Mam wątpliwości co do stwierdzenia, że cukier w dużej ilości jest dzieciom potrzebny, ale jeśli tak uważano, niech będzie. Teraz to podobno biała śmierć. Pamiętam, że  cukierki, które gotowała moja mama, były ciemne, niemal brązowe. Nie wydaje mi się, żeby te z przepisu miały być ciemne, więc chyba to były różne przepisy. Ale teraz i tak mało kto je cukierki, więc nie ma to znaczenia.
A przy okazji, czy ktoś pamięta krówki z Milanówka? Ciekawe, czy jeszcze są w sklepach?

poniedziałek, 09 lutego 2009

Weekend upłynął pod znakiem faworków albo - jak niektórzy nazywają - chruścików. W sobotę mieliśmy gości, więc kupiłam ogromną ilość. Potem przez cały czas dojadaliśmy te faworki. W niedzielę był syn na obiedzie, trochę ich ubyło, ale i tak jeszcze dużo zostało. Kiedyś faworki i pączki smażyłam sama, teraz mi się nie chce. Co ze mnie za gospodyni! Aż wstyd!

W moim domu rodzinnym mama raczej rzadko smażyła faworki, natomiast w karnawale bardzo często piekła pączki. Pamiętam, że do nas, dzieci, należało wkładanie konfitur do środka, a potem obsypywanie gotowych pączków cukrem pudrem. Najsmaczniejsze były pączki mocno przyrumienione i trochę popękane, te zjadalismy jako pierwsze. Produktem ubocznym przy smażeniu pączków były "frytki". Do gorącego tłuszczu mama wrzucała kawałki ziemniaka, żeby sprawdzić, czy tłuszcz osiągnął odpowiednią temperaturę, tych frytek nam zawsze było za mało. Jak pisał osiemnastowieczny kronikarz Jędrzej Kitowicz, pączki powinny być tak lekkie, żeby się je dało zdmuchnąć z ręki, ale u nas każde, lekkie i te trochę cięższe, cieszyły się powodzeniem. 

 
1 , 2 , 3
Archiwum
O autorze
Click for Warsaw, Poland Forecast